Polska szkoła treningu w kolarstwie

Starszy niż rok

Ocena użytkowników

(liczba ocen 3)

Ciężko zbudować bazę tlenową w oparciu o długie, spokojne jazdy, jeśli już po godzinie nie czujemy stóp, gluty zamarzają na brodzie, a palce u rąk drętwieją. Bieganie po zmroku nie wszystkim sprawia przyjemność, a ryzyko różnych kontuzji, skręceń i spotkania z ekshibicjonistami znacznie wzrasta. Wychodzimy z domu – jest ciemno, wracamy po pracy – znów jest ciemno. Ale "trzeba sobie jakoś radzić" - powiedział baca zawiązując buta dżdżownicą.

Literatury dotyczącej triathlonu w języku polskim jest jak na lekarstwo. Ciekawej i przydatnej literatury dotyczącej triathlonu w języku polskim nie ma w ogóle. Naturalnym źródłem wiedzy stają się książki, strony, czy blogi zagraniczne. Większość autorów żyje sobie spokojnie i bezstresowo w ciepłym klimacie Kalifornii, Florydy, Australii czy południowej Hiszpanii. Tworząc poradniki, opisując swoje przemyślenia i sugestie treningowe wielu z nich zapomina, że niektórzy triathloniści mieszkają i trenują w mniej przyjaznym klimacie, na innej szerokości geograficznej, gdzie ciemno robi się już o 15, a niska temperatura i przenikliwy wiatr potrafią skutecznie odebrać ochotę na trening. Bo zimą mamy niefajnie.

Zobacz: Jesienny i zimowy strój rowerzysty

Kolarstwo w Polsce

Zarówno w kolarstwie, jak i w bieganiu długodystansowych mamy tzw. polską szkołę, powiedzmy, że dostosowaną do naszego klimatu. Gdybym miał ją opisać najkrócej – różni się od wiodących na świecie trendów i od wieeelu lat nikt nie zrobił na niej światowej klasy wyniku. Czas się przyjrzeć, co zostawili nam w spadku Henryk Łasak.

Henryk Łasak to zdecydowanie najwybitniejszy polski trener w świecie kolarstwa – zajmował się szkoleniem m.in Ryszarda Szurkowskiego i Stanisława Szozdy. Co najważniejsze, wychował też całe pokolenie instruktorów i trenerów, a jego sposób myślenia o treningu sportowym w kolarstwie na wiele lat zdominował polską myśl szkoleniową. Co takiego proponował Henryk Łasak?

Trening Henryka Łasaka

Zimą solidny trening siłowy z ciężarami: duża intensywność, duża objętość. Sporo jazdy na ostrym kole – wyrabia się rytm, i siła, i szybkość, "czucie roweru". Nacisk kładziono na sprawność ogólną, zajęcia ogólnorozwojowe, zarówno na hali jak i poza nią. Marszobiegi w terenie pofałdowanym, wycieczki w góry, czasem narty biegowe. Dużą objętość treningu na rowerze można zastąpić treningami nieco krótszymi, a intensywniejszymi. Nie rozpieszczano jednak zawodników – w kadrze jeździli najtwardsi z najtwardszych, chłopaki dla których sport był kluczem do lepszego świata, i tego klucza za nic z rąk nie chcieli wypuścić. Zła pogoda, śnieg czy ulewa to nie były powody dla których zostawało się w domu. Popularne były starty w wyścigach przełajowych.

Im bliżej sezonu startowego, tym ogólnorozwoju było mniej, a treningu specyficznie kolarskiego więcej. Trenowano często i ciężko, podobnie jak na całym świecie. Nie oszczędzano się, nie było strachu przed ciężką pracą. Nikt nikogo nie mamił, że mniej więcej znaczy więcej, i że należy trenować mądrzej a nie ciężej. To głównie dość specyficzny okres przygotowawczy stał się wyróżnikiem tzw. polskiej szkoły.

Niestety, Henryk Łasak nigdy nie doczekał się godnego następcy. Zginął tragicznie w wypadku samochodowym w okolicy Zakopanego. Kolejni trenerzy kadry starali się kopiować jego plany treningowe, nie przyniosło to jednak oczekiwanych wyników. Zabrakło "trenerskiego nosa", talentu, świeżego podejścia, odwagi by coś zmienić, zindywidualizować trening pod konkretnych zawodników z kolejnego już pokolenia. Nie daliśmy rady dogonić świata, a od czasu upadku żelaznej kurtyny ucieka nam coraz szybciej.

Co z tego wszystkiego wynika? Jeśli nie mamy możliwości wyjechania do cieplejszych krajów, a zimowe obozy w RPA i wiosna w Sierra Nevada pozostają poza naszym zasięgiem, nadal możemy efetywnie trenować. Możemy czerpać z wielu lat doświadczeń kolarzy, którzy podobnie jak my, marzli, trenowali po ciemku, na lodzie, śniegu, w deszczu, by w sezonie błyszczeć formą. Z pewnością będzie miało to więcej sensu niż próby zastosowania się do rad trenerów zza granicy, którzy śnieg widzieli tylko na zdjęciach z Wisconsin. Swoje plany treningowe trzeba dostosować do tu i teraz, papier przyjmie wszystko, natomiast organizm nie. Zima to doskonały czas by popracować nad siłą, sprawnością czy techniką pływacką. Wytrzymałość można budować biegając i pływając. Mamy przyzwoite warunki do uprawiania narciarstwa biegowego i świetne tereny do turystyki pieszej. Zamiast kopiować plany triathlonowych guru z Kaliforni i biadolić jaka paskudna zima, trzeba rozejrzeć się dookoła i po prostu wziąć do roboty, bo jest u nas co robić.

Zobacz też: 6 przykazań rowerzysty - ubiór

Zobacz: Oszczędź na siłowni, zacznij jeździć na rowerze!

Temat miesiąca: Skuteczne sposoby na ból gardła