Magia afrodyzjaków

W mitologii greckiej Afrodyta była boginią piękna i miłości. Z jej imieniem wiązało się słowo „aphrodisia” („przyjemność seksualna”), którym dziś określa się substancje zwiększające popęd płciowy i potencję. Afrodyzjaki zaleca się głównie osobom, którym doskwiera nuda w sypialni lub które straciły ochotę na seks. Pod jaką postacią mogą występować?



W mitologii greckiej Afrodyta była boginią piękna i miłości. Z jej imieniem wiązało się słowo „aphrodisia” („przyjemność seksualna”), którym dziś określa się substancje zwiększające popęd płciowy i potencję. Afrodyzjaki zaleca się głównie osobom, którym doskwiera nuda w sypialni lub które straciły ochotę na seks. Pod jaką postacią mogą występować?



Choć popularna fraza „przez żołądek do serca” wydaje się zbyt dużym uproszczeniem, można bez wahania przyznać, że tkwi w niej ziarnko prawdy. Z przeprowadzonych badań wynika, że popęd płciowy rodzi się w podwzgórzu mózgowym, czyli w tym samym obszarze mózgu, który panuje nad naszym apetytem. Afrodyzjaki goszczą w kuchni od wieków, a ich „magicznym” właściwościom zaufało wielu kulinarnych eksperymentatorów. Do najpopularniejszych pokarmów o działaniu afrodyzjakalnym należą awokado, truskawki, cebula (zwłaszcza w formie zupy cebulowej), czekolada, grzyby, kawior, małże i ostrygi, ryby (szczególnie pstrągi, sardynki, rekiny i fugu), seler, szparagi i suszone owoce (morele, figi, daktyle).



Kiedy nuda zakrada się do sypialni należy szybko sporządzić na nią antidotum. W przeciwieństwie do średniowiecznych receptur, dzisiejsze eliksiry miłości nie wymagają specjalnych, trudno dostępnych składników i można je bez problemu nabyć w każdym sklepie. Gorąca czekolada, gorzkie kakao, kawa oraz szampan potrafią bardzo szybko podgrzać atmosferę. Z pomocą mogą także przyjść różne koktajle alkoholowe oraz mleczne, jak również kozie mleko.

Zobacz też: Toast za niskokaloryczne drinki!



Przyprawy jako afrodyzjak

Niewielu miłośników sztuki kulinarnej zdaje sobie sprawę, że afrodyzjaki o niemal czarodziejskich właściwościach znajdują się w każdym kuchennym kredensie. Przyprawy – bo o nich mowa – poprawiają nie tylko smak przygotowywanych potraw, wpływają także na jakość życia seksualnego. Jeśli w waszej sypialni zadomowiła się rutyna, sięgnij po chilli, które dodane do sałatek, mięs czy sosów zagwarantuje niezapomniane przeżycia. Na uwagę zasługują także kapary (świetnie komponują się z pomidorowym sosem do spaghetti), cynamon, imbir, wanilia, pieprz kajeński, czosnek i gałka muszkatołowa.



Świat roślin zapewnia niewyczerpane źródło gatunków o działaniu afrodyzjakalnym. Zmysłowe rozkosze to zasługa ziół, które można znaleźć praktycznie w każdej kuchni. Bazylia działa pobudzająco w przypadku kobiet, cząber już od starożytności uważa się za skuteczny środek poprawiający libido, lubczyk według dawnych wierzeń „wielkie i znamienite skutki czyni w małżeństwie, roztyrki i niezgody w nim równa”. Oprócz popularnych preparatów z żeń-szenia, cudowną moc posiadają także mniej znane zioła, takie jak miłorząb, szafran, rokietta siewna, mikołajek nadmorski, estragon i fenkuł.



Olejki erotyczne

Nie wszystkie afrodyzjaki serwuje się na talerzu bądź w kieliszkach. Atmosferę w sypialni podgrzewają również znane od setek lat olejki eteryczne. Za najsilniejszy zapachowy środek pobudzający uważa się różę damasceńską, która charakteryzuje się głębokim, miodowym aromatem. Posiada niezwykle wysoki poziom częstotliwości elektromagnetycznej (320 MHz) i jest źródłem „słodkich snów” po miłosnych uniesieniach. Z bogatej oferty olejków eterycznych warto też wybrać szałwię muszkatołową, która pomaga otworzyć się na seksualną radość oraz wprawia w stan duchowej harmonii. Niesamowitą moc posiadają także olejki z paczuli, drzewa sandałowego, rozmarynu, jaśminu oraz ylang-ylang.



Na popęd seksualny można wpłynąć również za pomocą medykamentów oraz paramedykamentów dostępnych w aptece. Do najpopularniejszych, skutecznych i bezpiecznych należą kantarydyna, mleczko pszczele, papaweryna, johimbina, dehydroepiandrosteron oraz specjalne preparaty witaminowe.

Zobacz też: E-book pełen witamin!



Historia afrodyzjaków sięga czasów starożytnych i wiąże się niekiedy z wyjątkowo dziwnymi lub odpychającymi praktykami. Przyrządzaniem specyfików wpływających na potencję zwykle zajmowały się kobiety, które wzbogacały posiłki partnerów o specjalne warzywa i owoce. Libido poprawiały m.in. szparagi, por, rzepa, kapusta, pasternak czy trufle. Pociąg seksualny miały również wzmagać inne, mniej smaczne sposoby. Oprócz korzenia mandragory moczonego w kozim mleku i sproszkowanego rogu nosorożca, dużą popularnością cieszyło się niecodzienne danie z ryby – kobieta musiała umieścić żywą rybę w pochwie, poczekać, aż zdechnie, a następnie ją wyjąć i ugotować. W średniowieczu w warzeniu eliksirów miłosnych specjalizowały się czarownice. Przeciętna mikstura zwiększająca popęd płciowy mogła zawierać: jądra zwierząt, jaszczurki, żywicę, fasolę czy włosy mężczyzny, który miał paść ofiarą uroku.

Zobacz: Seks to zdrowie. 7 faktów medycznych, które warto znać

Oceń artykuł

(liczba ocen 15)

WASZA OPINIA JEST DLA NAS WAŻNA