Przemęczenie czy hemangioblastoma?

Ocena użytkowników

(liczba ocen 3)

Historia pana Arka o walce z nowotworem mózgu.

Spis treści

Przebieg

Święta Bożego Narodzenia: Przyjeżdżamy na Święta do rodziców do Kielc. Znajomi i rodzina mówią, że Arek bardzo źle wygląda. Nie potrafią dokładnie powiedzieć, co jest nie tak, ale wskazują, że jego twarz wygląda jakoś źle.

Luty: Arek siedzi bez ruchu po całych dniach na kanapie. Jestem pewna, że ma depresję. Twierdzi, że ma problemy z utrzymaniem równowagi. Idzie do lekarza internisty do siedziby Enelmed w Warszawie. Lekarz zleca badania krwi i pomimo wysokiego ponad normę poziomu białych krwinek, (co świadczyło o stanie zapalnym w organizmie) twierdzi, że nie wie, co Arkowi dolega. Może przemęczenie.

Przeczytaj także: Cierpisz na ciągłe nadmierne zmęczenie? Sprawdź, czy nie chorujesz na...

Marzec: zawroty głowy są tak dotkliwe, że Arek idzie do lekarza neurologa, również do oddziału Enelmedu w Warszawie przy Domaniewskiej.  Lekarz od razu, bez żadnych dodatkowych badań stwierdza, że to na pewno nic złego, przepisuje Betaserc, który ma pomóc na zawroty głowy i twierdzi, że po tych tabletkach samopoczucie powinno się poprawić. Ale nie poprawiło. Przez kolejne 2 tygodnie Arek jest w stanie krytycznym, choć tego nie wiemy.  Ma problemy z utrzymaniem równowagi do tego stopnia, że ledwo chodzi.

Kwiecień: Wyjeżdżamy na Wielkanoc do Kielc. Arek trafia do szpitala, do zaprzyjaźnionego lekarza urologa. Ten robi wszystkie badania, z wyjątkiem jednego - tomografii głowy. Ponieważ jednak badania wychodzą prawidłowo, Arek jedzie do Wojewódzkiego Szpitala na oddział neurochirurgii na to ostatnie badanie tomografii mózgu. Jego wynik jest zatrważający: wielkie zaciemnienie wielkości ok. 4cm x 5cm wskazuje na guza mózgu. Arek trafia od razu do szpitala, robią mu rezonans i stawiają pierwszą diagnozę: guz hemangioblastoma- malutki 2-3mm guzek, którego złośliwość polega na otorbianiu się, choć nie daje przerzutów. Otorbia się produkując dużo płynu, który uciskając na części mózgu daje o sobie znać w różny sposób, w zależności od części mózgu, którą ucisnął. W przypadku Arka był to móżdżek, więc ucierpiał ośrodek równowagi.  Jeszcze kilka dni i mogłoby być za późno- torbiel z płynem była już tak duża, że mogła ucisnąć pień mózgu, a wtedy Arek mógłby przestać oddychać. Na szczęście umiejscowienie guza w tylnej części mózgu dawało szansę na operacyjne wycięcie:

1sza operacja: trwała 3 godziny i Arek błyskawicznie doszedł do siebie. Został wypisany do domu w 5tym dniu. Niestety od razu zaczął wymiotować i w efekcie trafił znowu do szpitala. Okazało się, że po otwarciu torbieli z płynem (odbarczeniu) mały guzek gdzieś się lekarzom zawieruszył i jak pokazał rezonans wcale nie udało się go wyciąć. Wynik histopatologiczny potwierdził hemangioblastomę.

2ga operacja: Odbyła się w tydzień po pierwszej, trwała 3 godziny i Arkowi już nie było tak łatwo dojść do siebie. Załamał się psychicznie. Lekarze już tak szybko nie wypisali go do domu. Po kolejnym rezonansie okazało się, że i tym razem nie udało się usunąć guza. Mieliśmy mieszane uczucia: z jednej strony widzieliśmy, że lekarze bardzo się starają, że robią wszystko, co w ich mocy, aby Arek wyzdrowiał, nie szczędzili Arkowi uwagi, tomografii, rezonansów, i innych kosztownych badań, ale z drugiej strony efekty operacji były złe.  Arek był w szpitalu już 2gi miesiąc, od sterydów oraz operacji był cały spuchnięty, siny i generalnie wyglądał strasznie. Przed nim była kolejna operacja i nie wiedzieliśmy, czy wieźć go do innego szpitala, czy zaufać zespołowi lekarzy, którzy już 2 razy próbowali a więc dokładnie znali problem i trudność tej operacji a to miało ogromne znaczenie. Dlatego Arek im zaufał doceniając ich zaangażowani i został na kolejną operację w tym samym szpitalu

3cia operacja: Odbyła się 2 tygodnie po 2giej, trwała 3 godziny i żaden z prowadzącej ją lekarzy nie mówił już, że będzie dobrze. Czekaliśmy na 5tą dobę, w której można już robić kolejny rezonans. Tym razem okazało się, że płyn wraz z guzem zostały usunięte.

Arek spędził w szpitalu 3 miesiące, przytył 15 kilo, czuł się fatalnie psychicznie i fizycznie. Ale przeżył.

Przeczytaj takżę: W jaki sposób jedzenie wpływa na zmęczenie

Od ostatniej operacji minęło 7 mcy: Arek wraca do dawnej formy- wygląda świetnie (schudł), jeździ na nartach, nie ma najmniejszych uszczerbków pamięciowych ani ruchowych. Tylko w tylnej części głowy pod włosami, (więc nie widać) ma spore wgłębienie po wyciętej kości czaszki. Z całego tak burzliwego przeżycia płyną ważne przesłania: że nie wolno się poddawać, że trzeba mieć wiarę w dobre zakończenie… ale najważniejsze jest to aby nigdy nie bagatelizować wczesnych objawów, którymi organizm daje znać o chorobie. I nie można pozwolić lekarzom, aby lekceważyli takie objawy.

Naczyniak krwionośny zarodkowy" style="min-height: 76px">

Naczyniak krwionośny zarodkowy

Tomasz Trojanowski Krajowy Konsultant ds. Neurochirurgii, Prezes PAN Oddziału w Lublinie i członek Światowej Akademii Neurochirurgicznej (World Academy of Neurosurgery) specjalnie dla medme.pl o naczyniaku krwionośnym zarodkowym (haemanogioblastomie):

„Nie ma charakterystycznych objawów, jednoznacznie wskazujących na naczyniak krwionośny zarodkowy. Objawy odpowiadają guzom mózgu o różnej budowie histopatologicznej. Na to, że guz mózgu u chorego może być naczyniakiem krwionośnym zarodkowym wskazują badania obrazowe, rezonans magnetyczny i tomografia komputerowa.

Ten rodzaj guza ma zwykle część torbielowatą, wypełnioną płynem i niewielki guzek ścienny, splot poszerzonych naczyń krwionośnych, wzmacniający się po podaniu środka cieniującego.  Naczynia zaś można uwidocznić także w badaniu angiograficznym.  
Prawdopodobieństwo rozpoznania naczyniaka krwionośnego zarodkowego zwiększa położenie guza w móżdżku i występowanie u chorego naczyniaka siatkówki, nowotworu nerki, guzów nadnerczy i innych guzów ośrodkowego układu nerwowego.

Pewne rozpoznanie stawia się po usunięciu guza, na podstawie badania histopatologicznego, które jest wykonywane zawsze po usunięciu guzów mózgu.

Naczyniak krwionośny zarodkowy jest rzadko występujacym, niezłośliwym nowotworem ośrodkowego układu nerwowego. Stanowi około 2% wszystkich pierwotnych nowotworów mózgu. Może być składową choroby von Hippla-Lindaua, naczyniakowatości siatkówkowo-móżdżkowej, rzadkiego - schorzenia genetycznego dziedziczonego autosomalnie dominująco.  

Przeczytaj także: Uważaj – to nie zmęczenie, to anemia!

Naczyniak krwionośny zarodkowy móżdżku objawia się zaburzeniami równowagi, bólami i zawrotami głowy, wymiotami, oczopląsem. Nasilenie i występowanie poszczególnych objawów zależy od położenia i wielkości guza oraz jego wpływu na drogi odpływu płynu mózgowo-rdzeniowego z komór mózgu, bo guz może wywołać ostre wodogłowie.

Przy ustalaniu powodu wymienionych objawów posługujemy się badaniami pomocniczymi. Pamiętajmy, że identyczne symptomy mogą mieć różne przyczyny, a bez ich ustalenia nie można podjąć właściwego leczenia” – zauważa profesor Trojanowski.