Sen o dziecku

Starszy niż rok

Ocena użytkowników

(liczba ocen 3)

Historia pani Izabeli, która zdecydowała się rodzić po 40, jest pełna nadziei i obaw ale też mądrego przygotowywania się do ciąży i porodu

Wyjątkową historię opowiedziała nam pani Izabela. Jest to historia o późnym macierzyństwie, historia, w której nadzieja i oczekiwanie przeplatają się ze strachem i poczuciem niepewności. Przeczytajcie jej wyznania.

Od 3 lat staraliśmy się wraz z mężem o dziecko. Trudno opisać co przeżywa kobieta, która ciągle liczy, że może tym razem się uda… Z czasem to nasze upragnione maleństwo zaczęło mi się śnić po nocach. Widziałam jak się śmieje, jak wyciąga rączki, jak stawia pierwsze kroki w zalanym wiosennym słońcem ogrodzie. Bawiłam się z nim, karmiłam je, czytałam mu bajki. A potem było przebudzenie. Szary świt, ciche tykanie budzika. I łzy do poduszki, chwila zwątpienia. Żal, smutek i złość, że tak jest, jak jest.

Czytaj także: Co się dzieje w naszym mózgu podczas snu?

W oczekiwaniu na dziecko

Miałam wrażenie że dostaję obsesji, że nie wytrzymam psychicznie tego oczekiwania. Na szczęście wspierał mnie mąż, dodawał otuchy, zapewniał że się uda. Także córka z mojego pierwszego małżeństwa, ponad wiek dojrzała nastolatka, zachowywała się wspaniale. – Mamuś, zobaczysz, że jeszcze będę miała siostrę lub braciszka – mówiła. Ale mijały lata a my nadal nie mogliśmy cieszyć się w pełni naszym szczęściem.

Po moich 40 urodzinach, które obchodzimy wspólnie z mężem - bo on też urodził się 12 marca, tyle że 10 lat później - postanowiłam pójść do lekarza aby dowiedzieć się, czy ciąża w moim wieku jest bezpieczna. Inaczej mówiąc, czy powinnam zrezygnować z mojego największego marzenia, posiadania drugiego dziecka.
Rozmowa z lekarzem nie była dla mnie szczególnie budująca. Przedstawił kilka zagrożeń dla późnego macierzyństwa, wśród których najbardziej wystraszyło zwiększone ryzyko poronienia i wystąpienia zespołu Downa. Boże – pomyślałam – czy próbując spełnić własne marzenia nie uczynię tego kosztem zdrowia dziecka, tego malutkiego człowieczka które może jednak przyjdzie na świat?
Za radą lekarza znowu przeprowadziłam wszystkie możliwe badania i testy aby wykluczyć niebezpieczeństwo, że stan mojego zdrowia mógłby zagrozić prawidłowemu rozwojowi ciąży. Również mąż przeszedł badania określające stan jego zdrowia. Ale wszystkie wyniki były bardzo dobre.

Czytaj także: Bezsenność i depresja często idą w parze

Nareszcie w ciąży

Minął niespełna rok kiedy odkryłam, że spóźnia mi się okres. Tylko tydzień, ale do te pory miałam miesiączkę regularnie. Serce zabiło mi mocniej. A może to menopauza – przemknęło mi po głowie. Ale to chyba za wcześnie na menopauzę? Chociaż… Różnie bywa. Pobiegłam do apteki, kupiłam na wszelki wypadek dwa różne testy ciążowe. I do domu. I szok. Obydwa wyniki pozytywne. Nawet nie chcę opisywać jaką przeżyliśmy radość, przecież takie sceny ogląda się często na filmach fabularnych. Ale zaraz dopadł nas strach. O to, że będzie poronienie. O tego Downa. O przedwczesny poród. O wszystko.

Kolejne tygodnie, miesiące to wizyty u lekarzy, badania prenatalne, USG, badania na cukrzycę ciążową. Wyniki były uspokajające. Już przyzwyczaiłam się do myśli że moje sny się ziszczą. Już zaczęliśmy przygotowywać dom na przyjęcie naszego maleństwa. Już rozmawiałam z córeczką – bo wiedzieliśmy, że będziemy mieli a raczej, że już mamy, córeczkę.

Nagle, w połowie ósmego miesiąca poczułam, że coś jest nie tak. Czyżbym zaczynała rodzić? Lekarze mówili że w przypadku późnego macierzyństwa występuje też zwiększone ryzyko przedwczesnego porodu. Ale niechby był przedwczesny, byleby córeczka urodziła się żywa, zdrowa… Akurat zepsuł się nam samochód, więc taksówką szybki rajd do szpitala. Może i lepiej, bo mężowi aż trzęsły się ręce ze zdenerwowania. A w szpitalu decyzja – wcześniak, trzeba robić cesarkę.

Zobacz: Skąd nasz mózg wie, że należy iść spać?

W tym szpitalu przeżyłam chyba najgorszą chwilę w moim życiu. Tuż po porodzie zobaczyłam wokół jakieś zamieszanie. Mijały sekundy a ja nie słyszałam płaczu dziecka. Czyżby to najgorsze? Rozpacz, rozpacz jak czarna otchłań… Inkubator! – zakrzyknęła jedna z położnych. Poczułam się słabo. I w tym momencie dobiegł do mnie płacz dziecka. Żyje! Ale znowu przeklęty strach. - Siostro, po co ten inkubator? – krzyczę. - Uspokój się wreszcie kochana, jako wcześniak twoja córka musi trafić do inkubatora. A ty teraz odpoczywaj, przestań się już bać bo nam tu zwariujesz – obcesowo ale skutecznie uspokoiła mnie położna.

Od porodu minął już ponad rok. Aldona, nasza córeczka, jest zdrowa i się pięknie rozwija. Mi niestety przybyło trochę kilogramów ale mąż się śmieje że i tak odmłodniałam, bo „hormony po ciąży buzują”. Z drugiej strony nie da się ukryć, że pielęgnując drugą córeczkę szybciej odczuwam zmęczenie niż wtedy, gdy pielęgnowałam pierwszą. Nie ta kondycja. Ale to nic, ważne że w naszym domu słyszymy śmiech Aldonki.  Mówię wam kobiety - wierzcie w dobre sny.

Bm

Opinia specjalisty.

Lek. med. Wojciech Gontarek, specjalista ginekolog-położnik:

Ciąża po czterdziestce może nieść za sobą problemy zdrowotne i emocjonalne. Dlatego decydując się na ciążę w wieku dojrzałym należy pamiętać o tym, aby jej przebieg był pod ścisłą kontrolą lekarza.

Przeczytaj całą opinię eksperta

Przeczytaj wszystkie opinie eksperta


Źródło: Medme.pl

Temat miesiąca: Skuteczne sposoby na ból gardła