Z powodu depresji jestem samotna

Starszy niż rok

Ocena użytkowników

(liczba ocen 3)

O zmaganiach z depresją, która zagroziła jej związkowi z ukochanym, opowiada nasza czytelniczka Joanna.

Opowiem o mojej historii chorowania na depresję, bo chcę przestrzec wszystkich, którzy panicznie szukają zrozumienia, pocieszenia i dobrego słowa, a nie podejmują leczenia. 

Depresja... Ciężko jest samemu, gdy nikt wokół nie rozumie co to za choroba. Czasem ktoś nawet próbuje mnie zrozumieć, ale ja nie potrafię wyjaśnić na czym polega depresja. A jak już wyjaśnię to słyszę: „weź się w garść, będzie dobrze, potrzeba czasu”. 

Tak, czasu, ale ile tego czasu? Męczę się z depresją od 4 lat, nie potrafię dać sobie z nią rady, chociaż wydaje mi się, że nauczyłam się z nią żyć. Przyzwyczaiłam się do tego jaka jestem, do moich nastrojów, załamań, braku siły by wstać z łóżka. Przyzwyczaiłam się do swojego małego świata, do którego dopuszczona była tylko jedna osoba – mój ukochany mężczyzna. 

Czytaj: Co to jest depresja?

Depresyjny świat Joanny

Czułam się bezpieczna, nie potrzebowałam innych ludzi, zamknęłam się całkowicie na świat, każdego dnia uciekałam przed rozmową, spotkaniem, wyjściem gdzieś. Każdego dnia zamykałam się coraz bardziej, na wszystko i na wszystkich.

Aż w końcu przestałam dopuszczać do mojego świata ukochanego, który był przy mnie zawsze, w moich wzlotach i upadkach, w dobrych i złych chwilach. Zamknęłam się na ukochanego, który chciał razem ze mną zamknąć się w moim świecie, odrzucając wszystko, byle mi tylko pomóc. 

Pomagał mi w depresji, aż...

Nasz związek trwał 7 lat. Były to lata wspólnego dorastania, dojrzewanie, dostosowywanie się do życia. Były to też lata wspólnych wizyt u psychiatrów i psychoterapeutów. Wszystko po to, aby mi pomóc. Odrzucałam jego pomoc setki razy, ale on nadal o mnie walczył. 
 
Zbudowaliśmy razem życie, wspólnie mieszkaliśmy, mieliśmy własny świat. Myślałam, że tak już będzie... Aż końcu coś w nim, po 4 latach mojej depresji, pękło. Po 4 latach smutku, rozpaczy i walczenia o mój uśmiech - poddał się. Dawałam mu tylko łzy, nieuzasadnione pretensje i ciągłe niezadowolenie. Doprowadziłam do tego, że nie mam nikogo. I nie mam prawa czekać na telefon, bo nikt nie zadzwoni, nie przyjdzie, nie porozmawia. Doprowadziłam na własne życzenie do samotności, która mnie teraz przeraża, z którą nie umiem sobie poradzić. 
 

Muszę pokonać depresję

Teraz wiem że musze stanąć na nogi, muszę się podnieść i poradzić ze swoją depresją, nerwami i urojeniami. Muszę, bo obiecał, że gdy się z depresją uporam, to wróci... 
Szukam teraz nowego terapeuty, biorę leki przeciwdepresyjne nowszej generacji. Słyszałam też, że w Polsce zaczęto depresję uśmierzać operacyjnie, szukam informacji na ten temat. Nie tracę nadziei, że się uda. Że wróci.
bm
 

Temat miesiąca: Skuteczne sposoby na ból gardła