Mam cukrzycę, boję się kierować samochodem


 
Starszy niż rok
Chora na cukrzycę Agnieszka opisała nam o swoich problemach związanych z prowadzeniem samochodu.

Na Cukrzyca">cukrzycę choruję już 22 lata, od 4 roku życia. Samochodem jeżdżę 5 lat, ale teraz boję się zasiąść za kierownicą, bo miałam wypadek a w dodatku nieprzyjemności z policją.

Miesiąc temu jechałam do mojej mamy, do Pułtuska. Jechałam prawidłowo, gdy nagle wyprzedził mnie jakiś chyba szaleniec, pędził z ogromną prędkością, ostro zajechał mi drogę, a w dodatku cały czas naciskał klakson. 
Zwolniłam raptownie i poczułam, że z powodu stresu gwałtownie spadł mi poziom cukru we krwi. Zrobiło mi się ciemno przed oczami. Odleciałam! Na szczęście prawie już wyhamowałam. Jednak straciłam panowanie nad kierownicą i samochód stoczył się do przydrożnego rowu. 
 

Zobacz wideo: Czy cukrzyca jest śmiertelna?

Podręczny prowiant cukrzyka

Gdy się ocknęłam, to natychmiast wyciągnęłam kluczyk ze stacyjki i sięgnęłam po mój podręczny prowiant cukrzyka – kierowcy. Zjadłam kanapkę (bo węglowodany) i zażyłam jeszcze 1 pastylkę z glukozą, aby zlikwidować niedocukrzenie.
 
 
Już chciałam sięgnąć po glukometr, gdy usłyszałam za oknem głos policjanta z patrolu drogowego. Przedstawił się jako starszy aspirant taki i śmaki, po czym zapytał, co się stało i czy mi nic nie jest. A ja poczułam, że znowu tracę cukier. Sięgnęłam więc po batona i odwijając go z opakowania, opowiedziałam o szalonym rajdowcu, przez którego zjechałam do rowu. Policjant patrzył na mnie podejrzliwie, że tak sobie siedzę w aucie i tłumaczę mu się z wypadku, pogryzając batona. 

Mam cukrzycę, nie piję alkoholu!

„Wykonamy test na obecność alkoholu, poproszę prawo jazdy i dokumenty samochodu” – usłyszałam. Dmuchnęłam w alkomat. Wykazał, że mam 0,3 promila alkoholu, czyli że prowadziłam pod wpływem! Znowu stres – a wiadomo, jak stres wpływa na cukrzyków.
Dopiero wtedy zaczęłam tłumaczyć policjantom, że choruję na cukrzycę, że alkomaty wziewne reagują nie tylko na alkohol ale również na aceton, ciała ketonowe. Pokazałam glukometr, legitymację diabetyka, opaskę na rękę informacją o chorobie... Ale policjanci, młode chłopaki, dalej patrzyli na mnie z niedowierzaniem. Jeden burknął niegrzecznie, że jeszcze głupszej wymówki nie słyszał, a drugi nawet połączył się z radiowozu ze swoim komisariatem i dopytywał, o co chodzi z tym alkomatem i ketonami. Wysiadł czerwony jak burak, bo słyszałam jak ktoś go przez radiotelefon ochrzanił, że jest niedouczony.

Cukrzyca sprawiła, że boję się prowadzić

Koniec końców, musiałam wykonać badanie krwi na obecność alkoholu. Oczywiście badanie wykazało, że nie piłam przed jazdą. Policjanci mnie nawet przeprosili. Praktycznie nieuszkodzony samochód został wyciągnięty z rowu przez pomoc drogową. Ale już nie miałam sił ani odwagi, aby prowadzić. Zadzwoniłam do mojej przyjaciółki. Przyjechała z mężem. I to jej mąż pojechał moim samochodem.
Od tamtej pory boję się kierować samochodem. Zawsze dbałam aby prowadzić go tak, jak powinien prowadzić człowiek z cukrzycą. Siadałam za kierownicą po zmierzeniu glukozy we krwi, przyjęciu insuliny i spożyciu posiłku. Co 2 godziny robiłam przerwy w podróży. Jeździłam wolno i z podręcznym prowiantem cukrzyka. A i tak miałam wypadek. 
Nie wiem, czy się przełamię i znów zacznę kierować samochodem, czy go sprzedam. Trudno się kieruje samochodami jak się ma cukrzycę.
bm