Seksoholizm – gdy uzależnienie przejmuje kontrolę

Tiger Woods, Michael Douglas czy Charlie Sheen to tylko niektóre przykłady sławnych osób, którym uzależnienie od seksu zrujnowało dobre imię, rodzinę i karierę. Problem erotomanii nie jest jednak problemem wyłącznie sławnych i bogatych – choć często skrzętnie ukrywany, dotyczy wielu z nas.

Co to oznacza? Ano to, że seksoholizm, potocznie zwany nimfomanią lub erotomanią, wcale nie jest uzależnieniem, które zostało opisane stosunkowo niedawno, jak np. cyberchondria czy nawet narkomania.

Przeciwnie, okazuje się, że erotyczną nadpobudliwością interesowano się już w antyku. Jedną z pierwszych postaci, u której dostrzeżono ten problem, była Messalina – żona cesarza rzymskiego Klaudiusza. Szacuje się, że w czasie panowania miała ok. 150 kochanków. Od jej imienia zachowania kobiet stale żądnych seksu, rozpustnych, określa się mianem „syndromu Messaliny”.

Czytaj też: Seks to zdrowie. 7 faktów medycznych, które warto znać

Historia seksu

W średniowieczu, epoce rycerstwa i ascezy, seks uważany był za źródło zła, a kobiety z erotycznymi zapędami palono na stosie. Seksualna nadpobudliwość powszechna była jedynie wśród szlachty i magnaterii – czego najlepszy przykład stanowi caryca Katarzyna, określana mianem uwodzicielki wszech czasów. Plotki głoszą, że wydatki, które władczyni przeznaczyła na mężczyzn w ciągu swego życia, wyniosły ok. 100 milionów rubli.

W czasach wiktoriańskich natomiast seksualne ekscesy były tępione jeszcze bardziej surowo, niż w średniowieczu. W celu zachowania możliwie największej seksualnej abstynencji, usuwano wszelkie obrazy i przedmioty, które mogłyby skłaniać do jakichkolwiek fantazji seksualnych. Wystarczy wspomnieć, że masturbację karano kastracją, a lekarze przepowiadali swoim nazbyt aktywnym seksualnie pacjentom rychłą śmierć, by stwierdzić, że to właśnie w tym okresie prohibicja seksualna osiągnęła swoje apogeum.

Uzależnienie od seksu

Uzależnienie od pornografii, nienaturalnie częsta masturbacja, sadomasochizm, częste „skoki w bok”, nieustanne fantazje erotyczne, silny niepokój, napięcie, ból fizyczny w przypadku okresowej abstynencji seksualnej – to przykłady zachowań, które mogą świadczyć o postępującym seksoholizmie.

Seksoholizm pod wieloma względami przypomina każdy inny nałóg – czynności seksualne wywołują w chorym euforię, porównywalną do tej, którą alkoholikowi przynosi kieliszek wódki, a narkomanowi „kreska” kokainy. W bardzo przekonujący sposób problem erotomanii ukazuje amerykański serial „Californication” z Davidem Duchovnym w roli głównej. Główny bohater serialu, Hank Moody, jest pisarzem, którego życie i karierę rujnują seksualne uzależnienie i liczne, krótkotrwałe romanse.

Niestety, w dzisiejszych czasach seksoholizm ciągle traktowany jest po macoszemu – w wielu przypadkach nawet przez środowisko lekarskie. Niektórzy seksuolodzy określają uzależnienie od seksu „modą naszych czasów”, wynikającą z wszechobecnego (szczególnie w mediach) kultu ciała i seksualności. Zjawisko nie może jednak być bagatelizowane. Osoby nałogowo poszukujące silnych erotycznych doznań mają problem z racjonalnym myśleniem, obiektywną oceną samego siebie i swojego problemu, są znacznie bardziej skłonne obwiniać za swoje trudności innych. Pomimo początkowych prób ograniczenia, a nawet zaprzestania zachowań seksualnych, ciągle spędzają ogromne ilości czasu na fantazjowaniu, planowaniu seksualnych doświadczeń, co wiąże się z zaniedbywaniem, a z czasem porzuceniem obowiązków rodzinnych i zawodowych. Oprócz tego człowiek chory może stanowić poważne zagrożenie w związku ze swoim nieokiełznanym seksualnym temperamentem – mowa tu o możliwych przypadkach pedofilii i gwałtów.

Szacuje się, że w USA seksoholicy stanowią ok. 6% społeczeństwa. W Polsce podobne statystyki nie są prowadzone, co nie znaczy, że problem nie istnieje. To, że seksoholizm (jak każde inne uzależnienie) musi być leczony, nie podlega wątpliwościom. W praktyce okazuje się to jednak o wiele trudniejsze. Podstawową przeszkodę stanowi tu sam seksoholik, który przez długi okres czasu zwyczajnie nie dopuszcza do siebie myśli, że może mieć problem. Również reakcja otoczenia nie jest tak szybka i stanowcza, jak w przypadku alkoholizmu czy narkomanii. Nadmierne pobudzenie seksualne przez wielu jest bardzo łatwo usprawiedliwiane jako nieszkodliwe, typowo ludzkie pragnienie. Na uzależnionych młodych ludzi patrzy się przez palce, bo przecież „muszą się wyszumieć”, starszych zaś traktuje jako niegroźnych „erotomanów-gawędziarzy”, co to więcej mówią, niż robią.

Zobacz: Co starsze dzieci powinny wiedzieć o seksie i rozmnażaniu?

Nimfomania

W pewnym momencie przychodzi jednak otrzeźwienie i człowiek uzależniony zdaje sobie sprawę, co zrobiło z niego nieustanne pragnienie seksu. Zauważa, że nie ma już obok niego bliskich, przyjaciół, pracy – pozostał mu tylko nałóg, któremu poświęca całą uwagę. Co powinien zrobić w takiej chwili? Jak najszybciej skierować kroki w stronę seksuologa bądź psychoterapeuty specjalizującego się w leczeniu seksoholizmu. Dobrym rozwiązaniem, przynoszącym wymierne skutki, może być również terapia grupowa, gdzie chory uczy się od innych odzyskiwania kontroli nad życiem. Stosuje się również kurację farmakologiczną, która polega na podawaniu leków obniżających popęd płciowy i zmniejszających wydzielanie hormonów odpowiedzialnych za libido.

Ci, którzy twierdzą, że nimfomania dotyczy wyłącznie mężczyzn, są w błędzie. Według badań przeprowadzonych przez brytyjskie centrum uzależnień, liczba kobiet uzależnionych od seksu stale rośnie. W samej Polsce kobiety-seksoholiczki, stanowią już ok. 20% uzależnionych. Pragnienia kobiet różnią się jednak od męskich. Kobietom w erotycznych ekscesach bardzo często chodzi o podniesienie swojej samooceny, dowartościowanie się – szczególnie, jeśli w dzieciństwie były poniżane, niedoceniane. Teraz, w dorosłym życiu, chcą pokazać sobie i innym, że zasługują na miłość i poczucie bliskości. Ktoś zapyta – gdzie w seksualnych orgiach miejsce na miłość? Otóż okazuje się, że uzależnione od seksu kobiety nie potrafią odróżnić seksu od miłości. Bardzo szybko się „zakochują”, a jeśli im się nie powiedzie – niemal natychmiast poszukują nowego partnera. Nie zauważają, kiedy wpadają w pułapkę przygodnego seksu.

Poznaj: Łóżkowe problemy Polaków

Gdzie szukać pomocy?
Strona SLAA – Wspólnoty Anonimowych Uzależnionych od Seksu i Miłości

Opracowano na podstawie:
Focus.pl,
Jacek Formański „Psychologia środowiska”
 

Oceń artykuł

(liczba ocen 16)

WASZA OPINIA JEST DLA NAS WAŻNA