Znamię na czole usunął mi kosmetolog


 
Starszy niż rok
O zabiegu usunięcia włókniaka za pomocą elektrokoagulacji opowiada redaktor Medme.pl Bogusław Mazur.

Znamię na czole zauważyłem jesienią 2 lata temu. Jak później się dowiedziałem, był to włókniak, będący łagodnym nowotworem powstałym z tkanki łącznej. Włókniaki się usuwa głównie z powodów estetycznych.

Znamię usytuowane prawie na środku czoła wygląda mało estetycznie. Miałem wrażenie, że inni ludzie w czasie rozmowy zerkają na czoło, co było deprymujące. Może byłem przewrażliwiony a może faktycznie włókniak przyciągał cudze spojrzenia. Ktoś może uzna, że taka dbałość o wygląd to przesada, że kłóci się z tradycyjnym pojęciem męskości. Ale mnie znamię irytowało - i już.

Wizyta w zakładzie kosmetycznym

Wczesną wiosną zadzwoniłem do Kariny, mojej znajomej, która jest kosmetologiem i wykonuje w swym gabinecie kosmetyki estetycznej zabiegi dermatologiczne. Umówiliśmy się na wizytę i po 4 dniach przekroczyłem próg gabinetu. Pośrodku gabinetu zobaczyłem 2 stoły otoczone aparaturą, lampami i stoliczkami, na których stały buteleczki z miksturami, leżały wałki ligniny i jakieś błyszczące narzędzia. Wszystko to przypominało bardziej gabinet zabiegowy w szpitalu niż zakład służący zabiegom estetycznym.

Na jednym ze stołów leżała młoda kobieta z maseczką na twarzy. Okazało się że to przyszła panna młoda która postanowiła poprawić wygląd cery przed ślubem. Ja wylądowałem na drugim stole. Po chwili nad moją głową zabłysła lampa. - To włókniak - stwierdziła Karina. Po czym zapytała czy choruję na cukrzycę i czy mam jakieś problemy z zaburzeniami krążenia lub z krzepnięciem, bo to są przeciwskazania do przeprowadzenia zabiegu elektrokoagulacji. Odparłem że nie mam takich problemów po czym od razu zapytałem, co to takiego ta elektro... coś tam. - Elektrokoagulacja to metoda elektrochirurgii polegająca na ścięciu białka za pomocą łuku elektrycznego - wyjaśniła.

Elektrokoagulacja znamienia się powiodła

Prawdę mówiąc, poczułem się lekko nieswojo. - A będzie znieczulenie? - zapytałem. - Nie będzię, bo zabieg jest mało bolesny. Nie bój się - uspokoiła Karina. A leżąca na sąsiednim stole przyszła panna młoda rzuciła mi kpiące spojrzenie.

Karina dodatkowo wytłumaczyła, że elektrogoagulacja ma tę wyższość nad skalpelem, że unika się krwawienia z rany.

Cały zabieg trwał może 2 sekundy. Poczułem tylko ukłucie połączone z lekkim pieczeniem. I już. - Poleż jeszcze, bo czasami pacjenci zbyt gwałtownie się zrywają na nogi i pod wpływem stresu słabną - poleciła Karina.

Gojenie po elektrokoagulacji

Na odchodnym nałożyła mi na zoperowane miejsce proszek koloru białego, czyli tlenek cynku oraz napisała, jak mam samemu pielęgnować czoło. I dopiero tutaj zaczęły się schody. Bo warunkiem udanego procesu gojenia po elektrokoagulacji jest pokrywanie zoperowanego miejsca drugim proszkiem, tym razem koloru żółtego, o nazwie Dermatol (tlenek cynku i Dermatol działają przeciwzapalnie i przyspieszają proces gojenia). Ponadto okolice zoperowanego miejsca trzeba osuszać mąką ziemniaczaną, bo do czasu odpadnięcia strupka powinno być ono absolutnie suche. Czyli zero wody czy potu. Dlatego zabiegi elektrokoagulacji nalepiej wykonywać w chłodniejszych porach roku.

Proces gojenia trwa od 9 dni do 2 tygodni - o ile nie ma powikłań. U mnie trwał 11 dni. I przez te 11 dni chodziłem z czołem na którym widniała żółta plama. Tym razem naprawdę przykuwałem zaciekawione, czasem drwiące spojrzenia innych. Pewien spotkany na ulicy znajomy po przywitaniu się zapytał: - Co to za kleks? Myślałem że ci ptak narobił.
W dodatku dochodziła ekwilibrystyka przy korzystaniu z prysznica. Jak umyć włosy i twarz aby nie zmoczyć małego fragmentu czoła? To było trudne.

Krem na blizny

Po 3 dniach od zabiegu przyszedłem do Kariny na badanie kontrolne. Druga i ostatnia wizyta była po 11 dniach, gdy odpadł strup. Wszystko było w porządku, nie doszło do powstania stanu zapalnego. Dzięki temu pozostało mi tylko smarowanie zoperowanego miejsca kremem No-Scar, który jest szczególnie zalecany na blizny po oparzeniach, zabiegach chirurgicznych, owrzodzeniach i trądziku. Swe właściwości No - Scar zawdzięcza jednemu ze swych składników, masie perłowej. Innym kremem wykorzystywanym do pooperacyjnych blizn jest m.in. Cepan, polski odpowiednik preparatu Contractubex. Ja jednak przez 1,5 miesiąca wsmarowywałem No-Scar.

Po zabiegu prawie nie ma śladu. Za zabieg elektrokoagulacji zapłaciłem 100 zł, za krem No - Scar 30 zł. W sumie umiarkowanie. Jak mi mówiła Karina, gorzej mają osoby które chcą usunąć np. 20 włókniaków.

ek
 

Poznaj też: Kosmetyki bezglutenowe

Czytaj też: Ekologiczne kosmetyki – piękno bez chemii

Zobacz: Jak dobrać kosmetyki odpowiednie dla rodzaju i wieku skóry



Cykl “Nasze historie” to seria prawdziwych zdarzeń, opowiadanych przez czytelników medme.pl. Podyskutuj na forum o swoich dolegliwościach, podaj nam swój sposób walki z chorobą. Zapraszamy do medme: kontakt@medme.pl Autorów najlepszych historii nagrodzimy.