Walka z chorobą kręgosłupa, czyli nadzieja i strach

Ocena użytkowników

(liczba ocen 3)

Nasza czytelniczka Ewa postanowiła podzielić się swoją historią walki z chorobą kręgosłupa i nadziejami na powrót do normalnego życia.

Z natury jestem energiczna i zdecydowana, przez wiele lat spełniałam się zawodowo. Przyszedł jednak nieszczęsny rok 2005, w którym mój kręgosłup przypomniał o swoim istnieniu...

Pewnego poranka obudził mnie przeszywający ból, przy którym każdy ruch sprawiał, że odechciewało się żyć. Chwila wypełnionego strachem zastanowienia… Co to, co się stało?

Sprawdź, co robić gdy boli nas kręgosłup

Początek leczenia

I zaczęło się! Parę dni faszerowania się ogromną ilością leków przeciwbólowych i przeciwzapalnych przynosi ulgę. Zaczynam chodzić, ostrożnie, niczym paralityk, ale krok po kroku... Wracam do pracy.
Kiedy objawy zupełnie ustępują, zapominam o wszystkim, daję się pochłonąć pracy, nie mam czasu nawet pomyśleć o kręgosłupie.

Zobacz wideo: Jak wygląda leczenie zachowawcze chorób kręgosłupa

I tak jest do 2008 roku, kiedy to znowu dopada mnie przeszywający ból kręgosłupa. Pamięć o pierwszym ataku nakazała mi tym razem pójść do lekarza. Podstawowe badanie RTG wykazało zmiany zwyrodnieniowe w odcinku lędźwiowym. Sugestie od lekarza to… "Proszę się oszczędzać, ćwiczyć i już".

Na domiar złego w tym samym czasie pojawiły się także problemy ginekologiczne związane z menopauzą, które splotły się z dolegliwościami kręgosłupa.

Trzeba było przeprowadzić szczegółową diagnozę ginekologiczną i neurochirurgiczną.
Specjaliści jednoznacznie stwierdzają, że mój tryb życia musi ulec zmianie. Mam unikać obciążania kręgosłupa w takim stopniu, jak to tylko możliwe.

Ale nie mogę sobie pozwolić na rezygnację z pracy zawodowej, bo wedle orzecznika z ZUS, mogę pracować. Gdy skończyły się zwolnienie lekarskie i zasiłek rehabilitacyjny, wracam do pracy.

Jest to dla mnie bardzo trudny czas, w moim życiu zawodowym następują zmiany, niekoniecznie dla mnie dobre... Jestem w przedziale 50+ i znalezienie nowej pracy graniczy z cudem, ale mi się udaje.
Mam pracę, znów snuję plany na przyszłość, odzyskuję poczucie stabilizacji.. i kolejny raz ból kręgosłupa rozsadza mi życie.

Zobacz: Jak zadbać o kręgosłup? 7 skutecznych sposobów

Kolejne dolegliwości

Mamy rok 2010. Tym razem to już nie są przelewki. Zaczęły się problemy z nogami. Wystąpiły drętwienia stóp, opadnięcie lewej stopy i oczywiście nieopisany ból.

Trafiam na ostry dyżur, mam wykonaną tomografię i czekam na wynik jak na wyrok.

Opis jaki otrzymałam, powala mnie na kolana. Czytam i z przerażenia ciemnieje mi w oczach. Okazuje się, że mam obustronne przepukliny kręgosłupa na poziomie L4,L5,S1 z wciskiem na korzenie i zwyrodnienie, które zwęża kanał. Jednym słowem, MASAKRA.

Trafiam na oddział do neurochirurga, który chce mnie położyć na stół i operować. Poczucie przerażenia się potęguje. Zdaję sobie sprawę z tego, że jest to poważna operacja, a jej wynik może być różny. Po przemyśleniu proszę o leki przeciwbólowe, nie zgadzam się na operację i wracam do domu. Zaczynam rehabilitację, która daje jakieś tam krótkotrwałe efekty.

Moje dotychczasowe życie legło w gruzach. Teraz żyję na pół gwizdka albo, jak mówią inni, prowadzę sanatoryjny tryb życia. Jestem pod opieką neurologa i neurochirurga, którzy już dawno stanowczo kierowali mnie na operację, więc się w końcu zapisałam. Termin: 2014 rok.

Strach przed operacją

Ale dalej boję się poddać operacji, ogarniają mnie coraz większe wątpliwości. Właśnie wróciłam z sanatorium gdzie mogłam poznać ludzi już zoperowanych i żaden z nich nie powiedział, że jest super.

Zwierzali mi się, że co prawda leczenie przyniosło zmniejszenie poziomu bólu, ale występuje sztywność odcinka operowanego, swoboda ruchu jest ograniczona, sypią się kolejne poziomy kręgosłupa albo powstają blizny, które dają większe dolegliwości niż te sprzed operacji.

Dlatego właśnie zastanawiam się, czy operacja odmieni moje życie na lepsze, czy będę w stanie pracować, zwłaszcza że  jestem w wieku w którym można być aktywnym zawodowo. No i ZUS "uzdrawia na siłę".

Teraz mogę chodzić i choć kręgosłup boli, a jakość życia jest taka sobie, to jednak oszczędzając się, wspomagając farmakologicznie i korzystając z rehabilitacji mogę być samodzielną i niezależną.

Jestem przygotowana psychicznie na nowy ostry atak kręgosłupa i pogodzona, że wtedy będę operowana, ale jak długo to nie nastąpi i jak długo ból będzie można opanować, to niech jest tak, jak jest…

Sprawdź: Co pomaga na ból pleców? 5 domowych sposobów

Temat miesiąca: Skuteczne sposoby na ból gardła