Felionterapia (po łacinie Felis znaczy kot) jest w Polsce terminem jeszcze słabo znanym. Jednak lekarze i weterynarze zgodnie twierdzą, że kontakt z kotem jest pomocny w leczeniu chorób oraz zapobiegania licznym schorzeniom. Koty leczą ludzi starszych, niepełnosprawnych fizycznie i psychicznie, a nawet uczestniczą w procesie resocjalizacji więźniów, zaś ich obecność w naszych domach stymuluje wydzielanie się hormonu szczęścia.
Koty to zwierzęta wywołujące skrajne emocje: niektórzy je kochają, inni nienawidzą. Choć zawsze chodzą własnymi drogami, to równie mocno jak psy przywiązują się do człowieka i potrzebują jego uwagi. Kontakt z futrzakiem ma zbawienny wpływ na nasze zdrowie. Głaskanie kota, bawienie się z nim oraz kocie łaszenie się o nasze łydki zmniejsza stres, koi nerwy i poprawia nastrój. W efekcie dochodzi do obniżenie poziomu ciśnienia, cholesterolu i trójglicerydów we krwi. Koty działają zbawiennie jeśli chodzi o zapobieganie chorobom układu krwionośnego. Ryzyko zawału serca u posiadacza kota zimniejsza się o 3%. Ponadto zwierzęta nie tylko bezbłędnie rozpoznają nasze nastroje, ale także chore miejsca na ciele człowieka, dzięki temu, że są one najonizowane dodatnio (w przeciwieństwie do sierści kota najonizowanej ujemno). Kontakt futrzaka z obolałym miejscem zmniejsza ból. Warto również pamiętać, że temperatura ciała kota wynosi około 38 stopni. Dzięki temu obecność futrzaka na naszych kolanach działa jak rozgrzewająca herbata czy ciepły koc w zimowym okresie, kiedy łatwo łapiemy przeziębienia. Niektóre „kocie właściwości lecznicze” były znane już w starożytnym Egipcie i Tybecie. Dziś o kotach i medycynie wiemy dużo więcej, dlatego lista jest znacznie dłuższa.
Amerykańscy naukowcy zbadali, że wibracje o częstotliwości między 25 a 125 Hz przyspieszają regenerację kości, ścięgien i wiązadeł oraz koją ból. Zgadnij z jaką częstotliwością mruczy Twój kot?:) Amerykański lekarz Clinton Rubin wykonał serię badań z udziałem kurcząt i królików, które dowiodły, że kontakt kości z odpowiednią częstotliwością drgań wpływa na ich wzmocnienie. U zwierząt pozostających w kontakcie z wibracjami przez 20 minut dziennie zaobserwowano wzmocnienie kości o 20%. Obecnie mają miejsce badania nad wykorzystaniem metody w zatrzymywaniu skutków osteoporozy u kobiet po okresie menopauzy. Mruczenie kota, dzięki odpowiedniej częstotliwości stabilizuje również ciśnienie krwi oraz ma zbawienny wpływ na system nerwowy.
Koty są przydatne w leczeniu osób cierpiących na zaburzenia i choroby psychiczne, pomagają także dzieciom na przykład chorym na autyzm. Udowodniono, że obecność kota przy chorym zmniejsza objawy oraz przyspiesza proces wracania do zdrowia. Kontakt z pupilem gwarantuje wyrównane ciśnienie i uspokojone nerwy. Ponadto koty nie tylko wywołują u ludzi pozytywne emocje, ale także wyrabiają potrzebę komunikacji z innymi, sprawiają, że stajemy się bardziej otarci i radości. Okazuje się, że kototerapia często przynosi efekty w przypadkach, gdy zawodzi dogoterpia. Podczas gdy hałaśliwość i energiczność psa może powodować strach u dzieci autystycznych, to kontakt z sympatycznym kocurkiem wywołuje u nich wiele pozytywnych emocji.
Te aspekty są również niezwykle ważnym elementem felinoterapii stosowanej wśród osób starszych, które często zmagają się z samotnością. Obecność kota w domu osoby starszej dobrze wpływa na jej kondycję psychiczną oraz fizyczną. Głaskanie to idealna codzienna gimnastyka dla osób cierpiących na reumatyzm. Kraje skandynawskie wprowadziły specjalne programy felinoterapii w domach starości i szpitalach. Przeprowadzone badania wykazały, że obecność kotów w domach opieki ułatwia również integrację nowych członków z grupą. Koci domownicy dostarczają tematów do rozmów, a swoim zabawnym zachowaniem wpływają na polepszenie się atmosfery w ośrodkach.
Koty pomagają także w resocjalizacji więźniów. W Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii stosuje się programy felinoterapii w zakładach karnych. Więźniowie odwiedzają schroniska dla kotów, gdzie zajmują się ich pielęgnacją. Badania wykazały, że uczestnicy terapii stali się spokojniejsi, bardziej wrażliwi i opiekuńczy, ich sprawowanie w placówce polepszyło się, a po wyjściu na wolność rzadziej popełniali ponowne przestępstwa. W The Lincoln County Jail w Nebrasce, gdzie wprowadzono program felinoterapii, pozwolono więźniom na adopcję kota podczas pobytu w zakładzie. Wiele więźniów decyduje się także na zaopiekowanie się kotem po opuszczeniu zakładu. Skutki metamorfozy, jaką przechodzą więźniowie pod wpływem udziały w felinoterapii są niewiarygodne. Amerykański koci psycholog Diana Korter opisuje na swoim blogu proces wdrażania programu felinoterapii w Więzieniu Stanowych w Indianie, gdzie 70% skazanych odsiaduje wyrok za morderstwo. Wywiady, które Korter przeprowadziła z więźniami wykazały, że skazani zgodnie twierdzą, że obecność kotów diametralnie zmieniła ich charakter.
„W opiece nad kotem jest coś, co powoduje, że mój gniew zupełnie znika. Jeśli ktoś zachowuje się w sposób, który mnie drażni to muszę pamiętać, że jeśli wpakuję się w tarapaty, to będę musiał oddać kota” – mówi jeden z więźniów. Inny twierdzi zaś, że „program felinoterapii to jedna z najlepszych rzeczy jaka tutaj ma miejsce. Koty nadały sens mojemu życiu”. Warto dodać, że podatnicy nie ponoszą kosztów wdrożenia programu w zakładach karnych, ponieważ to więźniowie są zobowiązani pokryć koszty miesięcznego utrzymania kota w placówce. Władze amerykańskich więzień, które wprowadziły programy polecają innym krajom pójście w ich ślady. Jest to również pomysł na rozwiązanie problemów bezdomnych kotów.
Felionterapia ma wiele wymiarów i może być stosowna w rozmaitych przypadkach. Jej popularność w Stanach Zjednoczonych, karach skandynawskich czy w Wielkiej Brytanii wciąż rośnie, miejmy nadzieje, że dotrze i do nas. Jeśli Ty sam lub członek Twojej rodziny zmagacie się z którymś z opisanych powyżej problemów, to warto spróbować przygarnąć kociego domownika. Czasem najprostsze rozwiązania okazują się tymi najskuteczniejszymi.
P.S Jako posiadaczka 3-letniego kocurka, nie mogę Wam powiedzieć, czy gęstość moich kości zwiększyła się (choć dodam, że nigdy nie miałam nic złamanego). Nie mogę także powiedzieć, czy ustabilizowało się moje ciśnienie krwi. Mogę jednak zaświadczyć, że mój kot jest w stanie rozładować niemal każde napięcie czy stresującą atmosferę w domu. Kiedy wracam zmęczona po pracy (mając za sobą fatalny dzień), a mój kot już od drzwi łasi się i wykonuje tysiące rozkosznych póz, po czym towarzyszy mi przy każdej czynności wpatrując się we mnie zielonymi oczami i prosząc o zabawę, to na mojej twarzy pojawia się uśmiech. Kiedy jestem smutna czy chora i leżę w łóżku to kot zawsze wyczuwa, że coś jest nie tak i serwuje mi porcję kocich czułości. Lżej jest człowiekowi na sercu, gdy bezbronne stworzonko dotrzymuje mu kroku i zachowuje się tak, jakby wszystko rozumiało. Nie trzeba badań, by to stwierdzić. To takie ludzkie… po prostu.
Dodaj komentarz
Komentarze
meduza 2011-10-09 22:35 0
j-zielonka[..] 2011-12-10 18:45 0