Co jeść, aby poczuć szczęście?

Jedzenie to jedna z przyjemności życia i ma bardzo duży wpływ na nasze dobre samopoczucie. Odpowiednio skomponowanym posiłkiem możemy sobie doskonale poprawić nastrój. Produkty spożywcze same w sobie nie zawierają endorfin, bo to hormon szczęścia, który produkuje nasz organizm. Ale są produkty, które zwiększą ich wydzielanie. Sekret tkwi więc w odpowiednim doborze tych produktów.

Do takiej grupy produktów należą te, które zawierają kwasy omega3, witaminy z grupy B, magnez. No i przede wszystkim produkty, które zawierają aminokwasy egzogenne jak tryptofan - jeden z czynników potrzebnych przy produkcji serotoniny. Tryptofan występuje w chudym mięsie – drobiu, wołowinie, ale także w bananach. Kwasy omega3, które wpływają bezpośrednio na prace układu nerwowego, występują w największym stężeniu w orzechach i rybach. Witaminy z grupy B w dużych ilościach występują w produktach pełnoziarnistych: pieczywie razowym, kaszach, ryżu, makaronach razowych. To wszystko warto wkomponować do naszego menu.

Szczęście na celowniku psychologii



Czekolada? Tylko gorzka!

Czekolada może znakomicie poprawić nam nastrój, ale pod warunkiem, że jest prawdziwa, o wysokiej zawartości ziaren kakaowca. Im większy procent ziaren kakaowca, tym czekolada jest zdrowsza. Najlepsza jest gorzka, mleczna gorsza, a biała - o czym warto pamiętać - z kakaowcem nie ma już nic wspólnego. Czekolada poprawia nam nastrój z wielu powodów – podnosi poziom endorfin, zawiera kofeinę i teobrominę, które mają działanie pobudzające. Stąd działanie czekolady odczuwalne jest od razu po jej zjedzeniu. Jednak nie możemy poprawiać nastroju tylko czekoladą, bo to pułapka, jeśli chodzi o ilość tłuszczu i cukru. Nie można przesadzić z ilością - kilka kosteczek tak, ale nie pół tabliczki. Gdy zjemy za dużo czekolady, nastrój się nam obniży. Przy większej ilości słodyczy podwyższa się poziom cukru we krwi, a co za tym idzie nastąpi szybki wyrzut insuliny i szybki jej spadek.

Wygląd potrawy a poprawa nastroju

Jedzenie to przyjemność, także wizualna. Istnieje takie określenie jak „comfort food”. Jest to cała filozofia związana z jedzeniem, która mówi, że należy jeść coś, co nam poprawia nastrój i coś, co dobrze nam się kojarzy. Na przykład potrawy z dzieciństwa, które kojarzą nam się z domem, ukochaną mamą, babcią czy ciocią. Poprawić nam nastrój może sam zapach pieczonego ciasta drożdżowego albo racuchów, które przygotowywała nam mama w dzieciństwie. W sezonie letnim warto jadać owoce, zwłaszcza te, które lubimy i które dobrze się nam kojarzą, na przykład z ogrodem u dziadków, gdzie rosły maliny, porzeczki czy agrest. Jednak nastrój mężczyzny, który lubi mięso, z pewnością poprawi skwierczący na patelni stek. To kwestia preferencji.

Nie tędy droga

Używki oraz zbyt ciężkostrawny posiłek na pewno obniżą nasz nastrój. Podobny efekt przyniesie zwyczajne przejedzenie się. Zrobimy się wówczas senni i apatyczni. Energii i dobrego samopoczucia pozbawi nas także zbyt mocno przetworzone jedzenie. Fast food na pewno nie podniesie nam poziomu endorfin, a spowoduje efekt odwrotny.

Zobacz: 13 chwil, w których możesz poczuć szczęście

Oceń artykuł

(liczba ocen 15)

WASZA OPINIA JEST DLA NAS WAŻNA