Mniej „cesarek” u pacjentek z wadą wzroku

Ocena użytkowników

(liczba ocen 3)

Blisko dziesięciokrotnie zmniejszyła się w ostatnich latach liczba cesarskich cięć, dokonywanych z powodu krótkowzroczności pacjentki – wynika z danych Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego.

Na ponad 140 tys. wykonywanych w Polsce rocznie cesarskich cięć, jeszcze kilka lat temu ok. 5 tys. wiązało się z krótkowzrocznością. Dziś, gdy badania potwierdziły, że taka wada nie jest wskazaniem do tego zabiegu, liczba ta spadła do kilkuset rocznie – powiedział prezes Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego, prof. Ryszard Poręba.

Szef tyskiej kliniki ginekologii i położnictwa Śląskiego Uniwersytetu Medycznego przypomniał, że jeszcze klika lat temu przeważającą część rodzących kobiet z dużą krótkowzrocznością kierowano na cesarskie cięcie. Wiązało się to z obawą, że przy porodzie naturalnym w czasie skurczów może dojść do pogłębienia wady wzroku. Nie potwierdziły tego jednak badania. W ocenie prof. Poręby, ostatnie lata, kiedy niemal zrezygnowano z wykonywania cesarskich cięć z powodu krótkowzroczności, nie tylko wykazały prawidłowość badań w tym zakresie, ale także potwierdziły praktyczną skuteczność rekomendacji wydawanych przez PTG – choć ich stosowanie nie jest obowiązkowe, cieszą się dużym prestiżem w środowisku ginekologów.

Internetowa Szkoła Rodzenia MedMe.pl

 Prof. Ryszard Poręba podsumował:

To jeden z przykładów, jak - dzięki czasem długotrwałym  badaniom - zmieniamy praktyki i standardy stosowane czasem od bardzo wielu lat. To również przejaw ciągłego postępu w tej dziedzinie medycyny.


Polskie Towarzystwo Ginekologiczne od lat przekonuje, że poród naturalny jest najbezpieczniejszy dla matki i dziecka. Przed trzema laty Towarzystwo wydało rekomendacje zawierające wskazania do cesarskiego cięcia, sprzeciwiając się wykonywaniu cesarskiego cięcia „na życzenie” pacjentek, które boją się uciążliwości związanych z porodem naturalnym.

Ze statystyk wynika, że co trzecie urodzone w ubiegłym roku w Polsce dziecko przyszło na świat przez cesarskie cięcie – było to ponad 140 tys. (ok. 34 proc.) spośród niespełna 420 tys. urodzonych dzieci. Światowa Organizacja Zdrowia szacuje natomiast, że odsetek kobiet, które rzeczywiście mają wskazania do cesarskiego cięcia, wynosi ok. 15 proc.

Mimo tego na świecie – także w Polsce – liczba cesarskich cięć rośnie. Wiele kobiet namawiających swoich lekarzy na taki zabieg, nie zdaje sobie jednak sprawy z możliwych powikłań okołooperacyjnych. Także neonatolodzy są zgodni, że stan dzieci urodzonych przez cesarskie cięcie często bywa gorszy, niż w przypadku naturalnego porodu – częściej mają problemy z układem oddechowym i gorzej adaptują się do warunków poza organizmem matki. Ginekolodzy podkreślają, że w polskich klinikach położniczych dostępnych jest coraz więcej środków i metod łagodzących uciążliwości porodu naturalnego. Kilka ośrodków – m.in. klinika w Tychach - rozpoczęło stosowanie gazu rozweselającego, jako alternatywy dla tradycyjnych metod znieczulenia. Używa się go, gdy pacjentka odczuwa silne bóle porodowe. W wielu szpitalach jest dostępny – choć na razie tylko komercyjnie – żel położniczy, redukujący ból i ryzyko uszkodzenia krocza przy porodzie.