Kot- źródło wszelkiego zła?

Starszy niż rok
Ciąża to nie tylko stan ciała. To także okresy, w którym przyszli rodzice są szczególnie wrażliwi na punkcie zdrowia swojego dziecka. Później troska blednie w zderzeniu z rzeczywistością – okazuje się, że zdrowe dziecko nie pęka w zetknięciu z twardym elementem umeblowania, nie umiera po dotknięciu niezdezynfekowaną ręką, a także nie dusi się, kiedy tylko przestaniemy kontrolować jego oddech. Troska przybiera wówczas bardziej pragmatyczny wymiar, ograniczający się do odżywiania, utrzymywania czystości i kontroli temperatury.

W okresie poprzedzającym przyjście na świat możliwości ochrony dziecka mamy niewiele – przyszła mama może (cokolwiek by to nie oznaczało) „dbać o siebie” oraz… wykonywać badania.
Jednym z takich badań jest oznaczanie poziomu przeciwciał w kierunku pierwotniaka Toxoplasma gondii. Nie wolno pominąć tego badania – zakażenie w okresie rozwoju płodowego jest bardzo niebezpieczne dla dziecka.

Zobacz: Leczenie poprzez mruczenie

Niebezpieczny pierwotniak

W gruncie rzeczy chodzi o określenie tzw. statusu immunologicznego, czyli stwierdzenie, czy przyszła mama zetknęła się już z tym niebezpiecznym pierwotniakiem, czy też nie. Dla osób dorosłych bez zaburzeń odporności zetknięcie się z toksoplazmą najczęściej nie jest niebezpieczne – nie sposób się zorientować, że na cokolwiek chorujemy. Kiedy jednak pierwszemu w życiu zarażeniu ulega kobieta w ciąży, pierwotniak, który nie stanowi dla niej zagrożenia, może doprowadzić do ciężkiego kalectwa lub śmierci dziecka.

Stosunkowo łatwo jest zinterpretować wynik badania poziomu przeciwciał – jedne z nich (IgG) są niejako obrazem długo trwającej odporności, natomiast IgM świadczą o właśnie trwającej inwazji pasożyta. Prawidłowa interpretacja badań leży w kompetencjach każdego lekarza prowadzącego ciążę.
Wiele szkodliwych mitów dotyczy niestety sposobów, w jakie można zarazić się toksoplazmozą. Na pierwszy plan wysuwają się koty – są bowiem jedynymi zwierzętami, w organizmie których pierwotniak ten osiąga dojrzałość płciową, czyli żywicielami ostatecznymi. Bazując na tej wiedzy, wiele osób radzi, aby kobiety przed zajściem w ciążę lub już ciężarne unikały jakichkolwiek kontaktów z kotami. Nierzadkie są nawet zalecenia pozbycia się własnego kota.

Toksoplazmoza

Bezsens takiego postępowania staje się oczywisty, kiedy przyjrzymy się dokładniej cyklowi rozwojowemu pasożyta oraz najczęstszym sposobom zarażenia toksoplazmą.
Otóż koty najczęściej przechodzą toksoplazmozę równie lekko jak ludzie, a rozsiewanie inwazyjnych form pasożyta ma miejsce tylko w czasie pierwszej inwazji. Potem choroba ulega utajeniu i właściwie możemy zarazić się toksoplazmozą wyłącznie poprzez… zjedzenie żywiciela. Wyjątkiem są sytuacje, w których na skutek współistniejących chorób kot wznawia siewstwo inwazyjnych form pierwotniaka, tzw. oocyst. Oocyty takie nie są dojrzałe do zarażenie od razu po opuszczeniu organizmu kota, wymagają od 1 do 5 dni inkubacji.

Czytaj też: Nie wpuszczaj kota do sypalni. Ochronisz się przed alergią

Porządkując fakty: jeśli kobieta wykaże w badaniu wysoki poziom przeciwciał typu IgG przy małym mianie IgM, nie ma powodu do obaw – jest chroniona przed nową inwazją.

Problemem staje się sytuacja, w której badanie wykazuje niskie bądź zerowe miano obydwu typów przeciwciał. Oznacza to, że kobieta nigdy nie zetknęła się z toksoplazmozą i nie miała szans wytworzyć na nią odporności. Wówczas należy podjąć następujące kroki:
- unikać kontaktu z młodymi kotami, zwłaszcza pochodzącymi z nieznanych źródeł bądź złych warunków;
- kuweta musi być sprzątana często (przynajmniej 1-2 razy na dobę) przez kogoś z rodziny;
- koty podejrzane o zaburzenia odporności powinny być zbadane w celu wykrycia ewentualnego aktywnego siewstwa,
- nie wolno pod żadnym pozorem spożywać nieumytych warzyw i owoców oraz mięsa, które nie zostało poddane solidnej obróbce termicznej (potrawy z grilla bądź lekko podsmażone nie spełniają tych kryteriów).

Ostatni punkt jest najważniejszy – opisuje bowiem najczęstszą drogę zarażenia się toksoplazmozą przez człowieka. Nie obwiniajmy za wszystko kotów.

Sprawdź: Alergia: co bardziej uczula - pies czy kot? Jak niebezpieczne mogą być kocie alergeny?

Oceń artykuł

(liczba ocen 15)

WASZA OPINIA JEST DLA NAS WAŻNA