Ktoś umarł, aby inny mógł żyć - bohaterowie przeszczepów

Dwóch specjalistów na sali operacyjnej
Źródło: 123RF
Starszy niż rok
Lekarze z Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej i Transplantacyjnej Szpitala Klinicznego Dzieciątka Jezus w Warszawie mają z czego być dumni - ich klinika, w której przeszczepia się nerki, wątroby, trzustki i wysepki trzustkowe, to najaktywniejszy ośrodek transplantacyjny w Polsce.

Swoimi osiągnięciami mieli okazję pochwalić się 26 października - to corocznie obchodzony Światowy Dzień Donacji i Transplantacji - podczas spotkania, które zorganizowali w Warszawie. Oprócz lekarzy wzięli w nim udział dawcy i biorcy narządów, którzy w niezwykle emocjonalny sposób opowiedzieli o swoich przeżyciach związanych z przeszczepem.

Zobacz: Sztuczne serce prawie jak prawdziwe. Przełomowy przeszczep

Nerki od zmarłych i od żywych dawców

Kierowana przez prof. dr hab. n. med. Andrzeja Chmurę klinika ma imponujący dorobek - tylko w 2014 roku przeprowadzono tu 236 transplantacji nerek, co daje największą liczbę tego rodzaju operacji w całym kraju. Nerki przeszczepia się tutaj od dawców zmarłych, ale działa również program przeszczepiania od dawców żywych. Mogą oni oddać organ nie tylko osobie spokrewnionej - dziecku, rodzicowi, rodzeństwu - ale również osobie niespokrewnionej - małżonkowi, życiowemu partnerowi - co skraca czas oczekiwania na przeszczep. To bardzo istotne, bo na liście biorców są na ogół osoby ze skrajną niewydolnością nerek, dializowane, którym krótszy czas oczekiwania może uratować życie. Poza tym nerka, która pochodzi od dawcy żywego zwykle jest lepszej jakości niż ta pochodząca od martwego dawcy i po przeszczepie pracuje znacznie dłużej.

Zovacz też: Transplantacja szansą na zdrowie

Poruszające wyznania

Irena Bołtryk jest najstarszą dawczynią nerki w Polsce. Jak wyznała, decyzję o oddaniu organu swojemu synowi podjęła bez wahania, a jej największe zmartwienie polegało tylko na tym aby nerka nadawała się do przeszczepu. Twierdzi, że życie z jedną nerką nie różni się niczym od życia z dwiema nerkami. "Fizycznie i psychicznie zdrowie mi się polepszyło" - powiedziała 73-letnia pani Irena. Swoją historią podzieliła się ze słuchaczami Jolanta Kruczkowska, która w 2010 roku wyraziła zgodę na pobranie narządów od jej tragicznie zmarłego syna. Dzięki temu można było pomóc aż sześciu oczekującym na różne organy osobom. Pani Jolanta od 2 lat prowadzi założoną przez siebie fundację "Organiści", która promuje ideę transplantologii i walczy z uprzedzeniami i mitami, jakich wciąż nie brakuje wokół tego tematu. "Słyszałam takie szokujące komentarze, że wyprodukowałam sześciu emerytów" - powiedziała m.in. na spotkaniu w warszawskim szpitalu. Jego uczestnicy mogli wysłuchać jeszcze kilku wypowiedzi dawców i biorców - wszystkie były nacechowane niezwykłymi emocjami, a często przerywane przez z trudem powstrzymywane łzy. "Dziewięć miesięcy temu ktoś umarł, abym ja mogła żyć. Nie ma słów, którymi mogłabym wyrazić swoją wdzięczność" - powiedziała biorczyni wątroby Iwona Nowik. "Jestem zawsze wzruszony słuchając tych wypowiedzi, a to nie pasuje do mojego wizerunku maczo" - takie słowa padły z kolei z ust kierującego kliniką profesora Chmury.

Przeszczepienia krzyżowe

Do szczególnych osiągnięć transplantologów ze szpitala Dzieciątka Jezus należą przeszczepienia krzyżowe nerek - dwie pary dawców i biorców - a zwłaszcza dokonana 23 czerwca tego roku jeszcze bardziej rozbudowana wersja takiej operacji - przeszczepienie łańcuchowe, w którym udział wzięły aż 3 pary pacjentów. Krzyżowy przeszczep to metoda transplantacji, która polega na tym, że dwie obce sobie pary wymieniają się nerkami. Zwykle chory otrzymuje nerkę od kogoś z najbliższej rodziny. Zdarza się jednak, że między dawcą i biorcą, mimo pokrewieństwa, nie ma zgodności genetycznej, co doprowadziłoby do odrzucenia przeszczepu. Jeżeli znajdzie się wówczas druga para z podobnym problemem i pomiędzy tymi obcymi sobie parami jest 100 procent zgodności antygenowej, można dokonać przeszczepu "na krzyż" - nerka dawcy z pierwszej pary trafia do biorcy - niejako bliźniaka genetycznego - z drugiej pary, i odwrotnie. Krzyżowy przeszczep jest nadzieją dla chorych nie mających żadnej spokrewnionej osoby, która mogłaby oddać im nerkę, a dodatkowo nie można znaleźć zmarłego dawcy. Możliwość przeszczepu krzyżowego jeszcze bardziej skraca kolejkę osób czekających, która w Polsce jest bardzo długa. W 2013 roku na krajową listę oczekujących na transplantację nerki trafiło 2565 osób, a doszło tylko do 1134 zabiegów. 59 osób zmarło, nie doczekawszy przeszczepu. "Moim marzeniem jest, aby ludzie na liście oczekujących nie umierali, aby tych narządów było tyle ilu potrzebujących" - powiedziała prowadząca spotkanie Aleksandra Tomaszek, koordynator dawcy żywego w warszawskim szpitalu.

Zobacz też: Sport po przeszczepie serca

Piotr Wiechowski

Oceń artykuł

(liczba ocen 15)

WASZA OPINIA JEST DLA NAS WAŻNA