Farmaceuci: cytostatyki jadą do Polski ale to nie koniec zamieszania


 
Starszy niż rok
To nie koniec zamieszania z dostępnością leków - alarmują lekarze i farmaceuci

Szpitale  nie będą odsyłać pacjentów. Bo cytostatyki, czyli lekarstwa stosowane w chemioterapii, których ostatnio brakowało w hurtowniach, jadą do Polski. Jak informuje Ministerstwo Zdrowia, firma Ebewe – austriacki producent leków jest w trakcie ich wysyłki. Co było powodem zamieszania? Nie wiadomo, oficjalnie resort zdrowia mówi, że produkcja cytostatyków została spowolniona ze względów technologicznych. Kierownicy szpitalnych aptek jednak zaznaczają, że o ewentualnych problemach z dostępem do leków onkologicznych było wiadomo jeszcze kilka miesięcy temu. - Wówczas producent informował o swoich planach: chciał albo wycofać się z rynku polskiego, albo zmniejszyć dostawę. My otrzymywaliśmy takie sygnały z hurtowni farmaceutycznych, dlatego staraliśmy się zabezpieczyć: robiliśmy niezbędne zapasy leków - mówi Krystyna Chmal-Jagiełło, kierownik apteki szpitalnej w wojewódzkim szpitalu specjalistycznym im. Rydygiera w Krakowie

Chodzi m.in. o leki: Etoposid, Cisplatin, Fluorouracil, Doxorubicin, Epirubicin i Gemcitabin.

Osoby, które zostały poinformowane w szpitalu o przerywaniu chemioterapii z powodu braku leków, mogą zgłosić się do Biura Rzecznika Praw Pacjenta.

Z Biurem Rzecznika Praw Pacjenta można się skontaktować za pośrednictwem ogólnopolskiej bezpłatnej infolinii 800-190-590 (tylko z telefonów stacjonarnych) czynnej od poniedziałku do piątku w godz. 9-21.  Jeśli dzwonimy z telefonów komórkowych, wybrać należy nr 22 833 08, 85,  22 635 5996.

Do tej pory do biura skargę złożyło 15 osób. Barbara Kozłowska, rzecznik praw pacjenta, natychmiast skontaktowała się ze świadczeniodawcami z prośbą o szybkie podjęcie konkretnych działań, aby zapewnić pacjentom planowany dostęp do leczenia. - Otrzymuję już pierwsze odpowiedzi o podjętych działaniach m.in. z jednego ze stołecznych szpitali, tj. sprowadzeniu w ramach importu docelowego 60 ampułek Etoposidu, co zabezpieczy kontynuację leczenia pacjentów na od 2 do 3 miesięcy. Podobne zapewnienia otrzymałam również od szpitala w Rzeszowie- informuje Barbara Kozłowska.

Medme zapytało przedstawicieli służby zdrowia, jak zamieszanie wpłynie na sytuację pacjenów

Dr Zbigniew J. Król, ekspert rynku leków

Tym razem ponownie zawiódł system dostarczania leków na rynek polski. Producent farmaceutyczny w okresie objęcia leku refundacją nie może wstrzymać dostawy lekarstw, zrezygnować z niej, zmniejszyć itd. Taka możliwość pojawia się w momencie zmiany warunków umowy i taką sytuację obserwujemy po wejściu w życie tzw. ustawy refundacyjnej. Problemy, które pojawiły się w styczniu i dotyczyły leków refundowanych przepisywanych na receptę, w tej chwili odnoszą się do leków dostarczanych pacjentom podczas ich leczenia w szpitalach. Mimo, że nasz system musi działać tak, by pacjenci nie odczuli zmian, ustawa refundacyjna wpływa na tak wiele elementów, że ujawniają się właściwie wszystkie błędy i luki systemu refundacji leków, które niestety dotykają również pacjentów.

To zapewne nie koniec problemów z lekami. Po 1 lipca mają się zmienić zasady finansowania leków szczególnie drogich. Dotychczasowy system tzw. programów terapeutycznych, w których refundowane są leki stosowane w określonych schorzeniach, zamieniony powinien być zgodnie z ustawą programami lekowymi. Zmiana w sumie techniczna, ale wymagająca bardzo dobrej współpracy pomiędzy Ministerstwem Zdrowia, a Narodowym Funduszem Zdrowia. Biorąc pod uwagę dotychczasowe relacje między tymi podmiotami nie mogę być optymistą odnośnie bezproblemowego wprowadzenia tej zmiany. Pozostaje nadzieja, że problemy na linii MZ - NFZ, a w konsekwencji NFZ – szpitale, nie będą zbyt dotkliwe dla pacjentów, a leki mimo zmienionych cen, będą dostępne przynajmniej na dotychczasowym poziomie.

Krzysztof Krzemieniecki, wojewódzki konsultant ds.onkologii w Małopolsce

Trudno stwierdzić, czy była możliwość uniknąć zamieszania.  Może jednak warto uwolnić rynek leków? Na rynku powinny być dostępne leki różnych producentów, a nie tylko jednego.

Krystyna Chmal-Jagiełło, kierownik apteki szpitalnej w wojewódzkim szpitalu specjalistycznym im. Rydygiera w Krakowie

O tym, że będą problemy z dostępem do cytostatyków, wiadomo było jeszcze kilka miesięcy temu. Myślę, że można było zapobiec tej sytuacji, która teraz powstała. Wówczas producent informował o swoich planach: chciał albo wycofać się z rynku polskiego, albo zmniejszyć dostawę. My otrzymywaliśmy takie sygnały z hurtowni farmaceutycznych, dlatego staraliśmy się zabezpieczyć: robiliśmy niezbędne zapasy leków.

Zapraszamy do podzielenia się opinią na temat zamieszania z cytostatykami na forum medme.pl