Anna Popek o badaniach genetycznych

Znana dziennikarka Anna Popek na swoim blogu BlogStar.pl często podejmuje tematykę zdrowego stylu życia, konieczności wykonywania kontrolnych badań lekarskich, stosowania odpowiedniej diety. Tym razem opowiedziała o teście genetycznym opracowanym na Pomorskim Uniwersytecie Medycznym przez profesor Ewę Stachowską. Dzięki badaniu możemy sprawdzić, co i w jakich ilościach powinniśmy jeść, aby móc zdrowo żyć.

„Pewnie zastanawialiście się nie raz, dlaczego jedni opychają się hamburgerami i są chudzi, a inni ciągle jedząc sałatę mają problemy z nadwagą. Najlepszym przykładem takiej pozornej niesprawiedliwości jest dwóch mężczyzn. Winston Churchill, mimo że pił codziennie alkohol, palił cygara, unikał sportu jak ognia i miał solidną nadwagę, nie wspominając o dość stresującej pracy - był premierem Wielkiej Brytanii w czasie II wojny światowej - dożył sędziwego wieku lat 90 lat. Druga postać to Jimmy Fixx - prekursor joggingu w USA, osoba prowadząca wydawałoby się idealnie zdrowy styl życia - zero papierosów, alkoholu, dieta niskokaloryczna i dużo, dużo sportu. Zmarł na atak serca w wieku 51 lat.
No właśnie - i od czego to zależy? Jak to jest? Zawsze wiedzieliśmy, że każdy jest trochę inny. Jesteśmy przecież stworzeni indywidualnie. Co dobre dla jednego, drugiemu nie służy. Ale dopiero teraz, gdy nauka rozwinęła się tak bardzo, mamy na to twarde dowody. Badania genetyczne opracowane na Pomorskim Uniwersytecie Medycznym przez panią profesor Ewę Stachowską są - jak mi się wydaje - prawdziwym przełomem.



Niedawno byłam na jej wykładzie zorganizowanym w Ortognatyce u doktora Macieja Jagielaka  - placówce współpracującej ze szczecińską uczelnią tu w Warszawie. Profesor Stachowska to człowiek pasji - widać to już na pierwszy rzut oka. Szczupła, wysportowana, fajnie ubrana i nowoczesna. Kiedy zaczyna opowiadać o żywieniu, dygresjom nie ma końca. Zna swoja dziedzinę na wylot.  Począwszy od sumiennej diagnozy chorych w sali szpitalnej, poprzez zaawansowane badania biochemiczne, a skończywszy na tym, że sama jedzie w pole i z technologami żywności sprawdza, jak produkuje się żywność.
I tu obserwacje nie są wesołe. Zasadniczo bowiem żywność szkodzi. W czasach Hipokratesa jedzenie było lekarstwem. Teraz trzeba wybierać kierując się zasadą mniejszego zła. To, co najmniej przetworzone, co wyprodukowane jak najzwyczajniej i blisko domu szkodzi nam stosunkowo najmniej.
A do tego trzeba dodać nasz indywidualny kod genetyczny, który sprawia, że z niektórymi produktami radzimy sobie lepiej, a z innymi gorzej. Niektórym tłuszcz jest potrzebny bardzo do metabolizmu, innym niekoniecznie. Niektórzy radzą sobie świetnie z trawieniem węglowodanów czyli mogą jeść rano słodkie rogaliki, innym natychmiast pójdą one w biodra. Oczywiście część osób intuicyjnie wybiera dobre dla siebie rzeczy i ci utrzymują szczupłą sylwetkę bez większych problemów. Nie każdy jednak potrafi pozbyć się nawyków i przekonań żywieniowych. Poza tym jeszcze zalecenia lekarzy, którzy mają wąskie specjalizacje i nie widzą człowieka jako całego systemu.
I tak np. walcząc z cholesterolem za pomocą leków obniżają przy okazji dramatycznie poziom koenzymu Q10, który odpowiada m.in. za nasze zasoby energetyczne. Po wykładzie pani profesor natychmiast zadzwoniłam do mojej mamy, która latami bierze leki na obniżenie cholesterolu, a która ostatnio bardzo słabo się czuła i na nic nie miała sił. Powiedziałam jej o koenzymie, zaczęła go brać i widzimy dużą poprawę.
Często inwestujemy w wiedzę, w ubrania, w mieszkanie,  a nie widzimy, że na nic to wszystko, jeśli nie będziemy zdrowi i w formie. Myślę więc, że taki indywidualny test genetyczny to nasz przewodnik po tym, co robimy codziennie, czyli po jedzeniu. Jak przeprowadza się test?



Materiał do analizy pobierany jest z wewnętrznej części policzka. Do tego przeprowadzana jest ankieta na temat trybu życia, chorób w rodzinie, ewentualnych alergii. To wszystko trafia do Szczecina i tam, według opatentowanej przez profesor Stachowską metody, jest analizowane i przekładane na język praktycznych porad. Gotowy raport w formie skryptu mówi nam dokładnie co, w jakich ilościach i kiedy powinniśmy jeść, by móc dobrze żyć.
W raporcie są także bardzo szczegółowe jadłospisy, więc nie musimy kombinować na własną rękę, choć po krótkim czasie sami potrafimy wybierać to, co służy nam najbardziej.”

Anna Popek, źródło Blogstar.pl

Oceń artykuł

(liczba ocen 15)

WASZA OPINIA JEST DLA NAS WAŻNA