Usunięcie migdałków. Jak wygląda dzień zabiegu?

Trzecia część naszej historii o wycięciu migdałków.

No i nadszedł ten długo oczekiwany dzień. To dzień zabiegu. Zaczął się bardzo luźno. Pobudka 6 rano. Mierzenie ciśnienia, prysznic, potem jakieś badania i tak do 8 rano. Zaraz po ósmej odbył się uroczysty obchód prowadzony przez ordynatora. I zaraz potem się zaczęło.

Jeśli nie czytałeś, zobacz najpierw 2 pierwsze części:

Migdałki dwa. Krótka historia wzięta z życia

Migdałki dwa. W szpitalu dzień pierwszy

Najpierw otrzymałem piękną białą sukienkę, z instrukcją, że mam się rozebrać do gołego i przywdziać przydzielone mi wdzianko. Potem dostałem kilka tabletek do połknięcia, płyn do przepłukania ust i kilka zastrzyków tak dla wszelkiego spokoju.

Położyłem się na swoim łóżeczku, wyciągnąłem potulnie lewą dłoń a pani pielęgniarka żył szukać zaczęła. Na początku myślałem, że mam fart gdyż mój współlokator przygotowany został przede mną a tam go kłuli i kłuli aż zmiana przyszła i w jednym podejściu to zrobiła. Nie mogłem się bardziej mylić.

Ta sama pani ekspert, co za pierwszym razem towarzyszowi niedoli wenflon założyła, mnie trafiła dopiero za piątym razem. Trochę się już zacząłem martwić gdyż ta miła osóbka była zdenerwowana bardziej niż ja. No ale koniec końców wszystko dobrze się skończyło.

Sala zabiegowa

Po jakichś 5 minutach podjechał do mnie pan z wózeczkiem inwalidzkim i na salę zabiegową odwiózł. Pamiętam jeszcze, że o własnych siłach na stół się zdołałem wdrapać, pamiętam, jak mnie pod aparaturę podłączyli, jak jakiś zacisk na palec lewej ręki mi założyli i maskę z dziwną rurą do twarzy przyłożyli.

Pamiętam, że rozglądałem się jeszcze chwilę po sali zabiegowej, i że byłem pozytywnie zaskoczony tym co tam mogłem zobaczyć. I to już wszystko co pamiętam.

Tuż po zabiegu

Powiem tylko tyle, że nic z tego co opowiadali mi moi znajomi nie zdarzyło się w moim przypadku. Pierwsze wspomnienie po zabiegu to ostre słowa pielęgniarki, która zmuszała mnie do przejścia na moje łóżko w pokoju na oddziale.

Pamiętam, że byłem strasznie zdezorientowany, i że miałem tyle płynów i krwi w ustach i w nosie, że jedyne o czym mogłem myśleć, to jak się tego pozbyć. Oczywiście z im większa natarczywością chciałem się pozbyć tego wszystkiego z nosa i z ust, tym pani pielęgniarka bardziej na mnie krzyczała.

Ja jednak nie zwracałem na to najmniejszej uwagi. I dopiero gdy poczułem jako taką ulgę zacząłem dostrzegać inne osoby w pokoju i odczuwać coraz to silniejszy ból idący od krtani aż po małżowiny uszne. Wtuliłem się mocno w łóżko i zasnąłem.

Więcej: Usunięcie migdałków – kiedy? dlaczego? jak to wygląda?

Ukojenie przyszło wieczorem

Kolejne kilka godzin, to ciągła zmiana kroplówek, podawanie antybiotyków, środków przeciwbólowych i walka z gromadzącą się mieszaniną śliny i krwi w ustach. Ukojenie przyszło dopiero wieczorem. I chociaż byłem wykończony fizycznie ciągłym wstawaniem, ilością podawanych leków i kontrolowaniem samego siebie aby przypadkiem nie przełykać śliny, zaczynałem czuć się zadziwiająco dobrze.
Ostatnią dawkę płynów i antybiotyków dostałem koło północy.

Już wtedy wiedziałem, że będzie OK. Nie mogłem co prawda mówić, gdyż opuchnięty język nie pozwalał mi na to. Ale szykowałem się do nocy z przeświadczeniem, że jutro może być już tylko lepiej.

Czytaj więcej: Migdałki

Zobacz: Trzeci migdał u dorosłych – objawy, leczenie i powikłania

Czytaj też: Kamienie migdałkowe - przyczyny, leczenie i usuwanie