Dla maluchów z astmą do szóstego roku życia, które nie tolerują nebulizacji (tj. podawania leku w postaci rozpylonej mgły) inhalator z glikokortykosteroidem o nazwie flutykazon jest jedyną opcją terapeutyczną - powiedział PAP dr Piotr Dąbrowiecki, prezes Polskiej Federacji Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergię i POChP.
A od 1 stycznia 2011 r. cena tego leku dla pacjentów wzrośnie w tzw. monoterapii niemal 20-krotnie - z 3,2 zł do - w zależności od dawki - 30-66 zł.
Wprowadzona zmiana na liście leków refundowanych zgodnie z nową ustawą dotyczy budezonidu, stosowanego w nebulizacji u małych dzieci z astmą.
W chorobach oddechowych bardzo ważny jest też sposób podawania leku wziewnego, dopasowany do potrzeb i możliwości pacjenta.
Kilkumiesięcznym maluchom nie da się wykonać nebulizacji, po kilku minutach malec zdziera z siebie maseczkę. Takim dzieciom lek - flutykazon podaje się za pomocą inhalatora.
Eksperci szacują, że problem pogorszenia dostępu do flutykazonu ze względu na wzrost ceny dotknie w największym stopniu ok. 60 tys. dzieci z astmą od roku do sześciu lat. Żaden inny kortykosteroid wziewny w inhalatorze nie jest bowiem zarejestrowany w astmie dla tej grupy wiekowej, co uniemożliwia zastosowanie jakiegokolwiek zamiennika.
Flutykazon jest zarejestrowany dla osób powyżej 16 roku życia i kosztuje ok 30 zł.
Kilkunastokrotny wzrost odpłatności za flutykazon dotknie nie tylko dzieci i ich rodziców, ale także blisko 400 tys. dorosłych chorych leczonych skutecznie tym lekiem od kilkunastu lat.
Jeżeli pacjenci przestaną stosować lek z powodu wysokiej odpłatności, dojdzie u nich do utraty kontroli astmy, a to się przełoży na wizyty pogotowia, pobyty na oddziałach ratunkowych.
Ek, PAP
Komentarze
Pycho 2012-01-03 14:12 0
iloveoliviawilde 2012-01-03 19:16 0
malgorzata 2012-01-04 16:02 0