Jakich pomysłów na odchudzanie przed sylwestrem nie brać na serio?

Sylwester nadchodzi niespodziewanie. Niby zawsze o tej same porze, a jednak znienacka. Ogarnięte paniką panie, które w ostatniej chwili uświadomiły sobie, że będą miały problem ze zmieszczeniem się w wymarzoną kreację chwytają się każdego rozwiązania, by zrzucić kilka kilogramów. I wpadają w niejedną pułapkę.

Wiele kobiet co roku przeżywa ten sam dylemat: cieszyć się w pełni Świętami i nie zawracać sobie głowy odchudzaniem (przecież tyle dobroci na stole na co dzień nie mamy) czy jednak poświęcić się teraz i dobrze zaprezentować w sylwestrową noc. Niełatwa to decyzja. Dlatego wiele z nich wybiera opcję numer trzy: będą jeść, czego oczy zapragną całe Święta, a potem dzięki diecie cud zrzucą 10 kg w 5 dni. Mimo że idea jest szkodliwa dla zdrowia i nieskuteczna, to jest co najmniej kilka dróg, które mają prowadzić do jej osiągnięcia. Lepiej trzymać się od nich z daleka.

Zobacz: 6 trików, które ułatwiają odchudzanie

Głodówka

To sposób stary jak świat. I na chłopski rozum całkiem logiczny – jak się nic nie będzie jadło, to siłą rzeczy trzeba schudnąć. Haczyk jednak w tym, że „chudnięcie” oznacza w pierwszej kolejności utratę wody, a w drugiej – mięśni. A tłuszcz, o który głównie chodzi, spokojnie zostanie na swoim miejscu. W dodatku, w Sylwestrową noc będziemy tak zmęczeni i osłabieni, że o szaleństwie na parkiecie możemy zapomnieć, a jeden drink zwali nas z nóg. O ile w ogóle na zabawę dotrzemy.

Diety jednoskładnikowe

„Jedz tylko banany/truskawki/kefiry przez x dni, a zbędne kilogramy znikną” – zachęcają zwolennicy takich diet będących w rzeczywistości odmianą głodówek w wersji rozszerzonej. Do prawidłowego funkcjonowania organizm człowieka potrzebuje konkretnego zestawienia witamin i składników mineralnych oraz odpowiednich ilości tłuszczów, białek i węglowodanów w prawidłowych proporcjach. Żaden produkt sam w sobie nie spełnia tych wymagań. W rezultacie wraz z kilogramami uleci z nas energia życiowa i pojawią się poważne zaburzenia funkcjonowania.

Zupa z kapusty

Dieta-marzenie. Im więcej zjesz (rzeczonej zupy), tym więcej schudniesz. Obiecuje, że można zrzucić nawet 9 kg w tydzień. Któż by się nie skusił? Jej minusem jest jednak monotonia i fakt, że efekt jo-jo po jej zakończeniu wydaje się być nieunikniony. W Nowym Roku bardzo szybko i z nawiązką odrobimy to, co zrzuciliśmy.

Dieta Ośmiogodzinna

Bardzo prosta w zastosowaniu. Opiera się na założeniu, że odpowiedzialne za zbyt wysokie BMI jest nieregularne jedzenie. Jeśli nasze posiłki zamkniemy w ramach 8 godzin dziennie (np. 8-16 czy 10-18), to schudniemy. To, co jemy, nie ma większego znaczenia. Najważniejsze, żeby organizm miał 16 godzin na dobę na pozbycie się toksyn. Utopia.

Czytaj też: 5 znanych diet, które nie działają

Baletnica

Dieta Baletnicy składa się z kilku etapów. Przez pierwsze dwa dni pijemy tylko wodę i kawę (wypłukujemy zatem wszystkie elektrolity), potem przez kolejne dwa dni tylko serki białe i jogurty naturalne, następnie wreszcie nasz mózg otrzyma trochę paliwa – mamy prawo do ziemniaków w mundurkach. Na koniec fundujemy sobie dwa dni tylko z białym chudym mięsem gotowanym i dwa dni z samymi zielonymi warzywami. W ten sposób jesteśmy 10 kilo lżejsi, co na pewno nie uniknie uwadze lekarza, kiedy trafimy do niego prosto z sali balowej.

W okresie przedsylwestrowym i karnawałowym, podobnie jak w przedwakacyjnym, roi się w kolorowych czasopismach i w Internecie od „dobrych” rad i diet-cud. Twórcom wielu z nich nie można odmówić wyobraźni i pomysłowości. Potrafią zaskakiwać. Nie liczmy jednak na to, że po wcieleniu w życie ich zaleceń waga łazienkowa zaskoczy nas. Niestety, na niej nie zrobi to wrażenia.


Paulina Owsińska - dietetyk, psycholog. Doświadczenie zawodowe zdobywała m.in. w Poznańskim Ośrodku Zdrowia Psychicznego, Poradni Leczenia Uzależnień i Współuzależnień czy w Poradni Dietetycznej. Uczestniczka konferencji, prowadząca warsztaty i szkolenia psychologiczne i dietetyczne. Popularyzuje psychoedukację i wiedzę o zdrowym odżywianiu, współpracuje z osobami w różnym wieku i statusie. Podkreśla znaczenie kształcenia i rozwoju przez całe życie. Obecnie psychoterapeuta w trakcie szkolenia w Szkole Psychoterapii Poznawczo-Behawioralnej.

Czytaj też: 10 rad dla łakomczuchów w Święta

Oceń artykuł

(liczba ocen 15)

WASZA OPINIA JEST DLA NAS WAŻNA