Migdałki dwa. Krótka historia wzięta z życia


 
Starszy niż rok

Ocena użytkowników

(liczba ocen 3)

Redakcja medme.pl towarzyszy panu Dawidowi w zabiegu usunięcia migdałków

Hmm… na wycięcie migdałów zdecydowałem się parę miesięcy temu. Nie pamiętam dokładnie, który to był miesiąc. Wiem, że robiło się coraz cieplej. Najpierw był lekarz rodzinny. Poszedłem do niego chyba z zatokami. Obejrzał mi gardło, przypisał antybiotyk, zalecił odwiedziny u laryngologa. Aby dopełnić formalności, dostałem skierowanie na RTG przegrody nosowej.

Badanie RTG wykonałem w miarę szybko. Potem był laryngolog. Specjalista na wyniki RTG nawet nie zerknął, wsadził mi jakiś metalowy kijaszek w usta i kazał AAAA „mówić”. Potem dziwnym światełkiem w nozdrza mi poświecił, gardło pomacał, głową pokiwał, porobił mądre miny i jak to określił  „porządek” powiedział trzeba zrobić. No to jak trzeba, to trzeba. W sumie 30 lat na karku, może już najwyższy czas obdarować naszą kochaną służbę zdrowia odrobiną zaufania. Pytam się w sumie jaka jest różnica, czy może powikłania jakieś?:) Laryngolog popatrzył się na mnie dziwnie, trochę jakby nie zrozumiał pytania, trochę jakbym go zaskoczył moim brakiem elementarnej wiedzy. Wychodząc nie byłem wcale mądrzejszy, jeżeli już  to bardziej zdeterminowany na znieczulenie ogólne. Doszedłem do wniosku, że nie chcę wiedzieć jak mi ktoś w gardle grzebie. Bilans wizyty u laryngologa to skierowanie na zabieg prostowania czy też przepychania przegrody nosowej, wycięcie migdałków oraz podcięcie języczka czy tej błony podniebienia coby ją bardziej usztywnić. Pierwsze wrażenie nie było ciekawe. Pomyślałem, że ktoś chce mi pół twarzy zabrać. No i postanowiłem, że w znieczuleniu ogólnym będę czuł się jak ryba w wodzie. Trochę śnięta ale zawsze.

Pierwsze wyniki badań

Z wynikami i skierowaniem od specjalisty udałem się do lekarza rodzinnego, który mi na dzień dobry szczepienie przeciwko żółtaczce zapisał i o termin kazał się starać. Powiem wam, że zapisanie się na termin zabiegu to nie taka łatwa sprawa. Trochę to przypomina wybieranie hotelu na nocleg. W jednym niby dobrze robią ale kolejki długie, w drugim niby niczego nie brakuje ale się człowiek zastanawia dlaczego nikomu się tam nie pali?:) Na koniec głównym kryterium były terminy realizacji zabiegu oraz schludność pomieszczeń. Muszę się przyznać, że gdy zobaczyłem jak wygląda standard szpitala, do którego wszyscy walą drzwiami i oknami to się przestraszyłem. Tam chyba nawet karaluchy trafiają za karę?

Jak już na placówkę się zdecydowałem to reszta poszła w mgnieniu oka. Musiałem tylko jeszcze pół niedzieli spędzić w kolejce do chirurga, który mi powiedział, że w zasadzie z rzeczy, na które mam skierowanie to mi migdałki zrobi, bo jeżeli chodzi o przegrodę to widział gorsze i nie operował, a żeby usztywnić podniebienie potrzebny jest jakiś tam laser, w którego posiadaniu aktualnie nie jest.

Jak tylko się wyspowiadałem, że zabieg chciałbym w znieczuleniu ogólnym termin konsultacji z anestezjologiem został ustalony. Ten zapraszał mnie chyba z 4 razy. A to kartę wypełnić a to badania porobić a to badania powtórzyć no i w końcu dał mi spokój.

Teraz już tylko na zabieg czekam. Do szpitala muszę się zameldować dzień przed zabiegiem. Nie bardzo rozumiem po co, nikt nie chce mi wyjaśnić po co i w sumie to nie wiem, czy chcę wiedzieć. Pewnie wszystko się okaże jak już mnie położą.

Z całej tej draki największy problem mam z przebudzeniem się po zabiegu. Z opowieści znajomych zgodnie słyszałem, że przygoda życia to to nie jest. No ale zobaczymy.

Do szpitala kładą mnie w czwartek. Ostatni raz w szpitalu byłem w wieku lat 5 i mimo, że nie wiele z tego wszystkiego pamiętam, rodzice zgodnie twierdzą, że nie było to moje najbardziej ulubione miejsce na ziemi:)

O tym co zdarzyło się na sali szpitalnej, czytaj w cz.2 - Jadę do szpitala

szo

Cykl "Nasze historie" to seria prawdziwych zdarzeń, opowiadanych przez czytelników medme.pl. Podyskutuj na forum o swoich dolegliwościach, podaj nam swój sposób walki z chorobą. Zapraszamy do medme: kontakt@medme.pl Autorów najlepszych historii nagrodzimy.