Raport Specjalny: posłanka PO Agnieszka Pomaska o in vitro

Starszy niż rok

Ocena użytkowników

(liczba ocen 3)

O tym czy zdecydowałaby się na metodę in vitro, regulacjach prawnych i polityce prorodzinnej rządu mówi Agnieszka Pomaska posłanka Platformy Obywatelskiej

Adam Zawadzki: Problem niepłodności dotyka wiele kobiet. Sama jest pani szczęśliwą  młodą matką. Czy zdecydowałaby się pani na zabieg in vitro. Co przekonałoby panią do tego kroku?

Agnieszka Pomaska: Mnie i mojemu mężowi się udało, ale rozumiem np jak dużym dramatem może być dla młodych ludzi problem z zajściem w ciążę. Zdaje sobie sprawę, jak wymagająca, zwłaszcza dla kobiety, jest metoda in vitro. Gdybym jednak nie miała wyjścia, z pewnością nie miałabym wątpliwości, żeby podjąć taka próbę.

Kościół sprzeciwia się metodzie in vitro z dwóch powodów: do zapłodnienia dochodzi poza aktem małżeńskim, w warunkach laboratoryjnych, które łamią prawo człowieka do godności od momentu poczęcia, oraz dochodzi  do mrożenia, selekcji i niszczenia tzw. embrionów nadliczbowych. Niedawno  abp Henryk Hoser o posłach, którzy zagłosują za metodą in vitro, mrożeniem  i selekcją zarodków powiedział, że będą „poza wspólnotą Kościoła”. Jak pani poseł ustosunkowała by się do tego stanowiska?

AP: Każdy we własnym sumieniu powinien moc zdecydować czy chce z tej metody skorzystać czy nie. Być może trudno zrozumieć to komuś, kto nigdy o dziecko się nie starał.

Zobacz: Raport specjalny: Zapłodnienie in vitro krok po kroku​

Zdania w Parlamencie na temat  zabiegów in vitro są różne. Politycy SLD są za refundacją, PiS przeciw, a przedstawiciele PO podkreślają, że sprawa  wymaga "starannego opracowania". Czy pani zdaniem politycy dojdą do kompromisu, a może znów czek nas żenujący „show” w tej sprawie?

Przede wszystkim powinniśmy uregulować kwestie przeprowadzania metody in vitro, tak, by nie zamykać do niej nikomu drogi. Jestem za refundacja i pomocą w zachodzeniu w ciążę ta droga, ale z drugiej strony zdaje sobie sprawę, ze możliwości budżetowe są ograniczone i nie jestem pewna czy dziś nas na to stać. Mam nadzieje, ze znajdziemy jednak jakieś rozwiązanie by tym, którzy chcą, pomoc.

Premier Tusk zadeklarował, że wszyscy powinni mieć dostęp do metody sztucznego zapłodnienia. Jednak z in vitro związane są również koszta, które poniesie podatnik. Czy w dobie zbliżającego się kryzysu tego typu tematy są najważniejsze?

Trudno się przecież nie zgodzić ze stwierdzeniem, ze powinniśmy wyrównywać szanse i pomagać tym, którzy chcą mieć dzieci, ale ze względów niezależnych od nich maja z tym problem. Ale tak jak powiedziałam wcześniej, nie można tego robić w oderwaniu od
realiów budżetowych.

Jak w nadchodzącej kadencji koalicja rządowa zamierza wspierać politykę prorodzinną? Może zamiast łożyć pieniądze na kontrowersyjny projekt in vitro, warto wspierać rozwój adopcji w Polsce i powstawanie rodzinnych domów dziecka?

Jedno nie powinno wykluczać drugiego. Chociaż polityka prorodzinna to nietylko wydawanie pieniędzy, jak zapowiedziane w exposé premiera wprowadzenie 50% ulgi na 3 dziecko czy skierowanie becikowego w stronę najbiedniejszych. Wspieranie rodziny to także odpowiednie rozwiązania prawne. Przypomnę chociażby ustawę wprowadzona ustawę o opiece nad najmłodszym dzieckiem czy ustawę o pieczy zastępczej. I wreszcie chyba najtrudniejsze, czyli zmiana postaw, zachęcanie do aktywnego rodzicielstwa oboje rodziców. Niestety walka ze  stereotypem, że to przede wszystkim kobieta odpowiada za opiekę i wychowanie dziecka, potrwa jeszcze latami.

Dziękuję za rozmowę

Chcesz wiedzieć więcej o metodzie iv vitro? Czytaj nasz Raport Specjalny

Czytaj też: In vitro "za" czy "przeciw"? - głos blogosfery

Temat miesiąca: Skuteczne sposoby na ból gardła