Seks po 60-tce. Jak robi się to w Polsce, a jak na świecie?

Seks po 60-tce

 

Ocena użytkowników

(liczba ocen 3)

Pozycje w łóżku… Czy po sześćdziesiątce wypada studiować pozycje w łóżku? A dlaczego nie? Niestety, polscy 60-latkowie, w odróżnieniu od na przykład skandynawskich rówieśników, zostali wtłoczeni w stereotyp aseksualizmu, sprowadzający ich do społecznej roli babci, dziadka, pacjenta i kuracjusza. Co zrobić, by mimo tego seks po 60-tce wciąż przynosił wiele radości, nie przekraczając przy tym możliwości fizycznych? Istotne są między innymi pozycje w łóżku. Czasem pomocna jest też dieta i leki na potencję.

Jeśli już w Polsce seks po 60-tce bywa przedmiotem dyskusji (a bywa rzadko), to padają zazwyczaj takie hasła, jak: impotencja, problemy z erekcją, zaburzenia erekcji, leki na potencję, domowe sposoby na potencje. Ale żeby tak mówić o pozycjach w łóżku, rozkoszy, pożądaniu? W Polsce seks po sześćdziesiątce pozostaje tematem tabu  zarówno w sferze werbalnej, jak i – często faktycznej. A szkoda.

Seks po 60-tce w Polsce

Seks po 60-tce? Oficjalnie w Polsce nie występuje. To oczywiście daleko idące uproszczenie, nie mniej seks po 60-tce pozostaje jednym z wiodących tematów tabu nad Wisłą. Z wielu powodów.

W jednej z dużych gazet regionalnych padło niegdyś sformułowanie „55-letnia staruszka”. Dla piszącej te słowa redaktor (lat 31) kobieta w wieku 55 lat była już staruszką... To doskonała ilustracja tego, jak postrzegane są osoby 55+, 60+, nie mówiąc już o starszych.

Powód drugi – z niewiadomych przyczyn w Polsce osobom starszym (na przykład „staruszkom 55+”) odbiera się wiele praw, w tym prawo do szczęścia, przyjemności, rozkoszy, miłości, bliskości. Osoby w tym wieku obsadzane są w społecznych rolach babci i dziadka, emeryta, rencisty, pacjenta przychodni lub szpitala, samotnej staruszki w oknie, tudzież bywalczyni parkowej ławki. A gdy okazuje się, że rola kuracjusza sanatorium w mniejszym stopniu wiąże się z kąpielami w solankach, a w większym z bogatym życiem seksualnym, od razu stanowi to materiał na świetny reportaż prasowy, który wielu czytających (zwłaszcza młodszych) odbierze z mieszanką zaciekawienia, rozbawiania, zażenowania. Jednym słowem – sensacja. Seks po 60-tce? Jaki seks po 60-tce. Babcia? Dziadek? Oni mieliby to robić? Niestety - polska kultura przesiąknięta jest przez stereotyp aseksualizmu osób po 50. czy 60. roku życia i mimo zauważalnych zmian w obyczajowości, wiele jeszcze w tej materii musi się zmienić.

Powód trzeci – faktycznie Polki i Polacy nie raz o życiu seksualnym zapominają na długo przed sześćdziesiątką. I z racji wspomnianych stereotypów, i  dlatego, że tak zostali wychowani, i dlatego, że czasu nie było, gdy dzieci rosły, i dlatego że sił i zdrowia nie starcza. Niezwykle istotne bowiem jest, jeśli chodzi o seks po sześćdziesiątce, że Polacy są społeczeństwem generalnie bardziej schorowanym niż społeczeństwa zachodnie. W Polsce dużo niższa niż na Zachodzie jest średnia długość życia. Dotyczy to zwłaszcza mężczyzn. Ma to implikacje dwojakiego rodzaju. Po pierwsze, w Polsce mężczyzna sześćdziesięcioletni statystycznie faktycznie nie jest już daleko od kresu życia, a w każdym razie – znacznie bliżej, niż jego równolatek z Zachodu. Po drugie, między średnią długością życia mężczyzn i kobiet w Polsce jest przepaść. Podczas gdy na Zachodzie jest to około 1-3 lat, w Polsce średnio 7-8 lat. To oznacza, że na starość większość Polek przeżywa dramat wieloletniego wdowieństwa. W ich przypadku seks w starszym wieku nie istnieje, bo po prostu nie mają go z kim uprawiać.

Seks po 60-tce – w Europie

Sylvio Berlusconi, wieloletni premier Włoch, ma 82 lata. Gdy świat pasjonował się jego wyuzdanym życiem seksualnym, był już po siedemdziesiątce. O ile Włochami wstrząsnęły historie kobiet będących przedmiotem (bo tak to trzeba nazwać) pożądania jurnego polityka, o tyle na mało kim zrobiło wrażenie, że mężczyzna w jego wieku wciąż robi „te rzeczy”. Seks w starszym wieku w przypadku włoskiego premiera byłby rzeczą zupełnie naturalną, gdyby nie całość okoliczności słynnej i bulwersującej afery bunga bunga.

Z jeszcze większą swobodą do seksu po sześćdziesiątce podchodzą Skandynawowie. Jak wspominał w wywiadzie jeden z polskich seksuologów, w otwartych społeczeństwach skandynawskich seks po 60-tce nie jest w żaden sposób tematem tabu. Do tego stopnia, że przez Norwegię ponad 20 lat temu przetoczyła się rzeczowa i zupełnie dla Norwegów naturalna dyskusja na temat tego, w jaki sposób zaspokajać potrzeby seksualne pensjonariuszy domów starców… Łatwo sobie wyobrazić, że w Polsce podobna dyskusja o seksie po 60-tce w ogóle nie miałaby prawa zaistnieć na szerszą skalę.

Czytaj też: Spadek libido u seniora - co robić

Seks po 60-tce – a mimo to warto

Ale to co, że się o tym nie mówi. Uprawiać seks po 60-tce naprawdę warto, o czym doskonale wiedzą Ci, którzy to robią. Seks po sześćdziesiątce jest znakomity choćby ze względu na zdrowie fizyczne i psychiczne. Seks w starszym wieku pełni ważną rolę, jeśli chodzi o profilaktykę nowotworów jąder u mężczyzn i piersi u kobiet. Seks po 60-tce może być wspaniałym „ćwiczeniem” pozwalającym zachować sprawność ruchową starzejącego się organizmu, wpływając na kondycję, wydolność, układ sercowo-naczyniowy. Seks po 60-tce to jednak przede wszystkim potężna dawka dobrych emocji niezbędnych w walce z depresją, apatią, mechanizmami wycofywania się z życia emocjonalnego, towarzyskiego, społecznego.

Seks po 60-tce – ograniczenia

Oczywiście – nie jest łatwo. Tak jak powiedzieliśmy – seks po 60-tce zderza się z falą stereotypów i wzorców kulturowych, które hamują popędy – bo nie wypada, bo ludzie w naszym wieku tego nie robią. Oczywiście to się zmienia, czego najlepszym dowodem jest aktywność osób po 60-tce na portalach randkowych, czy na wspomnianych turnusach sanatoryjnych.

Nie mniej  - w wielu przypadkach na seks po 60-tce nie starcza już sił i potencji. Winny temu jest  ogólny stan zdrowia, w tym rozwój chorób takich jak: cukrzyca, miażdżyca, nadciśnienie, nowotwory.

Winne temu są oczywiście również andropauza i menopauza, aczkolwiek należy postawić w tym miejscu tamę stereotypom, jakoby procesy te zamykały drogę do sypialni. Owszem, w przypadku menopauzy kobieta traci zdolność do rozrodu, ale przecież nie do współżycia, odczuwania bliskości, pożądania i rozkoszy. Mężczyzna w toku andropauzy nie traci z dnia na dzień możliwości rozrodczych, co najwyżej ulegają one stopniowemu osłabieniu. Nie traci również zdolności do erekcji, aczkolwiek z biegiem lat może ona być coraz słabsza ze względu na systematyczny spadek hormonów płciowych takich jak testosteron, a także rozwój chorób osłabiających potencję.

Co zrobić, by mimo tego seks po 60-tce wciąż przynosił wiele radości, nie przekraczając przy tym możliwości fizycznych? Istotne są między pozycje w łóżku – wygodne, nie forsowne, zapewniające bliskość, a więc to, co najbardziej cenią sobie dojrzali kochankowie.

Pozycje w łóżku – dla słabych kondycyjnie

Seks po 60-tce z oczywistych powodów bywa bardziej wyczerpujący, niż igraszki w młodzieńczym wieku. Wpływ na to mają ogólna kondycja, wydolność serca i płuc, ciśnienie tętnicze i wiele innych.  Dlatego warto zadbać o odpowiednie pozycje w łóżku, które pozwolą nie opaść z sił na samym początku zbliżenia i dłużej cieszyć się bliskością. Dobierając pod tym kątem pozycje w łóżku wiele zależy od indywidualnych preferencji i doświadczenia partnerów (a to z racji wieku zazwyczaj jest bardzo duże). Jeśli ktoś mimo tego ma problemy z dostosowaniem pozycji w łóżku do możliwości fizycznych, podpowiedzieć możemy, że do najmniej forsownych należy pozycja „na łyżeczkę”. Polega ona na tym, że mężczyzna wchodzi w kobietę od tyłu, oboje leżą na boku, ściśle do siebie przylegając. Pozycja na łyżeczkę jest nie tylko mało męcząca, ale też zapewniająca dużą bliskość, zapewne więc dlatego  uchodzi za jedną z ulubionych pozycji i w Polsce i na całym świecie.

Niezbyt forsowna jest też pozycja odwrotna do łyżeczki – partnerzy zwróceni są do siebie twarzami, ale również leżą na boku. Aby ułatwić zbliżenie – kobieta unosi jedną nogę i oplata nią mężczyznę.

Pozycje w łóżku – dla puszystych

Innym technicznym ograniczeniem, jeśli chodzi o seks po 60-tce bywa otyłość. Oczywiście otyłość nie jest ściśle skorelowana z wiekiem, jednak statystycznie odsetek osób puszystych rośnie w kolejnych kategoriach wiekowych, czy to wskutek zmian hormonalnych, czy w efekcie kumulacji efektów wieloletnich złych nawyków żywieniowych, czy też coraz bardziej siedzącego (leżącego) trybu życia. Tak czy inaczej, warto wiedzieć, które pozycje w łóżku ułatwią komfort współżycia. Wymienić wśród nich można pozycję na odwróconego jeźdźca, najlepiej gdy nogi leżącego na łóżku mężczyzny opierają się o podłogę. Jeżeli chodzi o pozycje w łóżku dla puszystych, korzystny będzie też układ taki, gdy partnerka leży na plecach z nogami uniesionymi ku górze, opierającymi się na ramionach klęczącego partnera.

Wygodną dla puszystych pozycją w łóżku jest pozycja na pieska, w której kobieta klęczy opierając się łokciach i przedramionach, ma ona jednak tę wadę, że potrafi być męcząca dla mężczyzny, co ma niebagatelne znaczenie, jeśli chodzi o seks po 60-tce.

Leki na potencję

Jeśli chodzi o seks po 60-tce, częstą przeszkodą stają się też problemy z erekcją. Po 60-tce statystycznie są one znacznie częstsze, niż w młodszym wieku (aczkolwiek nie ulegajmy w tej materii szkodliwym stereotypom – na problemy z erekcją coraz częściej uskarżają się nawet 20-latkowie). Na zaburzenia erekcji w tym wieku wpływ ma przede wszystkim spadek poziomu testosteronu, a także zmiany naczyniowe, w tym niedrożność czy uszkodzenia naczyń krwionośnych doprowadzających krew do penisa. Istotny jest też, jak już powiedzieliśmy, rozwój wielu chorób, takich jak cukrzyca, miażdżyca, niewydolność nerek i wątroby, nadciśnienie. W wielu przypadkach problemy z erekcją wywołują przyjmowane leki. Natomiast na problemy z erekcją po 60-tce stosunkowo rzadziej wpływają problemy emocjonalne – to domena młodych mężczyzn.

Mając zaburzenia erekcji nie trzeba nad tym przechodzić do porządku dziennego tylko dlatego, że ma się już 60 lat. Na problemy z erekcją są sposoby - jeśli nie trwałe, to doraźne. Do tych pierwszych należy choćby dieta (mniej cukrów prostych, tłuszczy nasyconych, alkoholu i papierosów, więcej ryb, owoców morza, orzechów). Do drugich – leki na potencję.

Współczesne leki na potencję nie są afrodyzjakami. Nie zwiększają ochoty na seks po sześćdziesiątce, ani po dwudziestce. Leki na potencję – mówiąc skrótowo, zwiększają przepływ żylny, pozwalając na sprawne napełnienie ciał jamistych członka krwią, co wywołuje wzwód. Fakt – nieco to mechaniczne. Ale jeśli dzięki temu seks po 60-tce ma być pięknym i wartościowym przeżyciem – naprawdę warto.

Temat miesiąca: Gardłowa Sprawa, przeziębienie i grypa