Jakub Czaja: Wszystko jest dozwolone, w rozsądnych ilościach [WYWIAD]

Jakub Czaja
Jakub Czaja był reprezentantem Polski na Mistrzostwach Europy, Mistrzostwach Świata, Pucharach Europy, Uniwersjadzie oraz Igrzyskach Olimpijskich w biegach długodystansowych. Po zakończeniu kariery sportowej pozostał aktywny trenując amatorsko biegi długodystansowe oraz triathlon. Obecnie zajmuję się projektowaniem odżywek. Jest również konsultantem z zakresu żywienia i suplementacji dla wielu polskich czołowych zawodników oraz prowadzi poradnictwo żywieniowe dla ludzi z różnymi schorzeniami.

- Sport to Pana całe życie. Reprezentant Polski na olimpiadzie i różnych mistrzostwach, teraz trener sportowców. W jakim wieku związał Pan swoje życie ze sportem?
Moja przygoda ze sportem zaczęła się w wieku 10 lat i od tego czasu moje życie związane jest ze sportem nieprzerwanie. Do 25 roku życia byłem
sportowcem wyczynowym, a później zająłem się żywieniem sportowców i informacją o żywieniu. Teraz wróciłem do sportu i połączyłem go z informacją o żywieniu. Tak więc z jednej strony jestem odpowiedzialny za żywienie i przygotowanie zawodników, a sam „bawię się” w triathlon.

Sportowy sukces

- Był Pan wyczynowym sportowcem, wielokrotnie reprezentował Polskę w wielu wydarzeniach sportowych. Co uważa Pan za swoje największe sportowe osiągnięcie?
Startowałam w Igrzyskach Olimpijskich czy Mistrzostwach Świata, przez 6 lat reprezentowałam Polskę na imprezach międzynarodowych, pewnie dlatego ciężko mi powiedzieć, które z nich było najważniejsze. Nie myślę o tym w ten sposób. Byłem Mistrzem Europy jako junior, mistrzem uniwersjady, kilkanaście razy zdobyłem Puchar Polski. Każda impreza sportowa, gdzie mogłem reprezentować Polskę, była dla mnie ważna. Oczywiście start w Igrzyskach Olimpijskich to nobilitacja, ale nie mogę powiedzieć, że to było najważniejsze. Całe 6 lat kariery zawodniczej były dla mnie ważne jeśli chodzi o ten poziom sportowy.

Zobacz: Jak zachęcić dziecko do uprawiania sportu?

- W tej chwili jest Pan prezesem firmy "ALE", która specjalizuje się w produkowaniu odżywek dla sportowców. Jak bardzo przydaje się wiedza i doświadczenie sportowca, które Pan posiada, w projektowaniu odżywek dla sportowców?
Bardzo. Gdy projektuję odżywki, to korzystam z wiedzy i doświadczenia, które posiadam. Jestem także farmaceutą, więc mogę monitorować różne badania, jakie są dostępne na świecie jeśli chodzi o preparaty dla sportowców. Ale nie wszystkie wyniki tych badań mają rzeczywiste zastosowanie w świecie sportu. Można stworzyć odżywkę, która będzie miała super skład, ale będzie niesmaczna, albo będzie przeczyszczała, a tak jest z częścią napojów energetycznych czy żeli. Jeśli się tego nie „przeje”, nie sprawdzi w warunkach startowych, to każdy nowy produkt to tylko spekulacja. Ludzie sportu cenią firmę „ALE” za to, że nasze odżywki są praktyczne. Można używać ich w większej ilości, a nowe produkty, które chcemy wprowadzić zawsze są tworzone w oparciu o nasze duże doświadczenie. To nie jest tylko czysta formuła opracowana naukowo, tylko rzeczywiście skład plus jakość.

Odżywki ALE

- Czy jako czynny sportowiec używa i testuje Pan te odżywki na sobie?
Oczywiście. Sam przygotowuję się do triathlonów, mam też podopiecznych, z którymi jeżdżę na treningi i przygotowuję ich do różnych zawodów, muszę wtedy wspomagać siebie i ich energetycznie napojami, aby podołać trudom. To jest naturalne.

Zobacz, jak dbać o: Serce sportowca

- Jak wygląda Pana dieta? Czy skrupulatnie przygląda się Pan temu, co na talerzu? Pozwala Pan sobie od czasu do czasu na przykład na frytki?
Frytki? Czasami zdarzają się. Moja dieta jest normalna, nie wydumana czy dziwna. Sam jestem wykładowcą dietetyki i moje podejście do zdrowego
żywienie jest bardzo racjonalne, nie daję się podejść różnego rodzaju modom. W mojej diecie jest miejsce na warzywa, owoce i na różnego rodzaju węglowodany, także na coś słodkiego. Od życia też trzeba coś mieć, nie wolno dać się ponieść różnym, zmieniającym się trendom, które przychodzą i odchodzą. Wszystko jest dozwolone, w rozsądnych ilościach. Także pizza od czasu do czasu (śmiech – przyp. red.).

- Trenuje Pan różnych sportowców, jednym z nich jest Grzegorz Perzyński, sportowiec po przeszczepie wątroby. Czy Grzegorz wymaga wzmożonej uwagi?
Nie, Grzegorz jest jak każdy inny sportowiec. Ma oczywiście nową wątrobę, dzięki której funkcjonuje, ale poprzez monitoring jego parametrów krwi jestem w stanie określić jak wygląda jego stan zdrowia. Zanim rozpoczęliśmy współpracę otrzymałam cały zestaw jego badań. Teraz szykujemy się do kolejnego startu w triathlonie. To, że ma wątrobę od dawcy, nie powoduje, że jego organizm działa inaczej czy gorzej. Oczywiście, Grzegorz jest pod stałą opieką lekarzy, bierze leki. Na treningi reaguje świetnie. Myślę, że nie ma na razie żadnych podstaw, aby traktować go jak kogoś słabszego. Przeszczep nie jest w jego przypadku przeszkodą w czynnym uprawianiu sportu. Zresztą to właśnie chcemy z Grzegorzem pokazać. Wielu ludzi, którzy mają podejście do swojej choroby takie jak Grzegorz, może normalnie żyć i uprawiać sport.

Czytaj też: Triathlon – sport dla zwykłych ludzi

Zobacz: Sport pomoże w walce z nadciśnieniem

Oceń artykuł

(liczba ocen 15)

WASZA OPINIA JEST DLA NAS WAŻNA