Eutanazja – legalnie nie znaczy więcej

Liberalizacja eutanazji w Holandii nie doprowadziła do gwałtownego wzrostu liczby przypadków śmierci na życzenie – wynika z badań holenderskich naukowców.
 

Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, z wyników badań opublikowanych przez lekarzy w piśmie „The Lancet” jasno wynika, że choć przypadków śmierci na życzenie jest obecnie prawie 2 razy więcej niż rok czy dwa lata po jej legalizacji w 2002 r., to ich odsetek wciąż jest niewielki – stanowi 2,8% wszystkich zgonów.

Sprawdź: Jakie są granice eutanazji?

Eutanazja w szpitalach

Zdaniem jednej ze współautorek opracowania z „The Lancet” depenalizacja eutanazji nie doprowadziła również do zwiększenia liczby przypadków tzw. problematycznych eutanazji, czyli takich, gdzie lekarz pomimo niewyrażenia przez pacjenta wystarczająco jasnej woli śmierci dokonał zabiegu. Podczas gdy przed legalizacją eutanazji takich przypadków było około tysiąca, w roku 2010 było ich już tylko 300 – podaje „Gazeta Wyborcza”.

Szacuje się, że ok. 20% przypadków eutanazji w Holandii nadal umyka oficjalnym statystykom. Według naukowców fakt, że wielu lekarzy pomaga swoim pacjentom po kryjomu, może być spowodowany stopniem trudności prawomocnego zwolnienia lekarzy z odpowiedzialności karnej za przeprowadzanie zabiegów tego typu.

Zdaniem ekspertów liberalizacja eutanazji w Holandii sprawiła, że praktyka ta stała się bardziej przejrzysta i nie dochodzi do poważnych nadużyć. Holenderscy badacze przestrzegają jednak przed rozciąganiem tego wniosku na inne kraje, ponieważ nie ma pewności, że depenalizacja eutanazji miałaby takie same skutki w innych krajach. Jednocześnie naukowcy twierdzą, że ich badania mogą pomóc w debacie nad zmianą prawa eutanazyjnego.

Czytaj też: Jak pomóc osobie pogrążonej w żałobie?

Oceń artykuł

(liczba ocen 15)

WASZA OPINIA JEST DLA NAS WAŻNA