Cudowny chłopiec. Niebezpieczna jazda, o włos od tragedii

Starszy niż rok
“Cuda przytrafiają się każdego dnia, ale ten zdecydowanie… jest jednym z największych” - tak przypadek cudownego chłopca skomentował jego lekarz Dr Jacobsen. To chłopiec, który przez niewinną zabawę otarł się o śmierć. To chłopiec, który przeżył.

Na linii życia i śmierci

Jadąc na deskorolce, trzymasz się tyłu ciągnącego Cię samochodu. Osiągasz duże prędkości, co powoduje nagły przypływ adrenaliny. Niewinna zabawa, nowy rodzaj sportu? Szesnastoletni Randon Timmons odczuł na własnej skórze, jak śmiertelnie niebezpieczny może być skitching.

Gdy kierowca samochodu rozwinął prędkość, chłopiec stracił równowagę i gwałtownie upadł na jezdnię, uderzając się w głowę. Jego stan był bardzo poważny. Uszkodzenia mózgu były bardzo rozległe, konieczne było utworzenie miejsca na jego obrzęk. Podczas operacji usunięto mu więc duże fragmenty czaszki. “Nie wierzyliśmy, że z tego wyjdzie… myśleliśmy, że to koniec i że będziemy musieli uczestniczyć w jego pogrzebie” - wspomina jeden ze znajomych chłopca.

Dzięki Bogu...

Każdego dnia Randy Timmon, ojciec chłopca, stał przy jego łóżku i modlił się, by ten przeżył. Codziennie powtarzając, jak bardo go kocha, wierzył, że jego syn wyzdrowieje. Sam stracił w wypadku ojca i dziewięcioletniego brata. Zastanawiał się, dlaczego Bóg pozwolił umrzeć jego najbliższym. Kiedy jego żona zaszła w ciążę z Randonem, zaczął żyć na nowo. Teraz los miał odebrać mu syna. Prosił Boga, by dał mu jakiś znak. Zaczynał wątpić. Dziś nie może nawet myśleć o tym, że mógł stracić najważniejszą osobę w jego życiu. Jest przekonany, że za sprawą Boga zdarzył się prawdziwy cud.

Cud nad Van Buren

Randon przeszedł przez długotrwałe leczenie. Po wyjściu ze szpitala, zaskakiwał wszystkich niezwykłymi postępami w terapii. Radość chłopca na wieść o opuszczeniu szpitala była ogromna. Trzy tygodnie i dwa dni… tyle dokładnie tam spędził. Jak twierdzi, to był dla niego okropny czas. Dzisiaj, gdy mija szpital, uświadamia sobie, że to jest miejsce, w którym uratowano mu życie.

Po powrocie do rodzinnego miasteczka na Randona czekała niesamowita niespodzianka. Jego przyjaciele, znajomi i mieszkańcy Van Buren wyszli na ulicę, by go przywitać i świętować jego szczęśliwy powrót. Ludzie przychodzili oglądać jego zdeformowaną czaszkę, która jest symbolem cudu.

Drugie Życie

Chłopiec ma poważne ubytki w pamięci, wypadek spowodował w jego mózgu bardzo poważne obrażenia. Może jednak wieść spokojne życie nastolatka. Gdyby tylko podczas niebezpiecznej zabawy pamiętał o hełmie, nie musiałby dziś nosić go każdego dnia do czasu kolejnej operacji.

Lekarze podarowali mu drugie życie, oby tym razem pamiętał, jak może być ulotne.

Czytaj też: "Może nie chodzi o szczęśliwe zakończenie, ale o historię"

Oceń artykuł

(liczba ocen 15)

WASZA OPINIA JEST DLA NAS WAŻNA