Sklepiki szkolne – czy uczniów czeka żywieniowa rewolucja?

Sklepiki szkolne – czy uczniów czeka żywieniowa rewolucja?
Można dzięki systemowi administracyjnych nakazów i kar zabronić w sklepikach szkolnych sprzedaży artykułów spożywczych uważanych za niezdrowe. Ale nie można zmusić uczniów do kupowania i jedzenia tych uważanych za zdrowe.

Czy wprowadzone od 1 września tego roku przepisy zakazujące sprzedaży artykułów tzw. niezdrowych w sklepikach szkolnych to pomysł, który przyniesie efekty? Na razie trudno powiedzieć, ale za kilka miesięcy będziemy wiedzieli już więcej. Dwie skrajnie różne wizje rozwoju wypadków brzmią mniej więcej tak - pierwsza: w sklepikach szkolnych nikt nie kupuje jabłek, soków naturalnych i kanapek z razowego chleba, a uczniowie jedzą na przerwach chipsy i ciastka oraz piją coca-colę zakupione poza szkołą; druga: żywność w sklepikach, sprzedawana zgodnie z listą produktów dopuszczonych do spożycia zdobywa na tyle szerokie grono odbiorców, że sklepik nie zbankrutuje i nie zniknie na zawsze ze szkoły.

Zobacz: Wakacyjne drugie śniadanie - co wybrać dla siebie i dla dziecka

W trosce o ucznia

Istnieje obawa, że wariant numer jeden jest dużo bardziej prawdopodobny niż ten drugi. Troska o uczniów Ministerstwa Zdrowia, które przygotowało projekt przepisów, jest oczywiście godna pochwały. Niezdrowa żywność wpływa na nadwagę i otyłość wśród młodzieży i dzieci, a tuż za tym już czają się choroby cywilizacyjne, m.in. nadciśnienie tętnicze, cukrzyca, choroby serca i naczyń. Czy jednak np. zakaz sprzedaży napojów gazowanych w sklepiku szkolnym pomoże w walce z tym problemem, jeśli we wszystkich sklepach w pobliżu szkoły każdy uczeń może taki napój kupić. W takim przypadku naturalną konsekwencją administracyjnych działań powinien być zakaz spożywania przez uczniów takich napojów na terenie szkoły. Wtedy faktycznie młody człowiek byłby przynajmniej przez kilka godzin dziennie chroniony przed wpływem szkodliwej dla zdrowia żywności. Tylko kto i w jaki sposób miałby pilnować przestrzegania takiego nakazu. Kolejnym problemem jest dość rygorystycznie ułożona lista produktów zakazanych, na której znalazł się choćby... tradycyjny polski pączek. To prawda, że jest on dosyć kaloryczny, ale jakoś trudno będzie nam przyjąć do wiadomości, że obecnie to właśnie ten poczciwy pączek stał się wrogiem numer jeden całego młodego pokolenia.

Czy wiesz, że: Dobre śniadanie to dobre stopnie twojego dziecka

Sklepikarski biznes

Niepokojące wieści już od pierwszych dni roku szkolnego dochodzą od właścicieli, ajentów i sprzedawców sklepików szkolnych. W jednym z takich sklepików w ciągu dwóch dni udało się sprzedać... jedno jabłko. Skład każdego produktu sprzedający muszą teraz dokładnie sprawdzać, bo a nuż w pieczywie uważanym za dietetyczne będzie zbyt duża, według nowych przepisów, zawartość soli. A kary za sprzedaż takich rzeczy mogą dochodzić nawet do kilku tysięcy złotych. Zdrowa żywność wymaga odpowiedniego przechowywania, np. chłodni, co jest sporą inwestycją finansową oraz stwarza inne problemy, np. gdzie umieścić takie duże urządzenie - zwykle sklepiki szkolne zajmują bardzo małą powierzchnię. Problemów piętrzy się sporo i wielu właścicieli niepokoi się, że prowadzenie sklepiku stanie się nieopłacalne i trzeba go będzie zamknąć.

Poczekajmy z oceną

Obecnie jest za wcześnie, aby ocenić, czy ministerialny pomysł jest trafiony czy chybiony. Na pewno budzi duże wątpliwości. Może zamiast tworzyć zakazy lepszy byłby nakaz, aby w sklepikach szkolnych była możliwość wyboru - obok chipsów i słodkich bułeczek smaczne zdrowe kanapki, sałatki i owoce. Wtedy, przy odpowiedniej, pozytywnej agitacji, byłaby większa szansa, aby młodzież zaczęła po takie jedzenie sięgać. Samo wyeliminowanie niezdrowej żywności ze szkolnych sklepików nie pomoże wiele, jeśli nie będzie poparte szeroką, krajową kampanią edukacyjną o szkodliwości takich produktów i działaniami prozdrowotnymi skierowanymi do młodych ludzi i ich rodziców. Bo zmiana oferty szkolnych sklepików nic nie da, jeżeli nie będziemy przestrzegali odpowiednich nawyków żywieniowych w naszych domach.

Zobacz: Słodkie napoje gazowane wpływają na poziom agresji dzieci

Ewelina Polna

Oceń artykuł

(liczba ocen 15)

WASZA OPINIA JEST DLA NAS WAŻNA