Mity medyczne – czerwona pręga, która zmierza do serca

Starszy niż rok
Czerwona pręga, która zmierza od skaleczonego przedramienia w kierunku serca, bywa częstym widokiem podczas dyżurów na oddziałach ratunkowych. Czy powinna nas jednak niepokoić?
 

Szanowny czytelniku – owa czerwona pręga rozpoczynająca się na ogół w okolicy uszkodzonej skóry, to najczęściej nic innego jak zapalenie powierzchownych naczyń chłonnych. Jest to stan, który – odpowiednio leczony – nie musi nas niepokoić!

Przyczyny

Nie znaczy to jednak, że należy taką pręgę lekceważyć. Do zapalenia najczęściej dochodzi poprzez atak drobnoustrojów (najczęściej gronkowców lub paciorkowców) na naczynia poprzez uszkodzoną barierę skórną (ukłucie, otarcie naskórka czy powstający czyrak). Wspomnianej zmianie może towarzyszyć gorączka, ból w tej okolicy, obrzęk, zaczerwienienie itd. Taki stan należy zgłosić się do lekarza, ponieważ bardzo często konieczne jest użycie antybiotyku. Pozwoli on uniknąć szerzenia się zakażenia i poważnych konsekwencji, z którymi związany jest mit „zwiastującej śmierć czerwonej linii”. Powikłania w postaci ogólnoustrojowego szerzenia się drobnoustrojów, często przez pacjentów nazywane „zapaleniem krwi”, mogą prowadzić do bardzo poważnych powikłań, a w najgorszym scenariuszu nawet do śmierci. W tym fakcie odnaleźć możemy genezę tego mitu.

Zobacz wideo: Kołotania serca - przyczyny

Zobacz też: Mity medyczne: „Nie siadaj na betonie, bo dostaniesz wilka!...”

Inną przyczyną czerwonej linii, umiejscowionej na kończynach dolnych i zmierzającej w wiadomym kierunku, może być zapalenie zakrzepowe powierzchownych naczyń żylnych. Dodatkowymi, dość charakterystycznymi objawami będą: obrzęk, zaczerwienienie kończyny oraz wyczuwalne dotykiem zgrubienia w przebiegu naczyń żylnych. Stan taki jest niebezpieczny – powinniśmy się udać po konsultację lekarską i nie odkładać jej „na później”. W zależności od przyczyn i zaawansowania choroby konieczne może być włączenie antybiotykoterapii, miejscowo maści heparynowych bądź heparyn drobnocząsteczkowych w postaci iniekcji podskórnych.

Reasumując – w tym akurat micie jest ziarenko prawdy, ale zamiast żalić się nad swoim losem i żegnać się z rodziną, udajmy się do swojego lekarza rodzinnego, który, jestem pewien, udzieli nam kompetentnej i skutecznej pomocy.

Zobacz też: Mity medyczne: „Tylko nie w szczepionkę!...”.

Zobacz też: Mity medyczne – drgawki u chorego i pierwsza pomoc w czasie wypadku.

Oceń artykuł

(liczba ocen 19)

WASZA OPINIA JEST DLA NAS WAŻNA