Jak całą zimę przetrwaliśmy nawet bez kataru!

I to w dodatku nie jedną zimę, a już dwie :) Mam nadzieję, że trzecia będzie równie pozytywna :) Oczywiście te 2 zimy bez kataru dotyczą mojego (3-letniego w tej chwili) synka.

Wszyscy się śmiali, kiedy słodziłam ulubiony rumianek Alusia miodem i dodawałam trochę soku z cytryny, a do tłuczonych ziemniaczków wciskałam odrobinę czosnku. Wszyscy się też dziwili, że mój synek zajada się spaghetti z ogromną ilością czosnku. Nikt nie chciał też wierzyć, że daję dziecku marynowany imbir :) A jednak.

Nie widziałam sensu podawania mu witaminek w kapsułce, bo jestem OGROMNĄ przeciwniczką jakichkolwiek farmaceutyków. Środki przeciwbólowe biorę dopiero wtedy, gdy nie działają już np. ciepłe okłady, ćwiczenia rozluźniające, kąpiel, odpowiednio dobrane zioła czy sen. Nie biorę też żadnych kompleksów witamin sproszkowanych i upchniętych w jakieś pigułki, kapsułki, proszki. Nie wiem, czy mam rację, ale uważam, że najzdrowsze jest to, co spożywamy w jego podstawowej formie, czyli np. beta-karoten w marchewce, a nie fiolce z lekami.

Zobacz też: Wszystko, co chcesz wiedzieć o katarze

Profilaktyka

Postępując zgodnie ze swoimi przekonaniami, tak właśnie uodporniłam swojego synka. I jestem z tego dumna. Zaczynam podawać mu picie słodzone miodem i z dodatkiem cytryny w okresie pierwszych chłodniejszych dni i tak aż do przesilenia wiosennego. Czosnek stosuję w kuchni często, a Aluś je wszystko, więc z tym nie ma najmniejszego problemu. Oczywiście czosnek do wszystkich potraw dodaję dopiero po zagotowaniu dania i zdjęciu go z ognia - wtedy zachowuje on swoje właściwości. Chyba że do pieczeni - wtedy nie da się dodać po upieczeniu :)

Z marynowanym imbirem jest gorzej (i inni rodzice na pewno będą mieli z nim ogromny problem). Mój syn uwielbia sushi, więc przy okazji jedzenia tej potrawy, po każdym zjedzonym kawałeczku, dostaje kawałeczek plasterka imbiru i po krzyku.
A propos - sushi też jest bardzo zdrowe i polecam podawać je dzieciom. Oczywiście najlepiej przygotowywane własnoręcznie lub przynajmniej w restauracji na naszych oczach, żeby zamiast zdrowia nie zafundować dzieciom i sobie zatrucia, np. nieświeżą surową rybą.

Czytaj też: Ropny katar męczy dziecko? To może być zapalenie zatok

Rola owoców i warzyw

Dodatkowo daję synkowi surowe warzywa i owoce. Je ich cały ogrom. Czasem potrafi nie zjeść przez cały dzień kawałka mięsa, bo non stop przeżuwa jakieś witaminki :) Surową je np. kapustę, marchew, pomidory, ogórki, wszystkie rodzaje papryki, pietruszkę, seler, czasem nawet spory kawałek cebuli, jak go najdzie ochota i oczywiście wszelkiego rodzaju owoce.

Uważam, że mój sposób jest prosty i nieskomplikowany. A dzięki niemu nie dość, że wzmocnimy odporność dzieci i swoją, to dodatkowo zaszczepimy w dzieciach potrzebę zdrowego odżywiania, czego wszystkim czytającym życzę :)

Artykuł zakwalifikowany do konkursu: "Twój sposób na odporność"

Czytaj też: Przeziębienie – zbawienna profilaktyka

Zobacz: Katar - skąd się bierze i jak go leczyć?

Oceń artykuł

(liczba ocen 15)

WASZA OPINIA JEST DLA NAS WAŻNA