Reklama
Jak do tej pory diagnozowano i leczono chorobę Alzheimera?
Do niedawna diagnostyka choroby Alzheimera zaczynała się najczęściej wtedy, gdy pacjent miał już zauważalne objawy. Najpierw były to problemy z pamięcią, gubienie rzeczy, powtarzanie tych samych pytań, trudności z orientacją albo planowaniem codziennych czynności. Dopiero później pojawiały się:
- testy pamięci,
- konsultacja neurologiczna,
- badania obrazowe mózgu,
- badanie PET,
- analiza płynu mózgowo-rdzeniowego.
To oznaczało, że chorobę często rozpoznawano dopiero wtedy, gdy proces neurodegeneracyjny trwał już od lat. Badania PET i płynu mózgowo-rdzeniowego pozwalały sprawdzać obecność zmian typowych dla Alzheimera, takich jak odkładanie beta-amyloidu czy nieprawidłowości białka tau, ale nie były proste, tanie ani powszechnie dostępne dla każdego pacjenta.
Leczenie również przez długi czas skupiało się głównie na łagodzeniu objawów i wspieraniu codziennego funkcjonowania chorego. Nowe terapie ukierunkowane na procesy biologiczne, np. związane z amyloidem, wymagają jednak jak najwcześniejszego wykrycia zmian w mózgu. Właśnie dlatego badania nad testami z krwi są tak ważne — mogą pomóc znaleźć chorobę wcześniej, zanim dojdzie do dużego uszkodzenia neuronów.
Największy problem dotychczasowej diagnostyki polegał więc na czasie. Medycyna umiała rozpoznawać Alzheimera, ale często dopiero wtedy, gdy pacjent miał już objawy. Najnowsze badania próbują przesunąć ten moment znacznie wcześniej — do etapu, w którym choroba zostawia w organizmie biologiczne ślady, choć pamięć i codzienne funkcjonowanie mogą być jeszcze zachowane.
Reklama
Najnowsze badania nad Alzheimerem. Co się zmieniło?
Najważniejsza zmiana polega na tym, że choroba Alzheimera zaczyna być traktowana jako proces biologiczny, który może zacząć się długo przed objawami. Do tej pory pacjent zwykle trafiał do lekarza wtedy, gdy zapominanie zaczynało przeszkadzać w codziennym życiu. Dopiero później wykonywano potrzebne badania.
Dziś naukowcy próbują przesunąć diagnostykę na wcześniejszy etap — zanim choroba zacznie wyraźnie wpływać na pamięć, orientację czy codzienne funkcjonowanie. Najciekawsze kierunki badań dotyczą obecnie biomarkerów z krwi, w tym „zegara pTau217” oraz cząsteczek circRNA.
Nadzieja dla pacjentów z Alzheimerem - nowy lek przełomem w medycynie
Zegar pTau217: czy krew pokaże, kiedy mogą pojawić się objawy?
Nowe badania pokazują, że część informacji o tym, co dzieje się w mózgu, można próbować odczytać z krwi. W 2026 roku opisano m.in. tzw. „zegar pTau217”. To model, który na podstawie poziomu biomarkera pTau217 we krwi próbuje oszacować nie tylko ryzyko rozwoju objawów choroby Alzheimera, ale także przybliżony czas, kiedy mogą się one pojawić.
To ważne, bo dzisiejsza diagnostyka zwykle pozwala stwierdzić, czy u pacjenta są już objawy albo czy widać biologiczne cechy choroby. Zegar pTau217 idzie krok dalej — próbuje uchwycić moment przejścia od zmian biologicznych do choroby objawowej. Model ten może stać się bardzo ważnym narzędziem w badaniach klinicznych.
CircRNA: jak wcześnie można wykryć Alzheimera?
Drugim świeżym kierunkiem są badania nad circRNA, czyli kolistymi cząsteczkami RNA wykrywanymi we krwi. Dzisiejsze testy krwi związane z Alzheimerem skupiają się głównie na markerach amyloidu i tau. Mogą pokazywać, że w organizmie zachodzą procesy typowe dla choroby, ale nie zawsze dobrze odpowiadają na pytanie, kiedy pacjent zacznie mieć objawy i jak szybko choroba będzie postępować. Badania nad circRNA mają wypełnić właśnie tę lukę.
W analizie obejmującej dane krwi od ponad 1200 osób badacze znaleźli zestaw 34 circRNA związanych z chorobą Alzheimera. Modele oparte na tych cząsteczkach potrafiły identyfikować osoby z patologią Alzheimera, a w przewidywaniu przejścia do choroby objawowej wypadały lepiej niż model oparty wyłącznie na pTau217. Według NIH poziomy tych circRNA zaczynały odbiegać od normy około 2–4 lata przed pojawieniem się objawów.
To właśnie dlatego circRNA jest tak ciekawe. pTau217 można porównać do sygnału, że w mózgu jest już „ślad” choroby Alzheimera, a circRNA może w przyszłości pomóc ocenić, czy ten proces zaczyna zbliżać się do etapu objawowego.
Reklama
Czy te odkrycia mogą zmienić leczenie Alzheimera?
Tak, ale nie od razu. Największe znaczenie tych badań polega na tym, że mogą zmienić moment, w którym zaczynamy myśleć o leczeniu choroby Alzheimera. Jeśli uda się wiarygodnie wykrywać zmiany biologiczne wcześniej, leczenie będzie można badać i potencjalnie wdrażać zanim dojdzie do dużego uszkodzenia neuronów.
To ważne, bo wiele terapii badanych w chorobie Alzheimera ma największy sens na wczesnym etapie. Gdy objawy są zaawansowane, mózg może być już zbyt mocno uszkodzony, by leczenie mogło znacząco zmienić przebieg choroby.
Trwają już badania nad leczeniem osób z przedkliniczną chorobą Alzheimera, czyli takich, które nie mają jeszcze objawów, ale mają biomarkery wskazujące na proces chorobowy. Przykładem jest badanie AHEAD 3-45, oceniające leczenie antyamyloidowe u osób z podwyższonym amyloidem, oraz TRAILBLAZER-ALZ 3, w którym wykorzystuje się m.in. pTau217 do wykrywania patologii Alzheimera na etapie kwalifikacji.
Na razie nie można powiedzieć, że Alzheimera da się skutecznie zatrzymać przed objawami. Najuczciwszy wniosek brzmi: jesteśmy coraz bliżej wykrywania choroby wcześniej, ale dopiero sprawdzamy, czy wcześniejsze wykrycie przełoży się na skuteczne zapobieganie demencji.
Przeczytaj także: otępienie - objawy, przyczyny i leczenie. Co to za choroba?
Najbliższe lata pokażą, czy testy z krwi staną się stałym elementem diagnostyki Alzheimera. Jeśli wyniki kolejnych badań potwierdzą ich skuteczność, mogą zmienić przede wszystkim trzy rzeczy.
- Po pierwsze, pacjent z problemami z pamięcią może szybciej trafić na właściwą ścieżkę diagnostyczną.
- Po drugie, łatwiej będzie odróżnić Alzheimera od innych przyczyn zaburzeń pamięci.
- Po trzecie, badania kliniczne nad leczeniem przedobjawowym mogą stać się bardziej precyzyjne.
Reklama
Czy badanie krwi zastąpi inne testy na Alzheimera?
W najbliższych latach testy krwi na Alzheimera mogą stać się ważnym elementem diagnostyki osób z zaburzeniami pamięci. Mogą pomóc lekarzom szybciej zdecydować, kto wymaga pogłębionych badań, a u kogo należy szukać innych przyczyn objawów.
Dla pacjentów oznacza to nadzieję na wcześniejsze wykrycie choroby, lepsze planowanie leczenia i szybszą kwalifikację do badań nad nowymi terapiami. Dla lekarzy — narzędzie, które może ułatwić odróżnienie choroby Alzheimera od innych przyczyn zaburzeń poznawczych.

Wytyczne dotyczące biomarkerów krwi podkreślają, że takie testy powinny być wykorzystywane jako część specjalistycznej diagnostyki, a nie jako samodzielny test wykonywany bez kontekstu klinicznego. To szczególnie ważne, bo problemy z pamięcią mogą wynikać z wielu przyczyn:
- depresji,
- niedoboru witaminy B12,
- chorób tarczycy,
- zaburzeń snu,
- działania leków,
- chorób naczyniowych mózgu,
- innych typów otępienia.
Reklama
Co pomaga zmniejszyć ryzyko choroby Alzheimera?
Wczesne wykrywanie to jedno, ale profilaktyka nadal ma znaczenie. Nie ma sposobu, który gwarantuje uniknięcie choroby Alzheimera, ale można zmniejszać ryzyko demencji i wspierać zdrowie mózgu. Komisja „The Lancet” wskazuje, że część przypadków demencji wiąże się z czynnikami, na które można wpływać, m.in. nadciśnieniem, cukrzycą, paleniem, otyłością, brakiem ruchu, izolacją społeczną, nieleczoną utratą słuchu lub wzroku i wysokim cholesterolem.
W praktyce najważniejsze są:
- kontrola ciśnienia, cukrzycy i cholesterolu, bo zdrowe naczynia wspierają mózg;
- regularna aktywność fizyczna, która poprawia krążenie, sen i metabolizm;
- dieta śródziemnomorska lub MIND, oparta na warzywach, rybach, oliwie, orzechach i produktach pełnoziarnistych;
- leczenie zaburzeń snu, w tym bezsenności i bezdechu sennego;
- ochrona słuchu i wzroku, bo ich utrata sprzyja izolacji i pogorszeniu funkcjonowania;
- kontakty społeczne i aktywność umysłowa, które wspierają tzw. rezerwę poznawczą;
- niepalenie i ograniczenie alkoholu, bo używki zwiększają ryzyko chorób naczyniowych i uszkodzenia mózgu.