Zimowe zabawy w ciepło - zimno


 
Starszy niż rok
Gdy na dworze robi się coraz zimniej, pamiętaj o ochronie swojego organizmu i ciepłych ubraniach

Coraz częściej wśród naukowców pojawiają się głosy, że trzaskające mrozy staną się normą w Polsce. Można narzekać, ale najlepiej nauczyć się skutecznie ochraniać przed wychłodzeniem

Czapka, rękawiczki i ciepłe skarpetki

Kończyny są najbardziej narażone na odmrożenia. Dlatego to właśnie na nie należy zwracać szczególną uwagę, by zawsze miały ciepło. Nie ma w tej kwestii żartów, bo nieleczone odmrożenia w efekcie mogą prowadzić nawet do amputacji jakiejś części ciała!

W dzieciństwie powtarzano nam - ubieraj się na cebulkę i warto tego przestrzegać. Ta rada wypływa z praktycznej wiedzy: warstwy materiału tworzą naturalną barierę uniemożliwiającą ucieczkę ciepła. Bitwa na śnieżki i inne atrakcje na białym puchu szybko prowadzą do zwilgotnienia ubrania. W takim przypadku warstwy odzieży się sklejają, likwidując przestrzenie powietrza między nimi. Odczuwamy wtedy natychmiastowy spadek ochrony cieplnej, ucieka bowiem ono 25 razy szybciej niż gdybyśmy byli w suchej odzieży. W dodatku ubrani na cebulkę mamy możliwość zdjąć część ubrania, żeby się nie przegrzać - to najgorsze, co możemy sprawić naszej odporności.

Jednak najwięcej tracimy go przez oddech, bo aż 50%. Żeby utrudnić gwałtowny dostęp mroźnego powietrza do płuc, zakrywajmy usta i nos szalikiem.
Naczynia krwionośne umiejscowione na głowie nie mają zdolności do kurczenia się, tak więc ucieka przez nie 20% ciepła. Nie lubimy obcisłych, drapiących czapek – to nie jest dobry argument. Mamy do wyboru całą gamę ochrony na głowę, która jest obowiązkowa podczas mrozów. Jak się zwykło mówić – lepiej zapobiegać niż leczyć!

Nawet jeśli to wygląda nieco zabawnie - podskakujmy, ruszajmy ciałem czekając na autobus, stojąc w kolejce po choinkę itd. W 10 min jesteśmy w stanie spalić tyle kalorii, które równoważą się z butelką pełną gorącej wody.

Zobacz też: Zimowa ochrona skóry

Alkoholowa iluzja ciepła

Wydaje się, że nic tak szybko nie rozgrzeje jak polana od serca dawka alkoholu. Pewnie że tak, jeśli dolejemy trochę rumu do herbaty czy wypijemy grzańca z owocami. Jednak alkohol sprawia, że nasz naturalny system ochrony przed szybkim wychłodzeniem przestaje działać. Ciepło ucieka przed rozszerzone naczynia krwionośne, poza tym odnosimy mylne wrażenie, że na dworze jest wyższa temperatura niż w rzeczywistości – skóra rozgrzana jest przez krew płynącą z rozszerzonych naczyń. Każdej zimy słyszymy o zamarznięciu osoby będącej pod wpływem alkoholu.
Lepiej na porządne wyziębienie wypić kubek gorącej herbaty z dodatkiem maliny, cytryny lub imbiru. Wyrównamy w ten sposób bilans cieplny organizmu.