Byłam jak nieboszczyk


 
Starszy niż rok

Ocena użytkowników

(liczba ocen 3)

Dziennikarka Julia opowiedziała nam o katastrofalnym niedoborze magnezu

Na początek wypada się przedstawić. Mam na imię Julia, jestem dziennikarką z wieloletnim doświadczeniem. Historię mojej choroby dedykuję tym, którzy pracują bez utraty tchu nie dbając o własne zdrowie.

Wszystko zaczęło się 16 lat temu, kiedy byłam „wickiem”, co w dziennikarskim slangu oznacza zastępcę redaktora naczelnego. Pracowałam wówczas w redakcji gazety codziennej. Ludzie spoza dziennikarskiej branży kojarzą nasz zawód z ładnymi paniami i panami w studiach telewizyjnych, sprawozdawcami w Sejmie czy też z reporterami stojącymi przed kamerą.

Praca, stres, niedobór magnezu

W rzeczywistości praca w redakcjach – szczególnie codziennie ukazujących się gazet – to nieustający stres, szalone tempo, poruszanie się w gąszczu sprzecznych informacji, międzyludzkie konflikty, 12 godzin ciężkiej harówy. Tu wpada nowy news, tam dziennikarz marudzi że nie zdąży, studio czeka na przełamanie kolumn, dział foto nie dostarcza zamówionych zdjęć a drukarnia alarmuje że mamy już opóźnienie w dostarczaniu materiałów, za co grożą kary. Mówiąc krótko – wyścig z czasem z nerwami na wierzchu.

Aby się odpowiednio „nakręcić”, wypijałam hektolitry kawy, „zagryzając” papierosami i byle jakimi kanapkami. Bo tempo, tempo, trzeba redagować, pisać, poganiać! Więc znowu potężny łyk mocnego, czarnego napoju, znów szybkie wypalenie kolejnego papierosa.

Aż w końcu zaczęło mnie dopadać dziwne zmęczenie. Im więcej kawy piłam, tym wolniej myślałam. Dlatego sięgałam po kolejny kubek. I znów moje zwoje mózgowe hamowały, znowu domagały się kawy, papierosa. W dodatku dopadało mnie poczucie przygnębienia, apatii, czasem  jakaś irytacja, szwankowała mi pamięć, miałam skurcze łydek, coraz gorzej spałam, zaczęły wypadać mi włosy... Co najgorsze, czas pracy nad tekstami jakby się wydłużał, redagowałam coraz wolniej… i wolniej… i wolniej.... Nikt mi jednak na to nie zwrócił uwagi, każdy biegał wokół własnych spraw.

Az pewnego dnia pojechałam samochodem do myjni. Jej pracownik dał mi sygnał, że mogę podjechać pod szczotki. Mi się wydawało, że normalnie podjechałam. Wysiadam, a on na mnie patrzy podejrzliwe tak, jak się patrzy na osoby będące pod wpływem narkotyków czy alkoholu i pyta: - Proszę pani, dlaczego pani podjeżdżała przez 3 minuty?

Zobacz: Magnez przyciąga witalność!

Wróciłam do redakcji. Na korytarzu natknęłam się na mojego szefa i opowiedziałam mu o zdarzeniu. Odparł: - Jula, nie chciałem do tej pory nic mówić, ale ty się poruszasz już jak w zwolnionym filmie. Nawet mówisz wolniej. Idź do lekarza.

No i poszłam. Do trzech, bo dwóch pierwszych jakoś nie umiało zaradzić mojemu dziwnemu zachowaniu. Dopiero trzecia pani doktor skierowała mnie na badania poziomu pierwiastków w organizmie. Trzymając już wyniki w ręku, surowym tonem oznajmiła: - Proszę pani, poziom magnezu w pani organizmie jest taki jak u nieboszczyka. Z poziomem innych pierwiastków też jest źle. Pani musi być natychmiast hospitalizowana.

Przyznam, że mnie zamurowało. Pomyślałam w tym momencie nie tylko o sobie ale i o moim synu, który wówczas był małym dzieckiem, a którego wychowuję samotnie. Rzecz jasna, tę myśl „przeżuwałam” pewnie przez dobrą minutę, nie zdając sobie z tego sprawy…

Tragiczne skutki

Trafiłam do szpitala. Jakieś leki, kroplówki, potem stanowcze żądanie zmiany stylu życia, ograniczenia kawy, rzucenie palenia i stosowania odpowiedniej diety.

Leczenie i kuracja pomogły. Chociaż nie zrezygnowałam z zawodu to udało mi się godzić ciężką pracę z bardziej racjonalnym trybem życia. A dodam, że przestrzegałam zaleceń lekarzy nie tylko ze względu na siebie. Nie chciałam by mój syn stracił mamę, nie chciałam też aby nauczył się od niej – czyli ode mnie – złych nawyków.

Kawę, tego „zabójcę” magnezu praktycznie odstawiłam, herbatę też piję w małych ilościach. Z trudem, bo z trudem, ale rzuciłam palenie. Dużo mi pomogła zmiana nawyków żywieniowych. Staram się jadać o stałych porach a do diety włączyłam orzechy, kasze, świeże warzywa, chleb razowy, rośliny strączkowe, kakao, czekoladę, awokado czy banany, które szczególnie polecam z ciepłym mlekiem.

Czy wiesz, że: Magnez łagodzi stres

Zgodnie z wskazówkami lekarza zażywam jednak też jednak suplementy diety, takie jak BluMag Jedyny czy Maglek B6. Przy moim tempie życia trudno utrzymać odpowiedni poziom magnezu stosując wyłącznie zdrową dietę.

Poznaj: 7 potraw bogatych w magnez

Bm

>>> Sprawdź ceny preparatów w naszej porównywarce! <<<