Depresja prowadzi do migreny


 
Osoby które cierpią na migrenę są bardziej narażone na występowanie depresji. Zjawisko to działa także na odwrót. Osoby z depresją są bardziej narażone na migrenę.

Badania na ten temat przeprowadzili naukowcy z Uniwersytetu w Calgary w Kanadzie. Opublikowano je w czasopiśmie „Headache”. Geeta Modgill, lider zespołu badawczego, zaznaczyła wagę zgłębiania wiedzy ludzi na temat tych dwóch chorób. „Osoby z depresja-jesien-i-zima-bywaja-nieprzyjazne,1177,1.html">depresją lub migreną powinny zdawać sobie sprawę z tego, jak objawia się ta druga choroba, by móc ją szybko zdiagnozować” – twierdzi ekspert.

Związek między migreną a depresją

Naukowcy w swojej publikacji napisali, że do badań skłoniły ich przeprowadzone wcześniej testy. Już wcześniej odkryto bowiem związek pomiędzy migreną a depresją. Tym razem chodziło o wykazanie zależności w drugą stronę. Zespół badawczy postanowił dowiedzieć się, czy silna depresja zwiększa ryzyko występowania migreny.

Czytaj więcej: Co to jest depresja?

W badaniach uczestniczyło 15 254 osób z Kanady. Badano je co dwa lata, przez okres 12 lat (począwszy od 1994 roku). Okazało się, że ponad 15 proc. miało objawy depresji, a 12 proc. borykało się z migreną na przestrzeni lat.

Po wnikliwszej analizie danych stwierdzono, że:

  • O 60 proc. zwiększa się ryzyko wystąpienia depresji u osób z migreną, w porównaniu do tych, którzy z silnymi bólami głowy nie mieli do czynienia.
  • O 40 proc. zwiększa się ryzyko wystąpienia migreny u osób ze zdiagnozowaną depresją, w porównaniu do tych, którzy na nią nie cierpieli.

W obydwu przypadkach wprowadzono korektę względem płci, wieku i innych chorób przewlekłych.

Naukowcy uważają, ze pewne czynniki - jak np. stres z dzieciństwa – mogą mieć wpływ na to, w jaki sposób ludzki mózg reaguje na stres. W badaniach nie sprawdzano, czy mogą się pojawić jakieś skutki biologiczne.

Czym objawia się migrena

Migrena to szczególnie silny ból głowy. Poprzedzają go często znaki ostrzegawcze, takie jak: zaćmienie w oczach, błyski światła (przypominające uczucie podczas robienia nam zdjęć z ukrycia silną lampą błyskową), mrowienie w nogach czy rękach, wymioty, nudności oraz światłowstręt. Fachowo nazywa się je „aurą”. Występuje ona u ok. 20 proc. osób.

Eksperci twierdzą, że migrena występuje wówczas, gdy naczynia krwionośne się powiększają i następuje wzrost ich przepuszczalności. To z kolei pozwala na przeciekanie płynu i różnych substancji chemicznych do przestrzeni okołonaczyniowej, a to drażni zakończenia nerwowe. Uwalniane zostają substancje zapalne. W ich następstwie pojawia się obrzęk dookoła naczyń. Dochodzi do zapalenia neuronowego. Ból głowy pojawia się wskutek działania tychże substancji zapalnych.

Nerwowy układ współczulny reaguje w czasie migreny, przez co osoba chora zaczyna odczuwać mdłości. Czasem mogą się pojawić nawet wymioty i biegunka. Zostaje także spowolnione tempo, z jakim żywność opuszcza nasz żołądek i przedostaje się do jelita cienkiego – co wpływa na wchłanianie i osłabia krążenie krwi. Konsekwencją są zimne stopy i ręce. Obserwuje się także zwiększoną wrażliwość na światło i dźwięk.

Silne bóle głowy wraz ze skutkami ubocznymi pojawiają się u około 12-28 proc. ludzkości w różnych okresach ich życia. Problem ten dotyczy najczęściej ludzi z Europy, później z Ameryki Północnej i Południowej, następnie Azji i na samym końcu Afryki.

Migrena może się pojawić w każdym okresie naszego życia. Chorują na nią zarówno nastolatki, osoby dorosłe czy starsze. Najczęściej jednak pojawia się między 25-55 rokiem życia. Trzy razy częściej cierpią na nią kobiety niż mężczyźni. Problem ten często dotyczy kilku członków rodziny.

U kobiet migrena występuje często podczas miesiączki.

Czy wiesz, że: Depresja - zabija codziennie 16 Polaków