Rehabilitacja przed zabiegiem

Starszy niż rok

Ocena użytkowników

(liczba ocen 3)

33-letni Tomasz jest wyczynowym sportowcem. Od najmłodszych lat trenuje karate, jednak ponad rok temu przerwał profesjonalne trening

33-letni Tomasz jest wyczynowym sportowcem. Od najmłodszych lat trenuje karate, jednak ponad rok temu przerwał profesjonalne treningi. Naderwane więzadło krzyżowe przednie wymaga rekonstrukcji, jednak Tomasz nie dowiedział się o tym od razu. Teraz Tomasz opowiada Medme.pl o tym, przez co przechodzi i co go czeka.

W ubiegłym roku podczas treningu karate wywichnąłem sobie kolano po wykonaniu wykopu w powietrze. Moje kolano skręciło się w bok, do środka w momencie, gdy stawałem już na nogę. Poczułem silny ból, ale udało mi się wytrzymać. Następnego dnia zrobiłem prześwietlenie w szpitalu, które niczego nie wykazało. Przynajmniej jeśli chodzi o złamania. Kilka dni później odwiedziłem ortopedę, który oprócz obrzęku, który już sam zdążyłem zauważyć nie stwierdził niczego niepokojącego. Kazał smarować kolano maściami i stosować różne okłady i ewentualnie wykonać badanie USG kolana.

Uraz, który odsunął mnie od sportu

Pierwsze dni były trudne, nie mogłem się praktycznie poruszać bez stabilizatora i kul. Po dłuższym czasie udawało mi się już chodzenie bez podpierania, ale nadal nie mogłem w pełni wyprostować nogi w kolanie. Minął jeszcze dłuższy czas, i to zaczęło mi się udawać. W zasadzie nie odczuwałem już żadnych poważniejszych dolegliwości. Mimo to zdecydowałem się na USG, ale i to nie wykazało czegokolwiek poza wysiękiem. Ciągle jednak podświadomie czułem, że nie wszystko jest w porządku, dlatego ponownie poszedłem do ortopedy. Rozpocząłem rehabilitację, kriokomora i elektromagnesy, ale i to nie do końca pomagało.

Te organizacje mogą Ci pomóc:

Fundacja Rozwoju Medycyny Sportowej

Uparty jak… sportowiec

Stwierdziłem jednak, że spróbuję z tym żyć. Nadal czułem niestabilność kolana, coś mi przeskakiwało, nie byłem w stanie zupełnie obciążyć nogi bez nieprzyjemnych odczuć, mimo to – próbowałem trenować na tyle, na ile pozwalała tolerancja bólu i zakres ruchów możliwych do wykonywania. Dziś już wiem, że nadmierna eksploatacja chorego stawu nie była mądra. W drodze kolejnych spotkań z ortopedą zrobiłem też rezonans magnetyczny, który czarno na białym wykazał, że mam naderwane więzadło krzyżowe przednie w prawie 80%, silny obrzęk i zatarcie konturów więzadła.

Przede mną operacja

To już w pełni kwalifikuje mnie do zabiegu rekonstrukcji więzadła krzyżowego przedniego. Teoretycznie można żyć z uszkodzonym, bo ono się podobno nie zrasta, jednak w moim przypadku, gdy sport jest dla mnie tak ważny – nie mogę sobie na to pozwolić. Wkrótce czekają mnie kolejne badania, a w rezultacie – zabieg rekonstrukcji. Obecnie przechodzę aktywną rehabilitację, wykonuję ćwiczenia, które mają mnie przygotować do operacji i spróbować nadrobić stracony dłuższym bagatelizowaniem problemu czas. Najgorsze było to, że nie rozpocząłem właściwej rehabilitacji odpowiednio wcześnie. Wiem też, że bardzo dużo pracy czeka mnie po zabiegu, jednak czego się nie robi dla życiowej pasji. Nie brakuje mi determinacji i samozaparcia, a to – jak mówią lekarze – przynajmniej połowa sukcesu w walce o powrót do formy sprzed kontuzji!

KSZ,SZO

Temat miesiąca: Skuteczne sposoby na ból gardła