Skąd się biorą problemy z samoakceptacją?

Starszy niż rok
„Jestem za gruby, za chudy, za głupi, za niski, za wolny, nudny, brzydki, nieatrakcyjny. W efekcie tego nie znajdę swojej drugiej połówki, nie osiągnę sukcesu zawodowego, nie spełnię żadnego marzenia”. To przerażające, jak przekonania na swój temat mogą negatywnie wpłynąć na nasze funkcjonowanie. Co zrobić, by nie zniszczyły nam życia? Jak z nimi walczyć?

Samoakceptacja – jak wiele innych kluczowych dla naszego życia przekonań – ma swoje źródła w dzieciństwie. Szczęśliwi ci, których rodzice darzyli bezwarunkową miłością i zapewniali o tym, że są kochani, chciani i wyjątkowi od pierwszych dni ich istnienia. Dobrze, jeśli w ślad za tym poszło – w miarę naszego rozwoju i podejmowania kolejnych prób zdobycia większej samodzielności – przekonanie o tym, że mimo naszej nieudolności i niedoskonałości, inni nadal nas akceptują. Małe dzieci bowiem, nie mając żadnych informacji o sobie, czerpią je od rodziców. To oni są lustrem, w którym przegląda się dziecko. Jeśli widzą w nim akceptację i miłość, same siebie będą kochać i akceptować. Innego rozwiązania przecież nie znają.

Doskonałość = samoakceptacja?

Niestety, nie wszyscy mieli tak wychowawczo świadomych rodziców i o samoakceptację przychodzi im walczyć przez resztę życia. Z reguły walka ta ma charakter udowadniania sobie i innym własnych możliwości. Niestety, nie tędy droga. Spójrz dookoła: czy zawsze ci, których cenisz i stawiasz wyżej od siebie są tymi, których cechuje najzdrowsza relacja z samym sobą? Czy bycie idealnym (jeśli w ogóle to możliwe) jest przepisem na samoakceptację?

Po chociażby powierzchownym przyjrzeniu się kilku postaciom, może szybko okazać się, że mimo wybitnych osiągnięć, nie są one wcale z siebie zadowolone. Nie doceniają osobistych sukcesów i nie darzą się szacunkiem. Szczęśliwi natomiast mogą okazać się ci, których na co dzień nie zobaczysz na pierwszych stronach gazet czy odbierających nagrody za wybitne dokonania naukowe, literackie lub artystyczne. Są to zwykli ludzie, którzy dają sobie prawo do popełniania błędów, bycia niedoskonałym i ciągłej pracy nad sobą. Świadomość własnych niedociągnięć nie jest dla nich hamulcem rozwoju – jest jego motorem. Bardzo możliwe, że i oni osiągną spektakularny sukces – w tym wydaniu jednak będzie to ogromny powód do radości i okazja do świętowania. I o to właśnie chodzi.

Poznaj: Psychologiczne aspekty dążenia do sukcesu

Istota samoakceptacji

Dzieje się tak, gdyż samoakceptacja nie ma zatem żadnego związku z rzeczywistymi osiągnięciami, urodą, sukcesami czy popularnością. Jest od nich całkowicie niezależna. Ma to dwojakie konsekwencje. W pozytywnym aspekcie oznacza, że mimo realnych wad możesz darzyć się szacunkiem i miłością, w negatywnym natomiast – Twoje starania i praca nad tym, by być coraz lepszym, na niewiele się zdadzą. Zawsze będzie coś, co można zrobić lepiej i ktoś, kto jest od Ciebie w danej dziedzinie bardziej biegły. Taka pogoń za nieosiągalnym generuje jedynie rozczarowanie, smutek i samotność. Sednem samoakceptacji jest świadomość własnej niedoskonałości i danie sobie do niej prawa. Skoro potrafisz przyjaźnić się z osobami, których wady dostrzegasz, czemu siebie za nie nie lubisz?

Czytaj też: depresja,1200,1.html">Co to jest depresja?

Oceń artykuł

(liczba ocen 16)

WASZA OPINIA JEST DLA NAS WAŻNA