Dieta zdrowotna pomogła mi wyleczyć się z anemii


 
Starszy niż rok
O diecie sprzyjającej pokonaniu anemii opowiedziała nam Jadwiga, uczennica jednego z krakowskich liceów i do niedawna wegetarianka

Anemii nabawiłam się w pierwszym roku nauki w liceum. Tak się składa, że dojeżdżam do Krakowa z mojego rodzinnego miasteczka. Wstaję o 5 – 6 rano, szybkie śniadanie, podróż zatłoczonym busem, przejazd przez Kraków, nauka, powrót dusznym busem wieczorem do domu, szybka kolacja. A w liceum na obiad jadłam kanapkę. Dodam, że byłam wówczas wegetarianką, a ściślej mówiąc weganką. Unikałam mięsa, ryb, nabiału i jajek.

Czytaj też: Czy kalorie sycą zawsze tak samo?

Przyczyny anemii i jej objawy

Gdzieś w połowie roku szkolnego poczułam że słabnę fizycznie, że nie daję rady kondycyjnie. Pojawiły się omdlenia, szum w uszach i 2 razy mi krew poleciała z nosa. Mama marudziła, że jestem blada jak kreda i goniła do „normalnego” jedzenia. A ja czułam, że krótki sen i weekendy nie przywracały mi sił. W końcu bardzo zaniepokojona mama wygnała mnie do lekarza. 
Pani doktor wypytała mnie o objawy i skierowała na badanie krwi. Po badaniach stwierdziła, że mam anemię z powodu niedoboru żelaza. Była zmartwiona, że jestem wegetarianką. Powiedziała, abym się zastanowiła nad jedzeniem choćby ryb. Wyjaśniła, że przy wegetarianizmie źle dobrana dieta powoduje, że wielu wegetarian ma problemy z anemią. Przypisała mi „białe”, czyli tabletki z żelazem, napisała jak mam się odżywiać i dała aż 2 tygodnie zwolnienia.

Walcząc z anemią porzuciłam wegetarianizm

I faktycznie, częściowo porzuciłam wegetarianizm, do czego mnie przekonał mój chłopak. Zaczęłam jeść jajka, nabiał a nawet ryby. Tylko do czerwonego i białego mięsa nie dałam się namówić. Mama się ucieszyła, choć miała z moim menu trochę kłopotu, bo jajka czy mleko musiały pochodzić od „szczęśliwych” kur i krówek. Czyli hodowanych w dobrych warunkach. 
Ale rodzice i tak byli szczęśliwi że zaczęłam jeść „prawie normalnie”. A jakie wielkie oczy zrobili gdy pierwszy raz sięgnęłam po rybę!... Przy okazji mój chłopak u nich zapunktował, zaczęli traktować go przychylniej, choć jest heavymetalowcem.

Zasady jedzenia przy anemii

Zgodnie z zaleceniami pani doktor zaczęłam jeść dużo sardynek, dorszy i pstrągów, chleb razowy, 2 jaja dziennie, brokuły, suszone morele i roślinki strączkowe, czyli groch i fasolkę które uwielbiam.
Aby żelazo lepiej się wchłaniało, łączyłam te produkty z takimi, które mają dużo witaminy C, np. z papryką, brukselką czy natką pietruszki. Podobno wtedy żelazo wchłania się 3 razy lepiej. Starałam się nie łączyć „żelaznych potraw” z produktami zawierającymi wapń, np. kefirem czy żółtym serem, bo wapń z kolei utrudnia wchłanianie żelaza. Ograniczyłam też picie herbaty i prawie w ogóle odstawiłam kawę, choć ją lubię. Dodam, że alkoholu czy papierosów w ogóle nie tykam.
Większość potraw gotowałam na parze, bo wtedy zachowuje się najwięcej witaminek i smak jest lepszy. 
No i co... I tyle. Suplement żelaza, nowa dieta i wakacyjny wypoczynek spowodowały że anemia minęła. Teraz kończę 2 rok nauki w moim liceum i mimo dojazdów, anemia nie wróciła.
bm