Pokonał gruźlicę i dziś oddycha pełną piersią


 

Ocena użytkowników

(liczba ocen 3)

Nasz internauta Jerzy uporał się z chorobą, która dawniej wywoływała panikę i często kończyła się zgonem. Ta choroba to gruźlica. Przeczytajcie, jak zmieniła jego życie

Gdy dopadła mnie choroba, byłem podkomisarzem policji w wydziale dochodzeniowo – śledczym. Wiadomo jaka to jest praca – przesłuchania, wyjazdy na miejsca popełnienia przestępstwa, częste kontakty z ludźmi z marginesu społecznego: różnymi łobuzami albo naszymi informatorami. Do tego dochodził stres, nieregularne godziny pracy, jedzenie byle czego. No i cóż, papierosy - paczka dziennie. Dziś uważam, że palenie dowodzi zwykłej głupoty. Ale mądry Polak po szkodzie.

Praca trudna, czasem niebezpieczna, jednak byłem z niej zadowolony. Mam naturę „psa”, lubiłem dopadać przestępców, chociaż nie byli to jacyś bossowie gangów, raczej takie złodziejaszki od samochodów, drobni dealerzy narkotyków, sprawcy pobić, chuligani. Ale przecież na co dzień tacy najbardziej dają się we znaki zwykłym ludziom. Tylko rodziny, mimo ukończenia 33 lat, nie zdążyłem założyć, chociaż już miałem dziewczynę Anię, z która planowałem ślub.

To nie przeziębienie

2 lata temu, na przełomie lutego i marca, zacząłem kaszleć. „Ot, przeziębienie” – myślałem. Zażyłem rutinoscorbin, wieczorem, raz i drugi, łyknąłem aspirin,153.html">aspirynę, ciepłe mleko z miodem – i do łózia. Bo na początek przeziębienia nie ma to jak się porządnie wygrzać.

Ale minęły 2 tygodnie a kaszel nie przechodził. Nie dość że się nasilił, to jeszcze stał się mokry. Pojawiły się gorączka, straciłem apetyt, czułem się osłabiony, w nocy się pociłem. „No tak, jakieś mocniejsze przeziębienie, trzeba iść do lekarza, chyba bez antybiotyku się nie obejdzie” – stwierdziłem.

Poszedłem do lekarza rodzinnego. Obadał, osłuchał i skierował na badanie radiologiczne klatki piersiowej oraz kazał zrobić test tuberkulinowy. Trzymając już w ręku wyniki, uważnie na mnie spojrzał i oznajmił:
- Na wszelki wypadek od razu wypiszę panu skierowanie do lekarza pulmonologa.
- Panie doktorze, ale czym zajmuje się pum… lekarz tej specjalizacji?
- Chorobami układu oddechowego. I niech pan najlepiej pójdzie już teraz, pulmonolog przyjmuje piętro wyżej.

Zaniepokojony, dalej nie pytałem tylko poszedłem do pulmonologa – dziś już dobrze pamiętam nazwę tej specjalizacji. Zlecił badanie bakteriologiczne plwociny. Orzeczenie mnie zszokowało – gruźlica!!! Jak to!? –myślałem spanikowany. – Przecież gruźlica to podobno choroba ludzi biednych, niedożywionych!?

Policjant w szpitalu

- Jako policjant na pewno był pan narażony na kontakt z więźniami czy z „ludźmi ulicy”, w takich środowiskach występuje większe zagrożenie zakażenia prątkiem gruźlicy – wyjaśnił mi lekarz. – A że żyje pan w przewlekłym stresie, odżywia się byle jak, pali, to w pewnym momencie układ odpornościowy na tyle osłabł, że prątki zaatakowały pana płuca. Kierujemy pana do szpitala specjalistycznego, badaniom na obecność prątków muszą poddać się też pana bliscy i  znajomi.

Sprawdź: Gruźlica – jakie są jej objawy?

Natychmiast pomyślałem o mojej narzeczonej Ance oraz o bracie, bratowej i ich małym synku. Zdenerwowany, zadzwoniłem do nich, jak też na komendę, i zaalarmowałem wszystkich aby się przebadali. Co słyszałem podczas tych rozmów, łatwo sobie wyobrazić.

Jako prątkujący, od razu trafiłem na oddział zakaźny. Spędziłem tam 8 długich tygodni, podczas których byłem poddany chemioterapii przeciwgruźliczej. Dostałem zestaw leków, m.in. Streptomycinum TZF i Rifampicynę. Po 8 tygodniach pobytu badania wykazały, że już nie prątkuję. Leczenie kontynuowałem w Poradni Chorób Płuc, ściśle trzymając się zaleceń lekarza co do zażywania leków i zdrowego stylu życia. Po ponad 6 miesiącach lekarz zawyrokował: - No pięknie, nie było żadnych powikłań, jest pan wyleczony.

Detektyw za biurkiem

Czułem tym większą radość, że – jak wykazały badania – moje kontakty z Anią, rodziną brata i kolegami z pracy nie zaowocowały zakażeniem. Mieli na tyle silne organizmy, że prątki gruźlicy nie miały pola do ataku.

Od czasu wyleczenia minął ponad rok. Zrezygnowałem z pracy w policji. Nie chciałem powtórnie narażać się na zakażenie gruźlicą poprzez kontakty z narkomanami, chorymi na HIV, bezdomnymi czy z więźniami, bo są to grupy podwyższonego ryzyka. Nie da się też ukryć, że niektórzy koledzy patrzyli na mnie podejrzliwie, jakby obawiając się kontaktu ze mną, chociaż byłem wyleczony.

Zatrudniłem się w agencji detektywistycznej, w której zajmuję się głównie „białym wywiadem”, czyli zbieraniem ogólnodostępnych informacji, na przykład analizą wypisów z Krajowego Rejestru Sądowego. Praca w dużym stopniu za biurkiem, choć nie dostarcza adrenaliny to pozwala prowadzić regularny tryb życia. Prywatnego pistoletu, beretty 92, używam tylko na strzelnicy.

Ania zachowała się wspaniale. Chociaż początkowo lekko spanikowała, to  szybko wzięła się w garść. Teraz planujemy ślub i podróż poślubną do Włoch.

bm


Lek. med. Ewa Pakuła-Kmieciak, internista

Zakażenie prątkiem gruźlicy jest jednym z najczęstszych zakażeń na świecie. Ocenia się, że około 30% ludzi na świecie jest zakażonych tą bakterią. Nie każdy zakażony choruje, ponieważ zachorowanie na gruźlicę w dużej mierze uzależnione jest od stanu układu odpornościowego danego człowieka. Im wcześniej gruźlica jest wykryta i wdrożone leczenie, tym lepiej dla chorego, ponieważ umożliwia wyleczenie bez upośledzenia czynności układu oddechowego.

Zobacz: Czynniki ryzyka i sposoby zapobiegania gruźlicy

Źródło: Medme.pl

Przeczytaj całą opinię eksperta:

Gruźlicę można wyleczyć

Przeczytaj wszystkie opinie eksperta:
Artykuły eksperta lek. med. Ewy Pakuły-Kmieciak

Cykl „Nasze historie” to seria prawdziwych zdarzeń, opowiadanych przez czytelników medme.pl. Podyskutuj na forum o swoich dolegliwościach, podaj nam swój sposób walki z chorobą. Zapraszamy do medme: kontakt@medme.pl Autorów najlepszych historii nagrodzimy.

Sprawdź też: Zapalenie tchawicy – leczenie i objawy u dzieci i dorosłych