Sport w ciąży. Co wolno, a czego nie wolno ciężarnej?

ciąża sport

Autor

Joanna Barczykowska

Największą pozasportową sensacją tegorocznego Wimbledonu okazała się tenisistka Mandy Minella, która na kort wyszła w 5. miesiącu ciąży. To jednak nie pierwsza sportsmenka, która nie przerwała intensywnych treningów i zdecydowała się na start w zawodach mimo wyraźnego brzuszka. Amerykanka Amber Miller pobiegała w maratonie w Chicago będąc w 9. miesiącu ciąży. Jej córeczka, cała i zdrowa, urodziła tuż po ukończeniu biegu. Czy takie zachowania mają jeszcze coś wspólnego ze zdrowym rozsądkiem?

Ciąża to nie choroba, ale czy uprawianie sportu wyczynowego w zaawansowanej ciąży nie jest przesadą i igraniem ze zdrowiem i życiem dziecka? Podczas tegorocznego Wimbledonu na kort w piątym miesiącu ciąży wyszła tenisistka z Luksemburga Mandy Minella. Niestety, nie może się cieszyć wygraną, bo poniosła porażkę w starciu z rywalką Francescą Schiavone, ale do domu wróciła z niemałą sumą 35 tys. funtów (168 tys. zł) w kieszeni.

Mandy Minella wyszła na kort na własną odpowiedzialność i początkowo próbowała ukryć wyraźny brzuszek pod luźną sukienka. Ciążą była jedna tak widoczna, że natychmiast wzbudziła wiele sensacji wśród publiczności i komentatorów sportowych. Bo nie często się zdarza, że na imprezach sportowych tej rangi występują ciężarne sportsmenki, a przy każdym takim przypadku pojawia się pytanie o to, gdzie jest granica ryzyka, jakie podejmują przyszłe matki wyczynowo uprawiające sport.

Zobacz wideo: Ciąża: objawy, pierwsze badania, dieta, ćwiczenia

Urodziła tuż po maratonie

W 2011 roku na zawodach pływackich w Arizonie wystartowała Dana Vollmer, pięciokrotna mistrzyni olimpijska z USA.  Ścigała się na 50 metrów stylem dowolnym i nie przeszkadzał jej w tym wyraźny brzuszek. Jej zdaniem ciąża (nawet szósty miesiąc) nie jest wystarczającym powodem, żeby siedzieć w domu na kanapie. Przyznała jednak, że swój start skonsultowała z lekarzem, bo na pierwszym miejscu, przed medalami, stawia jednak zdrowie dziecka.

W tym samym roku opinię publiczną i część środowiska lekarskiego wprowadziła w konsternację inna Amerykanka, Amber Miller, która prosto z ukończonego maratonu pojechała do szpitala, gdzie urodziła ważącą 3,5 kg córeczkę June. Kobieta wystartowała w biegu będąc w 39. tygodniu ciąży i konsultując wcześniej swoją decyzję z lekarzem prowadzącym ciążę. Maraton pokonała w 6,6 godziny.

Trzy lata później 28-letnia kalifornijska lekkoatletka Alysia Montano przebiegła dystans 800 metrów w 8. miesiącu ciąży, zapewniając, że ma wsparcie nie tylko trenera, ale także kadry medycznej. Jej celem nie było jednak bicie życiowych rekordów, ale pokazanie, że ciężarne mogą rywalizować w bieganiu na równi z innymi. 

Jak się okazuje, ciąża nie przeszkadza także w biegach narciarskich. W zaawansowanej ciąży, w biegach Pucharu Świata, występowała fińska rywalka Justyny Kowalczyk, biegaczka Aino-Kaisa Sarinen. Po morderczym wyścigu stwierdziła nawet, że w odmiennym stanie biega jej się lepiej, bo myśli nie są skoncentrowane tylko na sporcie.

Najwięcej kontrowersji i negatywnych opinii internautów wywołała jednak 37-letnia Australijka Caley Reece. Ta sześciokrotna mistrzyni świata w boksie tajskim umieściła na swoim profilu społecznościowym szokujący film z intensywnego treningu, w czasie którego kobieta mimo sporego brzucha kopie, podskakuje i uderza worek treningowy. Internauci krytykowali ją za brak wyobraźni, argumentując, że tak intensywny trening mógł się źle skończyć dla jej dziecka. Caley nie przejęła się jednak falą hejtu. – Jesteśmy przyzwyczajeni do pracy o dużej intensywności, szybkości, trudności, pokonywania bólu, kontuzji, emocji – pisała na Facebooku Caley Reece. – Więc kiedy ktoś prosi nas, byśmy zwolnili jest to trudne. To bardzo trudne spowolnić umysł i ciało, kiedy przez 30 lat było zajeżdżane. To jak z doktorem, który ukończył studia, praktykował i teraz poproszono go o to, żeby korzystał tylko z połowy swojej wiedzy.  

Sport w ciąży na co trzeba uważać?

Choć przypadki sportsmenek startujących w zawodach w zaawansowanej ciąży większość szokują, to jednak powoli zmienia się podejście do aktywności fizycznej kobiet ciężarnych. Wiele pań, które intensywnie uprawiały sport przed ciążą robią to nadal mimo powiększającego się brzuszka. I lekarze zazwyczaj nie mają zastrzeżeń, wręcz przeciwnie, zachęcają do aktywności fizycznej, bo ona dobrze wpływa na zdrowie matki i dziecka. Tym bardziej, że nie ma jednoznacznych badań, z których wynika, że intensywny trening sportowy wpływa negatywnie na ciążę, choć nadmierny wysiłek może spowodować hipertermię lub niedotlenienie.

Nie ma jednak żadnych wątpliwości co do tego, że ćwiczeń muszą zrezygnować ciężarne z grupy podwyższonego ryzyka, czyli m.in. chorujące na cukrzycę, choroby serca, astmę. Nadmierna aktywność fizyczna nie jest wskazana także przy pojawiających się krwawieniach, plamieniach, ryzyku poronienia i przy niskim łożysku.

Jaki sport najlepszy dla ciężarnej?

Regularna aktywność fizyczna jest bardzo ważna w ciąży, bo złagodzi różne dolegliwości z którymi boryka się przyszła mama, w tym bóle pleców, obrzęki nóg i zaparcia, a także potrafi lepiej przygotować kobietę do gigantycznego wysiłku fizycznego, jakim jest sam poród. Wśród ćwiczeń, które są szczególnie korzystne dla ciężarnych można wymienić aerobik wodny, pływanie, fitness, jogę, pilates, jazdę na rowerze stacjonarnym, spacery.

Nie oznacza to jednak, że inne bardziej wymagające wysiłku dyscypliny są zakazane. Eksperci z American College of Obstetricians and Gynecologists uważają, że kobiety ciężarne mogą wybierać takie sporty, jakie uprawiały przed ciążą, ważne jednak, żeby nadmiernie nie zwiększać intensywności treningów.

Sport w ciąży - na co trzeba uważać?

Jak w całym życiu, także w ciąży warto zachować zdrowy rozsądek i zrezygnować z aktywności ruchowej, która niesie za sobą jakiekolwiek ryzyko dla matki i dziecka. Kobiety ciężarne powinny unikać sportów na dużych wysokościach (bezpieczna granica wysokości to dla ciężarnej 1800 m.), ponieważ grozi im większe ryzyko wystąpienia ostrej choroby wysokościowej, obrzęku płuc czy mózgu. Pod wpływem zwiększonego wydzielania erytropoetyny oraz hemoglobiny może dojść dolegliwości zakrzepowo-zatorowych, przedwczesnego porodu czy hipoksji płodu. W ciąży lepiej więc zrezygnować nie tylko z górskich wspinaczek, ale nawet spacerów czy sportów zimowych na dużych wysokościach.

Niewskazane dla ciężarnych sporty to także:

  • jazda konna
  • jazda na rowerze (zwłaszcza w wyboistym terenie)
  • gimnastyka atletyczna
  • jazda na łyżwach i rolkach
  • nurkowanie  
  • sporty kontaktowe

Po 16. tygodniu ciąży kobieta powinna także unikać ćwiczeń, które wymagają leżenia na plecach i unoszenia nóg do góry. Płód może uciskać ważne naczynia krwionośne powodując omdlenia i zasłabnięcia.

Dana Vollmer miała więc rację, kobiety nie muszą spędzać ciąży w domu na kanapie, warto jednak, żeby uprawiały sport zanim podejmą decyzje o macierzyństwie, a potem rodzaj aktywności fizycznej skonsultowały z lekarzem prowadzącym ciążę.

Oceń artykuł

(liczba ocen 15)

Pytanie: Czy według Ciebie bankowanie krwi pępowinowej to dobra inwestycja?

  Tak. Jej późniejsze wykorzystanie może uratować życie.

  Nie sądzę, ale na wszelki wypadek warto się zabezpieczyć.

  Nie. Uważam, że nie zostanie wykorzystana.

Patronem sondy jest Polski Bank Komórek Macierzystych

WASZA OPINIA JEST DLA NAS WAŻNA