Warto o siebie walczyć


 
Starszy niż rok

Ocena użytkowników

(liczba ocen 3)

Tomasz „Kowal“ Kowalski, zwycięzca IV edycji „Must Be the Music”, uległ poważnemu wypadkowi na motocyklu. W wyniku poniesionych obrażeń jest sparaliżowany od pasa w dół.



Od blisko roku jeździ na wózku. Obecnie rehabilituje się przy użyciu urządzenia o nazwie egzoszkielet, które umożliwia mu chodzenie. Nam opowiada, jak ważny jest hart ducha w walce z przeciwnościami losu, o wsparciu rodziny, swoim blogu oraz o planach powrotu do śpiewania.

Zobacz: Egzoszkielet - perełka światowej rehabilitacji

Medme: Jako jeden z nielicznych ludzi na świecie masz szansę korzystać z egzoszkieletu. Jak się w tym czujesz?
Cieszę się, że mogę się w ten sposób poruszać w pionie, prawie jakbym był zdrowy. To fantastyczne urządzenie rehabilitacyjne.

- Czujesz jakiś dyskomfort, ból?
Już nie, początkowo trudno było się do tego przystosować, teraz już jest wszystko w porządku. Zawsze towarzyszą mi rehabilitanci, którzy znają się na tym sprzęcie doskonale.

Powrót do życia i zdrowia

- Podobno wracasz do śpiewania?
To prawda, wracam do koncertów. Jeszcze na razie na siedząco, na wózku, bo gdy jestem w pionie to płuca nie pracują tak, jak kiedyś. Ale staram się trenować i liczę, że wkrótce głos wróci do poziomu sprzed wypadku.

- Ile czasu przeznaczasz na ćwiczenie głosu?
Przyznam się, że za mało - jedna próba tygodniowo z moimi chłopakami z FBB, a poza tym codziennie troszkę się drę w swoich czterech kątach. Dmucham balony w ramach rehabilitacji układu oddechowego. Za to mnóstwo czasu poświęcam na rehabilitację ogólną, którą mam pięć razy w tygodniu. Bardzo mnie to mobilizuje.

Zobacz: 7 prostych sposobów na odzyskanie energii!

- Czujesz energię i power, że zaczynasz koncertować? Działa to na Ciebie mobilizująco?
Przyznam szczerze, że dla mnie najbardziej mobilizująco działa rodzina i ich wsparcie. To daje mi najwięcej energii do działania. To, że wracam na scenę jest ważne, ale wsparcie rodziny jest najważniejsze! Przyjdzie tata i powie: „Wstawaj i do roboty”. Mój tata jest warszawiakiem, przed wojną się tu urodził, ma silną, stabilną psychikę. Gdyby nie on i reszta najbliższych, to bym sobie nie poradził po tym wypadku. Rodzina ma dobre serca, i co najważniejsze - po prostu są przy mnie! Po tacie, całe szczęście, odziedziczyłem tę hardość i depresja mnie nie przytłoczyła. Od razu wziąłem się za ćwiczenia, a to właśnie czas od momentu wypadku jest najważniejszy w tym wszystkim.

- Nie poddałeś się?
Nigdy nie wolno się poddawać, choćby nie wiem co. Oczywiście nie każdy może liczyć na wsparcie najbliższych, różne są przypadki. Ale trzeba walczyć o siebie, nawet wtedy, gdy jesteśmy sami. Gdy się poddamy, wtedy nasz los to pokój, sufit i smutek.

- Piszesz swojego bloga. Co jest jego tematem?
Mój blog prowadzę na www.mamwyzwanie.pl. Tam opisuję swój przypadek, przemyślenia, etapy rehabilitacji, osobiste odczucia. Ktoś, kto tego nie przechodził, nie ma pojęcia jak to jest. Ludzie często mówią mi – „Wiem, co czujesz”. To przecież bzdura. Tylko ja wiem, co czuję. Staram się pokazać ludziom jak wygląda życie po takim wypadku. Jak się zmienia, co jest najważniejsze, z czego nie można rezygnować – chcę pokazać, że warto o siebie walczyć. Cieszy mnie, że sporo osób na niego zagląda i mam nadzieję, że choć jednej osobie w jakiś sposób pomogłem – coś podpowiedziałem, coś wyjaśniłem, może bardziej zmobilizowałem.

- Nie możesz się doczekać koncertów, oklasków?
Chyba najbardziej brakuje mi energii, jaką daje publiczność. Mam nadzieję, że za jakiś czas będę mógł ją oddać, wszystkim tym, którzy naprawdę mnie cały czas wspierają dobrym słowem i są przy mnie mimo wszystko. To dla nich warto żyć i warto walczyć.

Czytaj również na stronach Medme "Egzoszkielet - perełka światowej rehabilitacji" - wywiad z rehabilitantem Michałem Życzkowskim

Czytaj: Wypadek przy pracy – co daje ubezpieczenie grupowe?