Szczęście na celowniku psychologii

Ewelina Lewkowicz 22.12.2011

Od czego zależy poczucie szczęścia, spełnienia i radości w życiu człowieka? Dlaczego jedni są optymistami, a inny widzą świat w czarnych barwach? Nowy nurt: psychologia pozytywna stara się odpowiadać na takie właśnie pytania.

Nauka o zdrowiu psychicznym człowieka do niedawna zajmowała się głównie zagadnieniami agresji, uprzedzeń, chorób psychicznych itd. W historii badań przewagę biorą negatywne emocje, dewiacje, konflikty z otoczeniem. W roku 2000 jednak nastąpił przełom, po tym jak w American Psychologist ukazał się artykuł wytyczający nowe cele psychologii. Zaangażowany orędownik nowego prądu, prof. Martin Seligman przekonywał: „Proponuję, abyśmy stworzyli dzieło humanistyczne: psychologię pozytywną. Moja wizja psychologii i nauk społecznych w XXI stuleciu jest taka, że będą one przechodzić od grzebania się w brudach i szukania środków zaradczych, do przekształcania się w pozytywną siłę służącą zrozumieniu i pielęgnowaniu najwyższych wartości życia osobistego i obywatelskiego. Proponuję, żeby psychologia w XXI wieku stała się nauką o mocnych stronach człowieka i osobistym spełnieniu. Proponuję, żeby nauki społeczne stały się naukami o cnotach obywatelskich”.  

Nowy namysł nad kierunkiem wypłynął z rozczarowania panującą do tej pory psychologią humanistyczną, która koncentrowała się na roztrząsaniu problemów poczucia wartości jednostki, jej indywidualizmu, autonomii. Wraz z rozwojem gospodarczym społeczeństw, szczególnie wśród badanych Amerykanów, nie zauważano postępu w poczuciu szczęścia. Wręcz przeciwnie – wzrost przestępczości, fali depresji, niezadowolenia.

Żyjemy by wzrastać, wzrastamy by żyć

Badania psychologii pozytywnej koncentrują się na określaniu komponentów udanego życia, próbując odpowiedzieć na pytanie, na ile człowiek sam z siebie może się temu przysłużyć. Nauka ta chce zgłębić tajniki ludzkiej natury i siły, by prowadzić do rozwoju potencjału i samostanowienia.

Oto trzy główne elementy szczęśliwego życia wg psychologi pozytywnej:

- Doświadczanie takiej ilości pozytywnych emocji, jak tylko się da i które samemu się dodatkowo wzmacnia. Jest to jednak skłonność dziedziczna i jedynie u 15 – 20 % ludzi.
- Życie wypełnione pracą, zaangażowaniem w wykonywane czynności, tak by zapomnieć o istnieniu czasu, zatracić się w nich. Stanowią one sens teraźniejszości, licząc się przede wszystkim w danym dniu. W tej nowej gałęzi psychologii nazywa się to „przepływem”, z ang. flow.
- Świadomość własnych uzdolnień i ich wykorzystywanie w pożytecznych celach. Dzięki poczuciu ważności tego, co robimy, nasze życie wypełnione jest sensem.

Nie pieniądze, nawet nie zdrowie

Jak Poczucie szczęścia jest słabo skorelowane z płcią, wiekiem, zdrowiem czy zasobem portfela, jakby mogło się wydawać. Z bezrobociem jednak już silnie. Bardzo mocno też z posiadaniem stałej partnerki do życia. Wielu sądzi, że silne pozytywne bodźce typu wygrana na loterii łączą się ze szczęściem. Jednak są to krótkotrwałe stany uniesienia, po których szybko się wraca do poziomy zadowolenia sprzed wygranej. Seligman przed zajęciem się propagowaniem idei psychologii pozytywnej, zajmował się zagadnieniami „wyuczonej bezradności”. Napisał książkę „Optymizmu można się nauczyć”. Jest on zwolennikiem poglądu, że pomimo pewnego poziomu wrodzonych predyspozycji do zadowolenia z życia, każdy człowiek może poprawić jakość swoich emocji i sposób radzenia sobie z nimi.

Dodaj komentarz

Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.

Komentarze

  • Avatar

    Nyid 2012-02-02 23:34 0

    Chyba każdy w życiu doświadczył przepływu czyli właśnie "flow"... Poczucie zatracenia się w wykonywanej czynności, niezauważanie upływającego czasu. Nie zwracanie uwagi na otoczenie. Sama satysfakcja idąca z wykonywanego zadania, czy to praca czy czytanie książki. Świetne!

Autor artykułu

Ewelina Lewkowicz

Podobne artykuły

Najnowsze dyskusje w grupach

pokaż wszystkie