NAJZDROWSZE MIEJSCE W INTERNECIE

Chcemy mieć dziecko, ale to pragnienie nigdy nas nie ograniczało

"Każda ciąża w rodzinie czy wśród znajomych, bolała. Tak naprawdę wiadomości o czyichś ciążach wciąż bolą... W końcu komuś się udało, a nam znowu nie."
Kubek stoi na stole
Źródło: 123RF

Posiadanie dzieci jest marzeniem wielu par. Niestety w niektórych przypadkach jest ono trudne do spełnienia. Wymaga wielu poświeceń, zaangażowania, wytrwałości i niejednokrotnie wpływa na relacje w związku. Jak w takim razie radzić sobie z tą sytuacją? O swojej historii opowie nasza kolejna Bohaterka - Ola, znana w social mediach jako optymistka_ola.

 

Kiedy dowiedziałaś się, że masz problem z płodnością?

Diagnostykę w kierunku niepłodności rozpoczęliśmy po ponad roku bezskutecznych starań, czyli mniej więcej 6 lat temu, jesienią 2015 r.

Czym dla Ciebie jest niepłodność?

 

Niepłodność to dla mnie choroba, choć nie zawsze tak myślałam. Wcześniej była dla mnie powodem do wstydu, powodem, że czułam się gorsza, niepełna. Teraz moje myślenie się zmieniło. Zbyt wiele osób zmaga się z tą chorobą, zbyt wiele par bezskutecznie stara się o dziecko. Mam takie poczucie, że trzeba o tym mówić głośno.

A wcześniej spodziewałaś się, że może Cię dotyczyć niepłodność? Kiedy zorientowałaś się, że jest coś nie tak?

Szczerze mówiąc, od zawsze podświadomie czułam, że mogę mieć problem z zajściem w ciążę...Skąd się to wzięło w głowie dziewczynki? Nie wiem. Jednak właściwą diagnostykę rozpoczęliśmy po ponad roku bezskutecznych starań.

Ile miałaś lat, kiedy zaczęliście się starać o powiększenie rodziny?

Mniej więcej 27-28 lat.

Udało się zobaczyć wymarzone dwie kreski na teście?

Wciąż o nie walczymy. Po ostatnim transferze przez chwilę się cieszyliśmy - beta pięknie rosła, test pokazał dwie kreski, ale niestety po kilku dniach wartość tego hormonu zaczęła spadać. To był koniec naszej bajki...

Jak te miesiące niepowodzeń wpłynęły na psychikę Twoją i Twojego męża?

Z natury jestem silną osobą. Oboje z mężem tacy jesteśmy. Chcemy mieć dziecko, ale to pragnienie nigdy nas nie ograniczało. Nigdy nie sprowadzaliśmy naszego szczęścia do bycia rodzicami, nie warunkowaliśmy szczęścia przez pryzmat posiadania lub nieposiadania dziecka. Oczywiście, że niepłodność mnie mocno doświadczyła, ale mam wrażenie, że dała mi więcej niż odebrała. Podobnie jest u mojego męża.

A jak było z relacje z bliskimi? Niepłodność miała na nie wpływ?

Oczywiście, że tak! Każda ciąża w rodzinie czy wśród znajomych, bolała. Tak naprawdę wiadomości o czyichś ciążach wciąż bolą... W końcu komuś się udało, a nam znowu nie... Na początku niepłodności bardzo się tym stresowałam. Bałam się pytań, aluzji, rozmów. Mam wrażenie, że czasami byłam niemiła – to chyba była taka obrona przed ewentualnym „atakiem”, który de facto nigdy się nie zdarzył. Ale często też zamykałam się na kontakty z innymi, wolałam siedzieć sama w domu i mieć święty spokój. Bardzo dużo dało mi założenie konta na Instagramie @optymistka_ola, gdzie poznałam wiele wspaniałych kobiet, które tak jak ja, starały lub starają się o dziecko.

Problem z płodnością wymaga wsparcia wielu lekarzy. Kiedy zdecydowaliście się na konsultację ze specjalistą? W ilu klinikach szukaliście wsparcia?

Po półtora roku nieudanych starań zgłosiliśmy się do specjalisty. Od samego początku leczymy się w jednej klinice, ale zanim się do niej zgłosiliśmy, próbowałam leczenia u trzech lekarzy.

I jaka była diagnoza?

Borykam się z niepłodnością pierwotną. Za główna przyczynę naszych niepowodzeń uważa się endometriozę. W listopadzie 2017 miałam wykonana laparoskopię, w wyniku której zdiagnozowano głęboko naciekającą endometriozę otrzewnowa 3 stopnia. Być może jest jeszcze coś, ale chyba zabrakłoby mi życia na pełną diagnostykę... Sami też w pewnym momencie powiedzieliśmy „dość”.

Cała diagnostyka i leczenie obciąża nie tylko psychicznie, ale również fizycznie. Jak znosiłaś ból?

Leczenie niepłodności to jednak wg mnie głównie ból psychiczny. Cala reszta jest do przejścia, ale jeśli miałabym wskazać najtrudniejsze fizycznie momenty, to najbardziej bałam się zastrzyków w brzuch. W momencie stymulacji dziennie wykonywałam nawet 4, później standardem były 2. Mój brzuch kolorem przypominał śliwkę węgierkę. I chyba to wspominam najbardziej boleśnie - zastrzyki z heparyny, które miały okropnie tępą igłę.

Poza zastrzykami, jeszcze podczas stymulacji, okropnie kłuło mnie w jajnikach, ale nie ma się co dziwić - w końcu podczas punkcji pobrano 24 komórki.

Komórki były niezbędne do procedury in vitro. Podjęliście próbę?

Za nami jedną pełna procedura in vitro i 4 nieudane transfery. W klinice mam jeszcze 6 zamrożonych komórek, które mamy nadzieję uda się zapłodnić

W takich sytuacjach bardzo ważne jest wsparcie bliskich. Jak oni zareagowali na Waszą decyzję?

Mieliśmy to szczęście, że wszyscy bardzo nas wspierali.

Procedura in vitro wiąże się niestety również z dużymi kosztami. Finansowaliście ją sami?

Nasze miasto oferowało program dofinansowania do in vitro i udało się nam do niego zakwalifikować.

Mówiłaś o tym, że nigdy nie chciałaś, by wizja posiadania dziecka w jakiś sposób Was ograniczała. Czy w związku z tym zdecydowaliście się na przerwę w staraniach lub myśleliście o świadomej bezdzietności?

Tak, tych przerw było kilka. Teraz też mamy przerwę, ale w głowie niepłodnej kobiety przerwa chyba nie istnieje – doskonale wiem, kiedy mam owulację, co powinnam jeść żeby pomóc płodności, czego unikać itp. Więc ta przerwa to raczej od kliniki, monitoringów, leków, ale od myślenia to nie... ciągle mam nadzieję.

Jednak ważne w tym wszystkim jest to, że ani mnie, ani mojego męża nie przeraża życie bez dziecka. Chcemy być rodzicami, ale jeśli się nie uda, to też będziemy szczęśliwi. To po prostu różne wymiary szczęścia, a my swojego nie definiujemy tylko i wyłącznie przez pryzmat dziecka.

A jak oceniasz, wiedzę społeczeństwa na temat niepłodności? Czy należy coś zmienić w edukacji Polaków?

Uważam, że społeczeństwo absolutnie nie jest świadome, jak wielu osób, par dotyczy choroba niepłodności. Wiedza na temat leczenia jest zerowa – posiadają ja tylko osoby, których problem dotyczy. Bardzo bym chciała, aby niepłodność przestała być tematem tabu i powodem do wstydu. Ważne, by nie była bagatelizowana, a pary, które cierpią miały w końcu wsparcie i pomoc ze strony państwa. Miedzy innymi dlatego zdecydowałam się założyć instagram optymistka_ola, gdzie dzielę się z innymi naszą historią, wiedzą, doświadczeniem emocjami z innymi Staraczkami (kobiety, które starają się o dziecko – przyp. red.).

A, i jeszcze, chciałabym bardzo, aby in vitro było traktowane jako cud medycyny, a nie jak największe zło..

 

Olu, dziękujemy, że podzieliłaś się z nami swoją historią. 

 

Zapraszamy na prywatny profil Oli na Instagramie

Źródło: Prywatny profil optymistka_ola na Instagramie [18.10.2021]

 

 

Czy ten artykuł był dla Ciebie pomocny?
Więcej z kategorii
Przeczytaj artykuł
Niepłodność jest bliżej, niż nam się wydaje
Para trzyma w ręku test ciążowy
Przeczytaj artykuł
Niepłodność to synonim niewiedzy, frustracji i strachu o to, co przyniesie przyszłość
Zmartwiona kobieta siedzi na kanapie i patrzy w okno
Przeczytaj artykuł
W Medme rozmawiamy o niepłodności
Mężczyzna trzyma kobietę w ciąży za brzuch
Podobne artykuły
Niepłodność jest bliżej, niż nam się wydaje
Niepłodność to synonim niewiedzy, frustracji i strachu o to, co przyniesie przyszłość
W Medme rozmawiamy o niepłodności
Wywiad z Małgorzatą Rozenek-Majdan
Nie radziliśmy sobie ze swoimi emocjami, szczególnie po stratach

Reklama

Może to Cię zainteresuje
Budzenie się w nocy: częste, o jednej godzinie. Co oznacza?
Prężenie się niemowlaka - podczas karmienia i snu. Co robić?
Trądzik neuropatyczny - jak wygląda? Objawy i leczenie
Hiperwentylacja - co to jest? Jak oddychać i jak leczyć?

Reklama