Nasze historie: Nadzieja i strach

szo 20.01.2012

Czytelniczka Ewa opowiada o swojej walce z chorobą kręgosłupa

Nasze historie: Nadzieja i strach istockphoto
Choroba może nas zaskoczyć w każdej chwili

Nasza czytelniczka Ewa postanowiła podzielić się swoją historią walki z chorobą kręgosłupa i nadziejami na powrót do normalnego życia.

 

Z natury jestem energiczna i zdecydowana, przez wiele lat spełniałam się zawodowo. Przyszedł jednak nieszczęsny rok 2005, w którym mój kręgosłup przypomniał o swoim istnieniu...

Pewnego poranka obudził mnie przeszywający ból, przy którym każdy ruch sprawiał, że odechciewało się żyć. Chwila wypełnionego strachem zastanowienia… Co to, co się stało?

I zaczęło się! Parę dni faszerowania się ogromną ilością leków przeciwbólowych i przeciwzapalnych przynosi ulgę. Zaczynam chodzić, ostrożnie, niczym paralityk, ale krok po kroku... Wracam do pracy.
Kiedy objawy zupełnie ustępują, zapominam o wszystkim, daję się pochłonąć pracy, nie mam czasu nawet pomyśleć o kręgosłupie.

I tak jest do 2008 roku, kiedy to znowu dopada mnie przeszywający ból kręgosłupa. Pamięć o pierwszym ataku nakazała mi tym razem pójść do lekarza. Podstawowe badanie RTG wykazało zmiany zwyrodnieniowe w odcinku lędźwiowym. Sugestie od lekarza to… "Proszę się oszczędzać, ćwiczyć i już".

Na domiar złego w tym samym czasie pojawiły się także problemy ginekologiczne związane z menopauzą, które splotły się z dolegliwościami kręgosłupa.

Trzeba było przeprowadzić szczegółową diagnozę ginekologiczną i neurochirurgiczną.
Specjaliści jednoznacznie stwierdzają, że mój tryb życia musi ulec zmianie. Mam unikać obciążania kręgosłupa w takim stopniu, jak to tylko możliwe.

Ale nie mogę sobie pozwolić na rezygnację z pracy zawodowej, bo wedle orzecznika z ZUS, mogę pracować. Gdy skończyły się zwolnienie lekarskie i zasiłek rehabilitacyjny, wracam do pracy.

Jest to dla mnie bardzo trudny czas, w moim życiu zawodowym następują zmiany, niekoniecznie dla mnie dobre... Jestem w przedziale 50+ i znalezienie nowej pracy graniczy z cudem, ale mi się udaje.
Mam pracę, znów snuję plany na przyszłość, odzyskuję poczucie stabilizacji.. i kolejny raz ból kręgosłupa rozsadza mi życie.

Znajdź najtańsze produkty medyczne

Mamy rok 2010. Tym razem to już nie są przelewki. Zaczęły się problemy z nogami. Wystąpiły drętwienia stóp, opadnięcie lewej stopy i oczywiście nieopisany ból.

Trafiam na ostry dyżur, mam wykonaną tomografię i czekam na wynik jak na wyrok.

Opis jaki otrzymałam, powala mnie na kolana. Czytam i z przerażenia ciemnieje mi w oczach. Okazuje się, że mam obustronne przepukliny na poziomie L4,L5,S1 z wciskiem na korzenie i zwyrodnienie, które zwęża kanał. Jednym słowem, MASAKRA.

Trafiam na oddział do neurochirurga, który chce mnie położyć na stół i operować. Poczucie przerażenia się potęguje. Zdaję sobie sprawę z tego, że jest to poważna operacja, a jej wynik może być różny. Po przemyśleniu proszę o leki przeciwbólowe, nie zgadzam się na operację i wracam do domu. Zaczynam rehabilitację, która daje jakieś tam krótkotrwałe efekty.

Moje dotychczasowe życie legło w gruzach. Teraz żyję na pół gwizdka albo, jak mówią inni, prowadzę sanatoryjny tryb życia. Jestem pod opieką neurologa i neurochirurga, którzy już dawno stanowczo kierowali mnie na operację, więc się w końcu zapisałam. Termin: 2014 rok.

Ale dalej boję się poddać operacji, ogarniają mnie coraz większe wątpliwości. Właśnie wróciłam z sanatorium gdzie mogłam poznać ludzi już zoperowanych i żaden z nich nie powiedział, że jest super.

Zwierzali mi się, że co prawda leczenie przyniosło zmniejszenie poziomu bólu, ale występuje sztywność odcinka operowanego, swoboda ruchu jest ograniczona, sypią się kolejne poziomy kręgosłupa albo powstają blizny, które dają większe dolegliwości niż te sprzed operacji.

Znajdź najtańsze produkty medyczne

Dlatego właśnie zastanawiam się, czy operacja odmieni moje życie na lepsze, czy będę w stanie pracować, zwłaszcza że  jestem w wieku w którym można być aktywnym zawodowo. No i ZUS "uzdrawia na siłę".

Teraz mogę chodzić i choć kręgosłup boli, a jakość życia jest taka sobie, to jednak oszczędzając się, wspomagając farmakologicznie i korzystając z rehabilitacji mogę być samodzielną i niezależną.

Jestem przygotowana psychicznie na nowy ostry atak kręgosłupa i pogodzona, że wtedy będę operowana, ale jak długo to nie nastąpi i jak długo ból będzie można opanować, to niech jest tak, jak jest…

bm

 

--------------

Cykl "Nasze historie" to seria prawdziwych zdarzeń, opowiadanych przez czytelników medme.pl. Podyskutuj na forum o swoich dolegliwościach, podaj nam swój sposób walki z chorobą. Zapraszamy do medme: kontakt@medme.pl Autorów najlepszych historii nagrodzimy.

 

Dodaj komentarz

Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.

Komentarze

  • Avatar

    Nyid 2012-01-23 13:33 0

    Gratulacje dla Pani Ewy, że podzieliła się swoją historią. Zawsze to jak ktoś czyta o podobnym przypadku nie czuje się osamotniony w swojej walce z chorobą. Trzymam kciuki za udaną operację!
  • Avatar

    Ewa 2012-01-23 21:43 2

    Dzielenie się swoimi doświadczeniami sprawia, że czuję że nie jestem sama, a to bardzo pomaga.
  • Avatar

    magica 2012-01-25 14:47 0

    Pani Ewo, nie jest Pani sama! Wzruszająca historia poruszyła serca czytelników, którzy bardzo Pani kibicują.
  • Avatar

    greg 2012-01-23 13:44 0

    Ważne to nie poddawać się... chociaż przypuszczam, że moje przemyślenia w podobnej sytuacji byłyby bardzo podobne.
  • Avatar

    janek 2012-01-23 13:48 0

    No niestety poziom lekceważenia pacjenta przez lekarzy jest straszny. Sam miałem przez pewien czas problemy z sercem i też prawie żadnemu kardiologowi nie chciało się mnie przepadać. Na szczęście w moim przypadku nie wynikło nic poważnego...
  • Avatar

    Ewa 2012-01-23 21:36 0

    Zgadzam się z opinią, że lekarze lekceważą często objawy, a to prowadzi do zmian które mam w tej chwili i są nieodwracalne, ale mam nadzieję że Ty nie jesteś w takiej sytuacji.
  • Avatar

    Michal 2012-01-23 13:52 0

    A czy historia Pani Ewy będzie kontynuowana w portalu? Bardzo bym o to prosił :)
  • Avatar

    Ewelina 2012-01-23 13:53 0

    Straszne! Niesamowite jak spokojnie życzenie może się z dnia na dzień zmienić w mękę...
  • Avatar

    magica 2012-01-23 15:51 0

    Również zmagam się z chorobą kręgosłupa, historia pani Ewy podniosła mnie na duchu i dała siłę do dalszej walki o zdrowie. Czekam z niecierpliwością na kolejne historie.
  • Avatar

    Ewa 2012-01-23 21:39 0

    Nie wiem jak wyglądają Twoje zmiany kręgosłupa, ale trzymam kciuki żeby było dobrze. Znajdź sobie właściwych rehabilitantów i ćwicz.
  • Avatar

    Greenka 2012-01-23 17:57 0

    Życzę powodzenia w walce z chorbom ;)
  • Avatar

    cati 2012-01-23 22:37 0

    Takie historie dają bardzo dużo do myślenia. Uczą,że nie można się poddawać,tylko trzeba walczyć o siebie,swoje zdrowie i swoją przyszłość! Brawo!
  • Avatar

    Jola_23 2012-01-23 22:49 0

    Brawo za odwagę,bo ja nie wiem czy bym się zdecydowała tak publicznie opowiedzieć o swojej chorobie i cierpieniu,gdybym była na coś chora.
  • Avatar

    Ewa 2012-01-24 14:33 0

    Jolu , mówienie o chorobie pozwala się z nią oswoić a to powoduje, że łatwiej znosisz wszelkie dolegliwości i co ważne nie jesteś sama:)
  • Avatar

    Nyid 2012-02-04 19:24 0

    Taka opowieść często ma charakter terapeutyczny. W nowoczesnej medycynie zaleca się grupy wsparcia i rozmowy :)
  • Avatar

    gunter 2012-01-24 11:49 0

    Obawiam się o mój kręgosłup - kiedyś przy czynnym uprawianiu sportu coś stało mi się w jego dolnej części, ale żadni lekarze nie widzieli niczego niedobrego. A ból przy ruchach cały czas mi towarzyszył. Teraz często nadwyrężam odcinek kręgów szyjnych, macie sposób jak nie "spinać" lub chociaż rozluźniać tę część podczas pracy za biurkiem?
  • Avatar

    Ewa 2012-01-24 14:49 0

    Pamiętaj, ból jest objawem i zawsze należy rozpoznać przyczynę.Ja zrobiłabym tomografię i potem podyskutowała z lekarzem o dalszym postępowaniu.Dobre wyniki daje odpowiednia gimnastyka, jeżeli możesz to w wodzie i masaże . Ja wybieram się na jogę kręgosłupa, podobno daje dobre efekty.Sprawdzę na sobie i opowiem...

Autor artykułu

szo

Podobne artykuły

Najnowsze dyskusje w grupach

pokaż wszystkie