Życie po raku jelita grubego

Z prof. Adamem Dzikim, jednym z najbardziej znanych polskich chirurgów, kierownikiem i twórcą Centrum Leczenia Chorób Jelita Grubego w Szpitalu Specjalistycznym Brzeziny, o tym, jak wygląda życie pacjentów po leczeniu nowotworu jelita grubego, rozmawia Joanna Barczykowska-Tchorzewska.

O jakości życia pacjentek chorych na nowotwór piersi, które przeszły mastektomię, mówi się bardzo dużo.  Nie tylko w październiku, który jest miesiącem walki z rakiem piersi, ale przez cały rok. W przypadku nowotworów jelita grubego, głośno zachęcamy do badań profilaktycznych, ale o jakości życia po operacji usunięcia nowotworu z fragmentem jelita grubego, a czasem całej odbytnicy, milczymy. Jak wygląda życie po operacji raka jelita grubego?

W walce z nowotworem jelita grubego priorytetem jest zapewnienie pacjentowi szansy przeżycia. Zarówno u kobiet, jak i mężczyzn jest to drugi, pod względem śmiertelności, rodzaj nowotworu. Dlatego, jakość życia po operacji będzie wynikała przede wszystkim z tego, czy pacjent jest wyleczony z nowotworu, czy też nie.

Zobacz wideo: Rak jelita grubego - czy daje przerzuty?

Czy wynik, zależy wyłącznie od chirurga, który wykonuje operację?

Nikt w Polsce nie ocenia jakości leczenia onkologicznego. Od wielu lat samotnie walczę o to, żeby jakość leczenia onkologicznego w danej placówce była brana pod uwagę na przykład przy kontraktowaniu usług przez Narodowy Fundusz Zdrowia. W przypadku chirurgicznego leczenia onkologicznego liczy się doświadczenie. Jeżeli na danym oddziale chirurgicznym operację usunięcia nowotworu wykonuje się zaledwie kilka razy w roku, to trudno mówić o specjalizacji. Kolejną sprawą jest leczenie powikłań, które zdarzają się każdemu, nawet doświadczonemu chirurgowi. Najważniejsze jest jednak to, żeby poradzić sobie z powikłaniami. Udowodniono, że chorzy u których wystąpiły powikłania, mają zdecydowanie większe szanse na przeżycie, jeżeli są operowani w wyspecjalizowanym ośrodku.

Przeczytaj:

Jak zatem oceniamy jakość życia po nowotworze jelita grubego?

Numerem jeden jest to, czy chory jest wyleczony i wolny od nowotworu, czy też na skutek błędnej diagnozy, błędnie zaplanowanego leczenia lub źle wykonanej operacji, ma nawrót nowotworu. W tym wypadku nie możemy mówić o jakości życia.

Czy leczenie nowotworu jelita grubego kończy się na operacji usunięcia guza?

Część chorych, po właściwie wykonanej operacji, musi mieć wprowadzone leczenie pooperacyjne w postaci chemioterapii lub radioterapii. To leczenie nie wpływa jednak znacząco na pogorszenie jakości życia. Chemioterapia, w przypadku raka jelita grubego, nie jest tak agresywna, jak przy innych nowotworach, dlatego chorzy znoszą ją znacznie lepiej. Wyjątkowo rzadko pojawiają się powikłania związane z chemioterapią.

Czy chory, która nie wymaga chemioterapii lub radioterapii szybko wraca do formy?

Jakość życia większości chorych, u których operacja się udała, a rana zagoiła, jest bardzo dobra. Jelito grube nie bierze udziału w procesie trawienia, dlatego po operacji nie ma szczególnych zaleceń dietetycznych. Chorzy po operacji mogą jeść wszystko. Zaleca się jedynie zaprzestanie palenia papierosów.

A alkohol?

Zdania ekspertów są podzielone. Z jednej strony uważa się, że nadmiar alkoholu może prowadzić do wystąpienia raka jelita grubego. Z drugiej istnieją badania, które mówią, że regularne picie wina, w niewielkich ilościach, chroni przed rozwojem raka jelita grubego.

Zobacz:

Powiedział pan, że u większości chorych jakość życia po operacji usunięcia nowotworu jelita grubego jest bardzo dobra. Jak wygląda u pozostałych?

Szybki powrót do formy dotyczy pacjentów, którzy mają usuwaną część jelita grubego do poziomu powyżej 15 centymetrów od brzegu odbytu. Jeśli to możliwe chirurg stara się oszczędzić odbytnicę. Jest ona bowiem narządem szczególnym, w odpowiedni sposób unerwionym, dającym odczuć każdemu, czy w odbytnic znajduje się gaz, czy kał i jaką on ma formę. Dzięki temu rozróżnieniu można w odpowiedni sposób reagować. Odbytnica potrafi też dostosować się do odpowiedniej wielkości stolca, w określonym czasie, dzięki czemu pacjent może wypróżniać się wtedy, kiedy chce.

Ta sytuacja niestety ulega zmianie, kiedy zespolenie wykonane jest niżej, a więc bliżej odbytu. Gdy zespolenie znajduje się na wysokości kilku centymetrów od brzegu odbytu, zaczynają się dolegliwości pod nazwą zespołu niskiej resekcji. Ta grupa chorych, ma uczucie ciągłego parcia, a niektórzy mają problem z utrzymaniem gazów i płynnego stolca.

Czy to jest sytuacja odwracalna?

Tak, te dolegliwości zwykle ustępują. Uważa się, że średnio po dwóch latach chorzy wracają do jakości życia sprzed operacji.

Czy można zapobiec zespołowi niskiej resekcji?

Wykonuje się wówczas inny sposób zespolenia np. ze zbiornikiem jelitowym, zrobionym z jelita grubego lub z bokiem jelita grubego, ale to są szczegóły techniczne.

Jakie powikłania mogą jeszcze wystąpić?

Jeżeli chory przed operacją miał wykonywaną radioterapię z chemioterapią, to możliwym powikłaniem jest zapalenie pęcherza, które występuje średnio u 20 proc. chorych. Radioterapia może powodować też zapalenie błony śluzowej odbytnicy , a także zwłóknienie zwieraczy. W związku z tym trzymanie gazów i stolca w tej grupie chorych jest słabsze.

A jak wygląda życie pacjentów, którym usunięto odbytnicę?

To wyjątkowa grupa pacjentów. Na skutek operacji chorzy muszą mieć wykonaną stomię, czyli jelito wyprowadzone na powłoki jamy brzusznej. Ten zabieg wiąże się przede wszystkim z dyskomfortem psychicznym. Trudno przygotować pacjentów na tą zmianę, dlatego ogromną rolę odgrywa pielęgniarka stomijna,  która wytłumaczy choremu, jak żyć ze stomią.  Pacjenci mogą prowadzić życie takie, jak przed  operacją: chodzić do kina, teatru, uprawiać sport i kąpać się w basenie.

Czy ta sytuacja jest odwracalna?

Jeśli dojdzie do usunięcia całej odbytnicy, to nie. W niektórych przypadkach wykonuje się tzw. stomię czasową np. po to, żeby zespolenie się zagoiło. Jeżeli podczas operacji wykonanie zespolenia było niemożliwe, ale pozostała część odbytnicy ze zwieraczami,  to wówczas można przywrócić ciągłość. Jeżeli jednak została usunięta odbytnica wraz z mięśniami, to sytuacja jest nieodwracalna.

Od czego zależy to, czy chirurg usuwa wyłącznie fragment jelita grubego, czy całą odbytnicę wraz z mięśniami?

Od umiejscowienia nowotworu. Jeżeli nowotwór jest umiejscowiony tak nisko, że dotyka zwieraczy, to trzeba usunąć odbytnicę. Powinno się pozostawić dwa centymetry marginesu normalnej błony śluzowej odbytnicy, żeby nie doszło do nawrotu choroby. Jeżeli jednak nowotwór jest położony praktycznie na zwieraczach, to nie ma innej możliwości. Chory musi mieć usuniętą odbytnicę.

Czy życie ze stomią , oprócz tego że jest niewygodne i wstydliwe, może mieć konsekwencje zdrowotne?

Nie. Teraz dysponujemy bardzo dobrym sprzętem, z którym chorzy doskonale sobie radzą. Mogą go też dostosować do swoich wymagań. Jest jednak jeden warunek –stomia, musi być wykonana właściwie.  Nie może być zapadnięta. Jakość leczenia chirurgicznego jest najważniejsza.

Mówiąc o jakości życia chorych – to nowotwory umiejscowione w miednicy i wycinane w jakimś procencie przypadków dochodzi do uszkodzenia nerwów, pęcherza i narządów płciowych. Mogą pojawić się kłopoty z oddaniem moczu, które najczęściej mijają, ale mogą się utrzymywać przez dłuższy czas.

Niestety u niektórych chorych dochodzi też do zaburzeń wzwodu i zaburzeń ejakulacji oraz wytrysku wstecznego. W części przypadków dolegliwości ustępują po terapii farmakologicznej. Wpływ na życie płciowe ma też niestety wykonanie stomii. Dla wielu pacjentów jest to rzecz bardzo wstydliwa. Nie zawsze spotykają się też z akceptacją ze strony partnera. Brak akceptacji  może oznaczać załamanie psychiczne, ponieważ w przypadku tej grupy chorych najważniejsze jest wsparcie i akceptacja ze strony najbliższego otoczenia.

Na samym początku może być potrzebne wsparcie psychologa, który jest dostępny na większości oddziałów chirurgicznych, albo osoby, które już mają stomię i pokazują, że można z nią normalnie żyć.  Nikt nie jest w stanie tak szybko przekonać chorego, jak pacjenci którzy są w tej samej sytuacji.

Czy nadal trudno znaleźć nam drogę do proktologa przez wstyd?

Choroby jelita grubego to wstydliwa dolegliwość, dlatego nadal trudniej nam szukać pomocy. Duża część chorych przychodzi do lekarza zdecydowanie za późno. Z jednej strony winę ponosimy sami, ponieważ wstydzimy się wykonywania kolonoskopii, z drugiej strony często próbujemy leczyć się sami stosując np. ogólnodostępne czopki. Kluczem do poprawy wyników leczenia jest poprawa świadomości wszystkich Polaków. Robiliśmy badania przyczyn opóźnienia rozpoznania raka odbytnicy. Opóźnienia wynosiły do ośmiu miesięcy z winy pacjenta, a kolejne osiem miesięcy z winy lekarzy. Niestety ponad trzy czwarte pacjentów, którzy zgłosili się do lekarza, w ogóle nie byli badani, tylko od razu mieli przypisane czopki na hemoroidy. Hemoroidy niestety są najczęściej myloną choroba z nowotworem jelita grubego. A takie pomyłki mogą nas sporo kosztować.

Przeczytaj jeszcze: Badania obrazowe i laboratoryjne w diagnostyce raka jelita grubego