Rower pod dachem


 

Ocena użytkowników

(liczba ocen 3)

Gdy dni są coraz krótsze, temperatura coraz niższa, a wiatr coraz bardziej przenikliwy wielu osobom ciężko jest zachować regularność w treningach rowerowych. Może warto się wtedy zastanowić nad zajęciami w klubie lub w domu?

W tych niesprzyjających warunkach warto rozejrzeć się za alternatywnymi formami aktywności fizycznej. Nie oznacza to jednak, że zapominamy o jeździe rowerem i zapadamy w zimowy sen. Można przecież kręcić pod dachem. Jakie mamy możliwości?  

Zobacz też: 6 przykazań rowerzysty - ubiór

Trening w klubie fitness

Do najpopularniejszych rozwiązań należą zorganizowane zajęcia, np. w klubie fitness. Instruktor zadba o ciekawą i bezpieczną formę zajęć, przygotuje muzykę, zaplanuje wysiłek w różnych strefach intensywności itp. Najczęściej tego typu zajęcia kryją się pod nazwami takimi jak Schwinn Cycling, Spinning czy Tomahawk Cycling. Oferta zajęć jest naprawdę szeroka: od klasycznego spalania tłuszczu przy niskiej intensywności (np. fat burning), przez treningi interwałowe, w których uczestnicy mają kontakt z bardzo wysoką intensywnością, do specjalistycznych zajęć dla kolarzy amatorów, przygotowujących się do nowego sezonu startowego. Dużym plusem jest również gruba ćwiczących – poza aspektem fizycznym, to doskonała okazja, żeby poznać nowe osoby dzielące podobne zainteresowania i pasje. Zazwyczaj trafimy również na osoby o celach zbliżonych do naszych, co pomoże zachować motywację podczas ponurych zimowych miesięcy. Dużo zależy również od osoby instruktora – dobry trener potrafi odpowiednio dobrać obciążenia, kreuje zaangażowanie uczestników zajęć, motywuje i zawsze służy pomocą w zakresie treningu czy diety.

Czytaj też: Czym się kierować przy wyborze roweru?

Trenuj we własnym domu!

Innym pomysłem jest jazda w domowym zaciszu, na rowerze stacjonarnym lub trenażerze. Trenażer to specjalne urządzenie, które pozwala wykonywać treningi na własnym rowerze – wystarczy wstawić tylne koło w odpowiednie miejsce i już można brać się za trening. Przewaga trenażera nad rowerem stacjonarnym polega na możliwości zachowania geometrii roweru, do której przyzwyczailiśmy się podczas regularnego treningu latem. Trenażer po złożeniu zajmuje bardzo mało miejsca, można go schować np. do szafy czy łóżka, podczas gdy rower stacjonarny zazwyczaj stanowi po prostu dodatkowy mebel. Dużym plusem jazdy w domu, jest całkowita elastyczność czasowa – po prostu, kiedy mamy czas to bierzemy się za trening. Nie musimy dbać o czasochłonną przecież logistykę: dojazdy do klubu fitness, przygotowanie napojów izotonicznych, po treningowego posiłku czy rzeczy do umycia się. Jazda w samotności pozwala również na całkowitą indywidualizację treningu, robimy to na co mamy ochotę lub to, co jest nam potrzebne. Nie trzeba dostosowywać się do poleceń instruktora czy ulegać naciskom grupy. Jednak takie treningi nie należą do najciekawszych, i aby zachować regularność potrzebna jest wewnętrzna dyscyplina i odpowiednia motywacja.  

fot. rower.com

Zobacz: Oszczędź na siłowni, zacznij jeździć na rowerze!