Prąd pokona depresję?

W przypadku ciężkiej depresji elektryczna stymulacja mózgu może z powodzeniem zastąpić trudną i mało skuteczną terapię lekami – przekonują naukowcy ze szpitala Uniwersytetu w Bonn. Oprócz tego, że terapia prądem działa zaskakująco szybko, okazuje się także wyjątkowo trwała.

Choć metoda głębokiej stymulacji mózgu (Deep Brain Stimulation) testowana była już wielokrotnie, dopiero teraz uzyskano tak pozytywne wyniki. W badaniu, w którym wzięło udział siedmioro uczestników, stan psychiczny poprawił się aż u sześciu z nich. O rezultatach terapii napisano na łamach czasopisma „Biological Psychiatry".

Leczenie prądem

Wykorzystana przez lekarzy metoda polega na wszczepieniu pod czaszkę elektrod, które pobudzają pęczek przyśrodkowego kresomózgowia, czyli zespół połączeń nerwowych między układem limbicznym mózgu (steruje on emocjami) a korą przedczołową. W czasie terapii użyto jednak prądu o mniejszym natężeniu niż we wcześniejszych próbach.

Sprawdź także: Poznaj groźne oblicze depresji

Co ciekawe, w wyniku tej stymulacji pacjenci nie musieli czekać na poprawę swego stanu kilkanaście tygodni, a jedynie kilka dni. Zaskoczeniem dla naukowców jest także wysoka skuteczność terapii prądem (we wcześniejszych przypadkach nie przekraczała ona bowiem 50 proc.). Potencjał metody potwierdza też fakt, że po 18 miesiącach od zabiegu stan chorych nie pogorszył się.

Zobacz też: autyzm,3106310,1.html">Terapia chorych na autyzm.

Choć dla ludzi, u których depresję próbowano leczyć bezskutecznie przez lata, wiadomość może okazać się jednak rewelacyjna, naukowcy studzą nastroje i przyznają, że zanim metoda zacznie być stosowana w praktyce, może minąć jeszcze wiele lat.

Czytaj także: Bezsenność i depresja często idą w parze

Oceń artykuł

(liczba ocen 15)

WASZA OPINIA JEST DLA NAS WAŻNA