Jestem już w szpitalu i czekam na zabieg. Do szpitala zgłosiłem się o 8 rano, przyjęty zostałem dopiero o 10. Czuję się trochę jak wybraniec bo dzisiaj z całej kolejki wybrano tylko 4 osoby. Muszę tu wyjaśnić, że dziś jest ostry dyżur więc oprócz tych zapisanych na termin jest cała masa przypadkowych „chętnych”.
Jeśli nie czytałeś zobacz najpierw część 1 - Migdałki dwa. Krótka historia wzięta z życia
Najpierw była wizyta w izbie przyjęć. Lekarz popytał o powody zabiegu, pytał cały czas o to czy chory jestem, czy często choruję a jak choruję, to na co. Następnie znów kijaszek i światełka poszły w ruch i zaczęło się sprawdzanie moich migdałków od nowa. Jak już przebrnęliśmy przez sprawy formalne to zaraz potem gabinet lekarski zamienił się w biuro i musiałem przewertować z 10 dokumentów, z każdym się zapoznać i każdy z nich podpisać, najlepiej w dwóch miejscach.
Mój acces pass
A potem zaskoczyłem wszystkich w gabinecie, gdy mi uroczyście skierowanie na RTG klatki i EKG wręczali. Skromnie odpowiedziałem, że anestezjolog mi już to zlecił i że dostarczone będą zaraz przed zabiegiem. Oczywiście były gratulacje i oklaski. W nagrodę opaskę na nadgarstek prawy otrzymałem. Taką jak na festiwale typu „Open Air” czy „Coce Live” można dostać, tylko lepszą bo imienną i z numerem PESEL, tak zwany „all access pass”.
Zabiegi, sublokator, kolacja…
Wizyta na izbie przyjęć dobiegła właśnie końca. Była chyba 9:45 gdy jedna z sióstr przykaz dała aby za nią do pokoju na oddziale pomaszerować. W międzyczasie nastąpiła moja transformacja w stuprocentowego pacjenta. Znaczy się dresy i klapki musiałem nałożyć, tak aby siostry na oddziale potrafiły mnie rozpoznać.
Po czym krew do badań mi pobrano i wykonano tak zwaną „próbę” czyli wstrzyknięcie drobnych ilości środków przeciwbólowych, które mają być stosowane podczas zabiegu. Siostra płyny zaraz pod skórę mi strzyknęła, długopisem po ręku popisała i kazała się za 30 minut na dyżurkę zgłosić. Powiem wam tyle, że próba przeszła pomyślnie.
Tymczasem współlokatora dostałem na pokój. Piotr ma na imię i także w znieczuleniu ogólnym zabieg będzie miał robiony, tyle, że na przegrodę nosową. Podobno w całowaniu mu to przeszkadza.
Obiad
O godzinie 12 miał być obiad ale jakoś tak przeszedł bez echa. Zamiast obiadu wyróżniony po raz drugi w tym dniu zostałem. Na kolejne badania prowadzone przez samego ordynatora byłem zaproszony. W roli królika doświadczalnego oczywiście. Okazało się, że to szpital uniwersytecki i że to fajne jak studenci migdałki przed zabiegiem mogą sobie pooglądać. Całe badanie z 5 minut w sumie trwało a jego bilans to jakieś 4 kijaszki wepchnięte w moje gardło i tyle samo światełek. Znów jestem w pokoju.
Reszta dnia mija spokojnie. Czasem przyjdzie siostra monitorować temperaturę. Potem na kolację proszą. Kolacja o 16:30!!! Coś niesamowitego. Żałuję, że nie zjadłem obiadu… Na kolację dostałem 2 kromki chleba, ząbek masła i 3 plasterki paczkowanej szynki. Dla niezorientowanych - ważę jakieś 105kg!
Po kolacji poszedłem dwie złotówki organizować bo jedyne co tu można robić to w szklaną puszkę się wpatrywać. Może jakoś ten czas minie.
Za oknem już ciemno. Od jutra od 8 rano zaczynają się zabiegi. Pozostaje już tylko czekać.
Następnego dnia przeprowadzono zabieg usunięcia migdałków. Przeczytajcie jutro, jak to było…
bm,szo
Przeczytaj pierwszą część naszego opowiadania
----------------------
Cykl „Nasze historie” to seria prawdziwych zdarzeń, opowiadanych przez czytelników medme.pl. Podyskutuj na forum o swoich dolegliwościach, podaj nam swój sposób walki z chorobą. Zapraszamy do medme: kontakt@medme.pl Autorów najlepszych historii nagrodzimy.
Komentarze
Magda 2012-01-25 14:14 0
mala_mi 2012-01-25 14:50 0
magica 2012-01-25 14:50 0
Nyid 2012-02-06 15:47 0