Sąd kazał leczyć chorą na stwardnienie rozsiane nierefundowanym lekiem

Wrocławianka chora na stwardnienie rozsiane dostanie lek, którego NFZ nie refunduje

Sąd Okręgowy we Wrocławiu 21 marca nakazał szpitalowi, aby leczył pacjentkę drogim i nierefundowanym lekiem na stwardnienie rozsiane (SM). Sprawa dotyczy 27-letniej Doroty Zielińskiej, która od 10 lat zmaga się z tą postępującą chorobą. Początkowo była leczona Interferonem w Wojskowym Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu. Niestety, lek przestał jej pomagać, a pacjentka zaczęła tracić czucie w nogach.

Chora na SM walczy w sądzie o leczenie

Szansą dla niej okazał się lek Gilenya, który jest zarejestrowany w Polsce, ale nie jest refundowany przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Miesięczna terapia tym preparatem kosztuje ok. 8 tys. zł.

Dorota Zielińska podała szpital do sądu. Proces dopiero ruszył, ale dla zabezpieczenia powództwa sąd wydał postanowienie o natychmiastowym rozpoczęciu leczenia preparatem Gilenya. To bezprecedensowy wyrok, bo teraz chorzy na stwardnienie rozsiane mogą dopominać się o bezpłatne leczenie innymi lekami, które od stycznia tego roku nie są już refundowane przez NFZ.

Leczenie SM tylko w szpitalu

W poniedziałek 26 marca chora została przyjęta na oddział szpitalny i poddana leczeniu. I tu pojawia się  kolejny problem. Lek jest przeznaczony do stosowania ambulatoryjnego, co oznacza, że pacjent może go przyjmować w przychodni i po jego podaniu wrócić do domu. Jednak jak twierdzi Marzena Kacperska, rzecznik Wojskowego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, szpital zgodnie z ustawą o świadczeniach zdrowotnych, może leczyć tylko pacjentów, którzy są hospitalizowani. To oznacza, że pani Dorota zamiast dochodzić do zdrowia w domu, niepotrzebnie spędzi miesiąc w szpitalnym łóżku.

Chorzy na SM będą zmuszeni do pobytu w szpitalach?

Podobny problem jest z lekiem Solu-Medrol, który od 1 stycznia 2012 roku już nie jest na liście leków refundowanych. Jak twierdzą eksperci, Solu-Medrol jest jedynym lekiem, który zatrzymuje stan zapalny układu nerwowego i zapobiega trwałym ubytkom neurologicznym. Stosowany jest w czasie ostrych pogorszeń choroby.

Chorzy, którzy go dotąd przyjmowali w przychodniach (podanie go w formie kroplówki trwa ok. godziny), teraz muszą decydować się na 5-dniowy pobyt w szpitalu, bo wtedy lek otrzymają bezpłatnie. Inaczej za jedną ampułkę preparatu muszą zapłacić ok. 90 zł, a koszt miesięcznej kuracji kosztuje ich prawie 9 tys. zł.

To nie tylko naraża podatników na niepotrzebne koszty i blokuje łóżka szpitalne, które mogłyby się przydać osobom wymagającym hospitalizacji, ale też stwarza zagrożenie życia dla chorego na stwardnienie rozsiane. Szpitalne oddziały neurologiczne są przepełnione i pacjent z SM w momencie nasilenia choroby może zostać odesłany z kwitkiem. Poza tym, jak twierdzi prof. Krzysztof Selmaj z Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego, chorzy lepiej znoszą leczenie Solu-Medrolem, gdy odbywa się ono w warunkach domowych.

Przeczytaj więcej o stwardnieniu rozsianym

bm

Oceń artykuł

(liczba ocen 16)

WASZA OPINIA JEST DLA NAS WAŻNA